Wybrała dla dziecka imię nie z tej planety. „Mój syn jest wyjątkowy, nie może być zwykłym Stasiem”
Chciałam dać synkowi coś, co od pierwszych dni życia będzie niosło ze sobą piękną opowieść o marzeniach, sięganiu gwiazd i wierze we własne siły.

Czuję taką niesamowitą, czystą dumę, że po prostu musiałam podzielić się moimi przemyśleniami z innymi mamami. Kiedy tylko dowiedziałam się, że noszę pod sercem chłopca, razem z partnerem zaczęliśmy wielkie poszukiwania idealnego imienia. Przejrzeliśmy chyba wszystkie możliwe fora, bazy imion i oficjalne listy najpopularniejszych hitów w Polsce. Im dłużej jednak czytałam te zestawienia, tym większe ogarniało mnie znużenie. Wszędzie tylko same Antosie, Jasie i Kubusie. Na każdym osiedlowym placu zabaw, w każdym żłobku i przedszkolu te imiona powtarzają się bez przerwy, przez co dzieciaki zlewają się w jedną, identyczną całość.
Pomyślałam sobie wtedy: no nie, mój syn jest kimś absolutnie wyjątkowym, nie może być kolejnym zwykłym Stasiem, na którego zawołanie odwróci się pięciu innych chłopców w piaskownicy. Postanowiłam pójść całkowicie pod prąd i wybrałam dla dziecka imię nie z tej planety. Nazwałam mojego małego księcia Orion.
Wyjątkowe imię dla chłopca − kosmiczny Orion wygrał z klasycznymi hitami
Wibracja i brzmienie tego słowa od razu nas zachwyciły. Orion to jeden z najjaśniejszych i najbardziej fascynujących gwiazdozbiorów na nocnym niebie. Kojarzy się z siłą, odwagą, elegancją i czymś absolutnie nieziemskim. Kiedy urzędnik w urzędzie stanu cywilnego bez najmniejszego problemu zarejestrował naszego synka, poczułam ogromną ulgę i radość, że nie ulegliśmy presji otoczenia, które często namawia młodych rodziców na tradycyjne, bezpieczne rozwiązania.
Dla mnie dawanie dziecku imienia, które nosi co drugi maluch w bloku obok, to pójście na łatwiznę. Chcę, żeby mój syn od małego wiedział, że wyróżnianie się z tłumu to ogromny atut, a nie powód do wstydu. Orion brzmi niesamowicie dostojnie, męsko i poważnie. Już teraz wyobrażam sobie go za dwadzieścia czy trzydzieści lat jako dorosłego, pewnego siebie faceta, architekta, podróżnika czy naukowca. To imię ma w sobie taki magnetyzm, że po prostu idealnie pasuje do mojego wyjątkowego dziecka.
Nowoczesne podejście do tradycji − oryginalna tożsamość pomaga dziecku w życiu?
Niektórzy uważają, że rzadkie imię to dla malucha niepotrzebny ciężar, ale ja mam zupełnie inne zdanie. Współczesny świat bardzo się zmienił i odchodzi od nudnych, sztywnych schematów. Dzisiejsze pokolenie dzieciaków rośnie w świecie pełnym różnorodności, gdzie oryginalność jest ceniona na każdym kroku, a nieszablonowe imię staje się wspaniałą wizytówką i kapitałem na przyszłość.
Mały Orionek brzmi w wieku niemowlęcym niesamowicie miękko, wdzięcznie i uroczo, a jako dorosły mężczyzna mój syn zyska imię, które budzi naturalny szacunek i zapada w pamięć przy pierwszym spotkaniu. Cieszę się, że miałam odwagę zaufać swojej intuicji, zamiast potulnie wybierać z listy propozycji, które po prostu mi się znudziły i opatrzyły. Uważam, że warto dawać dzieciom imiona z głębszym przesłaniem, bo słowa mają wielką moc i potrafią pięknie zaprogramować małego człowieka na sukces i wiarę we własne możliwości.
Drogie Mamy, napiszcie, jak Wasze dzieciaki z rzadkimi imionami radzą sobie w przedszkolach i szkołach i czy tak jak ja uważacie, że podarowanie dziecku niepospolitej tożsamości to najlepsze, co można zrobić dla jego pewności siebie od samego startu.
Pozdrawiam całą redakcję i wszystkie mamy, które nie boją się myśleć nieszablonowo,
Łucja
Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl