„Poranny pociąg. Całe wagony wycieczek, na oko 7–8 klasa. Muzyka z głośników, harmider, wszystkie młode wygodnie posadzone. Tymczasem jak sardynki w puszce stoją stłoczeni: starsze panie, kobieta w ciąży i pan o kuli” – napisała użytkowniczka Threads o nicku @nieaktualna.nieobecna.
WIDEO…
Na końcu dodała jeszcze z nutą ironii: „Ale najważniejsze, że młodzież nie jest straumatyzowana przymusem ustępowania miejsca. Czasy się zmieniają. Podpisano: mama dwóch chłopców, klasa 4 i 6. I tak – moi by wstali”.
Wpis szybko wywołał dyskusję o tym, czy dzisiejsza młodzież rzeczywiście coraz częściej zapomina o podstawowych zasadach zachowania w przestrzeni publicznej.
„To była SKM, miejsc dla tych osób zwyczajnie nie było”
Jeden z komentujących zwrócił uwagę, że w przypadku zorganizowanych wycieczek szkolnych sytuacja może wyglądać inaczej, niż sugeruje wpis:
„Kompletnie nie rozumiesz. Takie zorganizowane wycieczki są zgłaszane wcześniej konduktorowi i są wcześniej wykupowane bilety. To kwestia bezpieczeństwa tych dzieciaków. Nauczyciele są za nich odpowiedzialni. Inna sprawa – hałas. Ciężko mi w to uwierzyć, kierownik czy kierowniczka pociągu by zwróciła uwagę. A miejsca dla osób, które wymieniłaś, na pewno by się znalazły”.
Autorka szybko wyjaśniła, że właśnie o to jej nie chodziło:
„Nie, nie i nie. To była SKM (Szybko Kolej Miejska – przyp. red.), nie pociąg z rezerwacją miejsc typu IC/TLK. Miejsc siedzących dla osób, o których piszę, zwyczajnie nie było – widziałam to na własne oczy, bo tam byłam. Młodzież siedziała, podczas gdy inni stali stłoczeni, a do kompletu leciały heheszki o 'starych prukwach' i pani, która 'brzuch wywala, żeby usiąść'”.
Nie chodziło już wyłącznie o to, że grupa nastolatków zajęła siedzenia. Autorka twierdziła, że młodzi ludzie dodatkowo żartowali z osób, które stały obok.
Sama obecność zorganizowanej grupy szkolnej nie oznacza zresztą automatycznie, że dzieci mają zarezerwowane wszystkie miejsca. PKP SKM przewiduje możliwość zgłaszania przejazdów grupowych, również dla grup szkolnych, ale nie jest to równoznaczne z rezerwacją miejsc siedzących dla całej grupy.
„Dzieci nie są wychowywane, tylko hodowane”
Pod wpisem pojawiły się również refleksje znacznie szersze niż sama kwestia ustępowania miejsc.
„Problemem dzisiejszych czasów jest to, że dzieci nie są wychowywane, tylko hodowane. A najbardziej przykre jest to, że tak te dzieci hodują milenialsi, którzy w necie zawsze określają się jako ci najbardziej zajebiści. Sami siedzieli na dworze i na trzepaku, ale swoje dzieci trzymają w klatce i sami wciskają im tablety do łap, nie uczą kultury i umiejętności życia w społeczeństwie”.
To mocny komentarz, ale dotyka tematu, który regularnie wraca w dyskusjach o młodym pokoleniu. Starsi często mają poczucie, że dzisiejsze dzieci i nastolatki są mniej samodzielne, mniej uważne na innych i bardziej skupione na sobie. Z drugiej strony młodzi dorastają w zupełnie innych warunkach niż ich rodzice czy dziadkowie.
Trudno też na podstawie jednej podróży oceniać całe pokolenie. Nie wiadomo, dlaczego konkretni nastolatkowie zajmowali miejsca, czy ktoś zwrócił im uwagę i jak dokładnie wyglądała sytuacja w wagonie. Nie da się również stwierdzić, że młodzież jako całość nie zna zasad dobrego wychowania.
Jedna rzecz pozostaje jednak aktualna niezależnie od wieku. W przestrzeni publicznej nie jesteśmy sami.
„A gdyby coś się stało?”
Pojawił się również argument dotyczący odpowiedzialności nauczycieli za grupę: „Czy gdyby podczas takiej wycieczki cokolwiek dziecku się stało, miałabyś pretensję do nauczycieli?” – zapytała jedna z osób.
To także ważny głos w tej dyskusji. Opiekun grupy szkolnej rzeczywiście musi przede wszystkim zadbać o bezpieczeństwo swoich podopiecznych. Nie oznacza to jednak, że dzieci nie można jednocześnie uczyć zwykłej uważności na innych ludzi.
Ustąpienie miejsca ciężarnej kobiecie, osobie starszej czy komuś, kto ma wyraźne trudności z poruszaniem się, nie musi przecież oznaczać rezygnacji z własnego komfortu za każdym razem, gdy wsiadamy do komunikacji. Chodzi raczej o zauważenie drugiego człowieka.
Chyba właśnie tego zabrakło autorce wpisu najbardziej. Nie samych wolnych siedzeń, ale zwykłego odruchu: spojrzeć dookoła i pomyśleć, czy ktoś obok nie potrzebuje miejsca bardziej niż ja. Empatii, wrażliwości na drugiego człowieka.
Czy dzisiejsza młodzież jest pod tym względem gorsza od poprzednich pokoleń? Pewnie nie da się tego jednoznacznie powiedzieć. Każde pokolenie miało swoich głośnych, bezczelnych i niewrażliwych nastolatków. Różnica może polegać na tym, że dziś dużo częściej widzimy ich zachowania i natychmiast o nich dyskutujemy w internecie.
Jedno jednak nie powinno się zmieniać. Dzieci mogą być głośne, mogą się śmiać, wygłupiać i słuchać muzyki. Nadal warto jednak nauczyć je, że świat nie kończy się na ich grupie i że czasem wystarczy rozejrzeć się dookoła, żeby zauważyć człowieka, któremu można zwyczajnie zrobić trochę miejsca.
Zobacz także: Syn potraktował ją jak służącą, a ona tylko spuściła głowę. „Przegraliśmy jako rodzice”. Scena z przystanku boli