WIDEO…
Rano prasuję ciuszki Maluszka, pakuję do torby rzeczy moje i Męża, osobno te dla Jasia, kolejna torba to miski, jedzenie i inne akcesoria dla kota. Gotowe. Wynik całkiem niezły, bo uwinęłam się w niecałe pół godziny. Ha, a znajomi narzekają, że pakowanie się z dzieckiem to prawdziwy poligon!
Po południu Mąż wraca z pracy, obiad i wrzucanie rzeczy do auta. Torby do bagażnika, Jasiu w foteliku z tyłu, ja obok, z przodu obok kierowcy kot w wiklinowym koszyku. Jakie to proste! Ostatni rzut oka na dom, radio cicho przygrywa. Ruszamy.
– Wiesz, w weekend ma być ładna pogoda, może wybierzemy się z Jasiem na długi spacer do lasu? – szczebioczę.
– Pewnie! A wzięliśmy aparat?
– Oj, nie. Pożyczymy od taty.
Cholera! Wózka też nie wzięliśmy. Zawracamy do domu. Z garażu wytaczamy wózek – największą na rynku gondolę na kółkach. Z bagażnika wyfruwają torby, całą przestrzeń zajmuje złożony w dwóch częściach pojazd naszego Maluszka. Z nieba zaczynają spadać pojedyncze krople deszczu, a my biegamy wokół samochodu z wypchanymi torbami. Kot zaczyna nerwowo pomiaukiwać. Bagaże lądują na tylnym siedzeniu, kot bez zmian, Jasiu w foteliku.
– A gdzie ja mam usiąść?
Wyciągamy torby. Torba dziecka mieści się na podłodze przed przednim siedzeniem, kocia torba na podłodze za przednim siedzeniem, ja z tyłu, wózek w bagażniku. Co zrobić z naszą torbą? Deszcz przybiera na sile.
– Musimy ją rozpakować.
Koszulki, spodnie, bluzy, buty wtykamy między koła wózka, kosmetyki luzem w gondoli. Atmosfera robi się gęsta. Dobrze, że w przeszłości byłam mistrzem tetris. Wsiadamy, trzaskając drzwiami. Trzask, trzask. Cisza. Jak pauza w V Symfonii Beethovena,
gdy po pierwszym „ta da da dammm” na bezdechu czekasz na drugie.
Deszcz bębni o maskę samochodu, radio już nie gra, ale charczy, kot przestał pomiaukiwać, teraz drze się jak obdzierany ze skóry, Maleństwo robi się purpurowe i już jest gotowe wydać z siebie prawdziwy ryk. Siedzimy w zapakowanym jak cygański tabor aucie i zastanawiamy się, jak to się mogło stać... Najważniejsze jednak, że się udało. Ruszamy.
Felieton nagrodzony w „Twoim Dziecku” nr 1/2015
Zobacz zasady Konkursu na Felieton w miesięczniku „Twoje Dziecko”