Pokolenie płatków śniegu. „U nas dziewczynki też dostają prezenty na Dzień Chłopaka. Żeby nie było im przykro”
Dzień Chłopaka w przedszkolu czy szkole zwykle oznacza drobne upominki dla chłopców. Ostatnio usłyszałam, że w niektórych placówkach prezent otrzymają wszystkie dzieci, niezależnie od płci. Powód jest prosty: nikt nie ma czuć się pominięty ani wykluczony.

„Czy u was w szkołach też wszystkie dzieci dostają prezenty na Dzień Chłopaka i Dzień Kobiet?” – zapytała mama na jednej z facebookowych grup. Jej syn właśnie poszedł do pierwszej klasy i bardzo zdziwiło ją, że w klasie obowiązuje zasada, według której nikt nie może zostać bez upominku. Dziewczynki dostają coś na Dzień Chłopaka, chłopcy na Dzień Kobiet. Powód? Żeby żadnemu dziecku nie było przykro.
Kobieta podkreśliła, że nie chodzi o prywatną placówkę, w której rodzice sami ustalają zasady. Jej syn chodzi do zwykłej publicznej szkoły. W komentarzach szybko pojawiły się głosy zarówno zachwytu, jak i oburzenia. Jedni pisali o empatii i niewykluczaniu dzieci, inni pytali, czy naprawdę trzeba chronić uczniów przed każdą drobną przykrością.
„Dorosłe życie ich nie oszczędzi”
Magda ma córkę w szóstej klasie i przyznaje, że kiedy usłyszała o takiej zasadzie, była przekonana, że to żart.
– Naprawdę mamy już taki problem, że dziewczynka może poczuć się źle, bo chłopcy dostaną prezent, a ona nie? Przecież Dzień Chłopaka właśnie na tym polega. To nie jest dzień wszystkich dzieci – mówi.
Jej zdaniem szkoła zaczyna momentami wyręczać rodziców w ochronie dzieci przed zupełnie normalnymi emocjami.
– Nie można cały czas chuchać i dmuchać na dzieci. Dziecko czasem czegoś nie dostanie, czasem ktoś wybierze kogoś innego do pary, czasem nie zostanie zaproszone na urodziny. I co wtedy? Nauczyciel ma wszystkim rozdawać po równo, żeby przypadkiem nikt nie poczuł ukłucia zazdrości?
Magda uważa, że takie podejście może przynieść skutek odwrotny do zamierzonego.
– Potem takie dziecko idzie do dorosłego życia i jest w szoku, kiedy pracodawca nie dostosuje wszystkiego do jego emocji albo ktoś powie mu „nie”. Nikt nie będzie się zastanawiał, czy komuś nie zrobiło mu się przykro. Szkoła powinna przygotowywać do życia, a nie tworzyć bańkę, w której każda różnica musi natychmiast zniknąć.
„Co złego jest w tym, żeby nikogo nie wykluczać?”
Zuza zna ten zwyczaj z własnego doświadczenia. Jej córka chodziła do przedszkola, w którym podczas Dnia Chłopaka i Dnia Kobiet wszystkie dzieci dostawały drobne upominki. Dziś dziewczynka jest już w drugiej klasie i, jak mówi mama, nic złego z tego powodu się nie wydarzyło.
– Córka nie wyrasta na osobę, która nie potrafi znieść odmowy. Normalnie chodzi do szkoły, ma koleżanki, kłóci się z nimi, godzi, czasem jest z czegoś niezadowolona. Naprawdę nie sądzę, żeby lizak czy breloczek raz w roku ją rozpieścił – mówi.
Jej zdaniem argument o „chowaniu dzieci pod kloszem” jest przesadzony.
– Dla mnie to jest właśnie trochę dziwne, że dorosłym tak bardzo przeszkadza, że dzieci mogą dostać po prostu mały prezent. Jeśli chłopcy mają święto i dostają coś od koleżanek, to dlaczego dziewczynki mają siedzieć obok i patrzeć? Można przecież powiedzieć dziecku: „To dzisiaj święto chłopców, a ty będziesz miała swój dzień”. Tylko że jeśli szkoła chce uniknąć sytuacji, w której ktoś czuje się pominięty, to naprawdę nie widzę w tym dramatu.
Zuza uważa wręcz, że dorośli czasem zbyt łatwo przypisują dzieciom „roszczeniowość”.
– Dziecko może być rozczarowane i jednocześnie nauczyć się sobie z tym radzić. Te rzeczy się nie wykluczają. Empatia nie oznacza przecież, że wychowujemy ludzi, którzy w dorosłym życiu będą żądać nagrody za samo pojawienie się w pracy.
Czy naprawdę trzeba chronić przed każdą przykrością?
Z jednej strony Dzień Chłopaka czy Dzień Kobiet to okazje, które tradycyjnie dotyczą konkretnej grupy. Z drugiej – przedszkole czy szkoła są miejscami, w których nauczyciele coraz częściej zwracają uwagę również na relacje między dziećmi i ich emocje.
Dla jednych rozdanie wszystkim dzieciom drobnych upominków jest po prostu sposobem na uniknięcie niepotrzebnego poczucia wykluczenia. Dla innych to kolejny przykład sytuacji, w której dorośli próbują usunąć z dziecięcego świata każdą potencjalną frustrację.
Czasem jednak zapominamy, że między empatią a wychowywaniem w przekonaniu, że wszystko nam się należy, jest spora różnica.
Zobacz także: