„Dzieci w szkole kwaczą, gdy synek przekracza próg klasy”. Matka nie sądziła, że piękne, zagraniczne imię wywoła taki dramat
Moja znajoma wybrała dla syna popularne na świecie imię, myśląc, że to będzie absolutny hit, ale rzeczywistość okazała się na tyle trudna, że kobieta co wieczór płacze w poduszkę. Żaliła mi się ostatnio przy kawie, że dzieci w szkole dosłownie kwaczą, gdy jej synek przekracza próg klasy, a ona nigdy się nie spodziewała, że to piękne imię wywoła w jego życiu tak gigantyczny dramat.

Tym wielkim, międzynarodowym przebojem, który miał zapewnić chłopcu prestiż i ułatwić w przyszłości zagraniczną karierę, okazało się imię Donald. Znajoma od zawsze marzyła o czymś dynamicznym, co doskonale znają ludzie pod każdą szerokością geograficzną, a twarde, męskie brzmienie tego słowa wydawało jej się uosobieniem sukcesu.
Światowe ambicje i imię jak z bajki. Jak mały Donald zderzył się z polską rzeczywistością
Urzędnicy w urzędzie stanu cywilnego bez najmniejszych barier wpisali imię do dokumentów noworodka, a szczęśliwi rodzice byli dumni, że dają synowi unikalną wizytówkę.
Problem polega na tym, że gdy mały Donald skończył osiem lat i we wrześniu wkroczył na korytarz państwowej szkoły podstawowej, cały ten filmowy czar błyskawicznie zniknął. Dzieci w wieku wczesnoszkolnym reagują czysto instynktownie na to, co słyszą, a bajkowe i popkulturowe skojarzenia z tym imieniem okazały się dla małych rówieśników idealnym pretekstem do kpin.
Dzieciom nie spodobało się oryginalne imię. Rówieśnicy kwaczą na widok ośmiolatka
Nauczyciele zwracają uwagę na problem, z jakim ten mały chłopiec musi się mierzyć na każdej przerwie lekcyjnej. Rówieśnicy z klasy nie kojarzą tego imienia z wielką historią, tylko z kreskówkami albo memami z internetu. Sytuacja stała się tak uciążliwa, że gdy tylko chłopak wchodzi do sali, koledzy z ławki zaczynają głośno chichotać, udawać kaczki i wydawać złośliwe odgłosy. Chłopiec z tego powodu spędza czas w izolacji, a na placu zabaw dzieci omijają go szerokim łukiem.
To smutne, bo Donald to przecież normalne, piękne, klasyczne imię o wieloletniej tradycji, które nie zawiera w sobie nic śmiesznego ani obraźliwego. To nie imię jest tutaj problemem, ale brak elementarnej kultury i tolerancji u dzieci, które w wielu przypadkach bezmyślnie kopiują zachowania dorosłych.
Jako rodzice musimy wreszcie przestać przymykać oko na takie zachowania i twardo powiedzieć „stop” wyśmiewaniu i poniżaniu. Zamiast sugerować mojej znajomej ucieczkę przed problemem i zmianę imienia syna, apeluję do rodziców o mądre rozmowy z własnymi dziećmi w domach. To nasz podstawowy, rodzicielski obowiązek, by uczyć młode pokolenie empatii i elementarnego szacunku do drugiego człowieka, niezależnie od tego, czy różni go rzadkie imię, inny wygląd, czy odmienny status materialny.