dziecko, przedszkolak, ssie palec
fot. fotolia

Szkoły to nie puszki, dzieci to nie sardynki - łamanie praw niepełnosprawnych dzieci w przedszkolach

11,5 tysiąca osób podpisało się pod protestem "Szkoły to nie puszki, dzieci to nie sardynki" przeciwko cięciom w edukacji przedszkolnej i szkolnej w Warszawie. Urzędnicy chcą m.in. limitować zajęcia specjalistyczne dla niepełnosprawnych dzieci.
dziecko, przedszkolak, ssie palec
fot. fotolia

Godzina tygodniowo na dziecko

"Nowe zasady organizacji przedszkola to łamanie praw dzieci niepełnosprawnych, bowiem placówka oświatowa powinna organizować zajęcia specjalistyczne dla dzieci o potrzebie specjalnego kształcenia zgodnie z zaleceniami zawartymi w orzeczeniu. Zgodnie z nowymi założeniami stanie się to niemożliwe! Dziecko z orzeczeniem o niepełnosprawności będzie miało dostęp do zajęć specjalistycznych tylko w zakresie 1 godziny zegarowej tygodniowo! Ograniczenie terapii dzieci niepełnosprawnych i pozbawienie ich realnej pomocy jest niedopuszczalne!" – piszą rodzice z warszawskiego przedszkola.

Inicjatywa Mieszkańców "Warszawa Społeczna" przekazała przedstawicielom Biura Edukacji m.st. Warszawy 11,5 tys. podpisów pod protestem przeciwko cięciom w edukacji , które łamią prawa dziecka. W liście protestacyjnym podkreślono, że postanowienia zawarte w dokumencie "Zasady organizacji pracy przedszkoli i szkół prowadzonych przez m.st. Warszawę w roku szkolnym 2013/2014" nie tylko obniżają standardy opieki nad dziećmi, ale wręcz uniemożliwiają bezpieczne funkcjonowanie przedszkoli i szkół.
Redakcja poleca: Kiedy dziecko jest gotowe, by pójść do przedszkola? - film
Kiedy dziecko jest gotowe do pójścia do przedszkola? Jakie umiejętności powinno posiadać?

Nie można oszczędzać na bezpieczeństwie dzieci

Sprzeciw budzi ograniczanie liczby godzin zajęć specjalistycznych przeznaczonych dla przedszkolaków z orzeczeniami o specjalnych potrzebach edukacyjnych. "Na bezpieczeństwie i standardzie opieki nad dziećmi nie można oszczędzać. Deficytów rozwojowych, które powstaną i utrwalą się w dzieciństwie, nie da się w przyszłości tak po prostu wyrównać" – piszą autorzy listu.

Szkoły to nie puszki, dzieci nie sardynki

Oburza też zapis o tworzeniu klas szkolnych przy minimum 26 uczniach (do tej pory obowiązywał zapis o maksymalnej liczbie dzieci w klasie). Inicjatywa Mieszkańców "Warszawa Społeczna" podkreśla, że w Finlandii, w której uczniowie osiągają najwyższe wyniki w testach kompetencji, jest 16 dzieci w klasie. W mniejszych klasach nauczyciel może bowiem poświęcić więcej czasu na indywidualną pracę z uczniem i ma zdecydowanie większe możliwości zauważenia dziecka mającego problemy z nauką lub w kontaktach z rówieśnikami.


Kryzys nie może uderzać w dzieci

Oszczędności oszczędnościami, ale kryzys nie może uderzać w dzieci, zwłaszcza te najsłabsze. Dla dziecka niepełnosprawnego godzina tygodniowo zajęć wyrównawczych (logopedycznych, rehabilitacji) to zdecydowanie za mało. W ten sposób łamane są prawa dziecka do prawidłowego rozwoju. W pierwszych latach życia wszelkie opóźnienia w rozwoju dziecka da się jeszcze skorygować, dziecko często ma szansę dogonić rówieśników. Czyżby urzędnicy o tym zapomnieli?

Zobacz też: Cała prawda o dodatkowych zajęciach w przedszkolach.


Oceń artykuł

Ocena 5 na 3 głosy

Zobacz także

Popularne tematy