Przez pracę w szkole czuję, że całkowicie zmarnowałam swoje życie, poświęciłam własne zdrowie, prywatność i rodzinę dla idei, która dzisiaj w polskim systemie edukacji okazuje się zwykłą, nikomu niepotrzebną fikcją. Kiedy ćwierć wieku temu kończyłam studia z wyróżnieniem i z wielką pasją wchodziłam do szkolnej sali, byłam przekonana, że zawód nauczyciela to misja, która daje realną satysfakcję i szacunek społeczny.
WIDEO…
Dzisiaj siedzę w pustym domu i uświadamiam sobie, że zostałam z głodową pensją, zrujnowanymi nerwami i poczuciem totalnego wypalenia, a oficjalne podziękowania na akademii tylko pogłębiają mój wewnętrzny smutek.
Oficjalne akademie 14 października tylko maskują bolesną rzeczywistość
Najgorsze w tym zawodzie jest to, że od lat żyjemy w permanentnym rozkroku między tym, co mówi się w mediach, a tym, jak wygląda nasza codzienna walka o przetrwanie przy tablicy. Wszyscy oczekują od nas, że będziemy terapeutami, urzędnikami, strażnikami i genialnymi dydaktykami w jednym, najlepiej za najniższą krajową i bez żadnych roszczeń wobec systemu. Zamiast skupić się na uczeniu młodego pokolenia wrażliwości i miłości do literatury, spędzam długie godziny na wypełnianiu bezużytecznych tabelek, pisaniu raportów i dokumentowaniu każdego kroku, by mieć podkładkę w razie kontroli kuratorium.
Gdy nadchodzi Dzień Edukacji Narodowej, dyrekcja każe nam zakładać odświętne stroje, uśmiechać się do aparatów fotograficznych i wysłuchiwać przemówień o tym, jak wielką funkcję pełnimy w społeczeństwie. Słucham tych pięknych, okrągłych słów o misji i powołaniu, a w głowie układam listę zakupów, na które znowu brakuje mi pieniędzy, bo moja pensja po tylu latach pracy jest po prostu żałosnym żartem. Człowiek wraca po takim uroczystym dniu do domu z naręczem więdnących róż i czuje jeszcze większą samotność niż zwykle, bo wie, że jutro rano znowu wejdzie do sali, gdzie nikt nie szanuje jego trudu.
Zamiast wdzięczności codziennie mierzę się z ogromnym hejtem ze strony rodziców
Przez lata mojej pracy diametralnie zmieniło się zachowanie uczniów, ale przede wszystkim podejście ich opiekunów do zawodu nauczyciela, które dzisiaj często ociera się o jawną pogardę. Współczesny rodzic potrafi w środku nocy wysyłać agresywne wiadomości przez dziennik elektroniczny, żądając natychmiastowego wyjaśnienia, dlaczego jego ukochany syn dostał trójkę, skoro przecież tyle się uczył w domu. Jesteśmy bezustannie oceniani, rozliczani z każdej minuty lekcji i traktowani jak darmowa usługa, którą można bezkarnie krytykować na klasowych grupach.
Dzieci doskonale widzą ten brak szacunku ze strony swoich mam czy tatusiów, przez co na lekcjach stają się wulgarne, ignorują proste polecenia i potrafią bezczelnie zaśmiać się nauczycielowi prosto w twarz. Poświęciłam całe swoje życie na sprawdzanie klasówek po nocach, organizowanie darmowych kółek zainteresowań i pomaganie uczniom w trudnych sytuacjach życiowych, a w zamian dostałam łatkę leniwej baby, która ma za dużo wolnego i wiecznie narzeka. Moje własne dzieci dorastały w cieniu szkoły, wiecznie słysząc, że mama musi teraz skończyć pisać program naprawczy albo przygotować testy, przez co dzisiaj mają do mnie uzasadniony żal o brak uwagi w ich dzieciństwie.
Czas skończyć z udawaniem i głośno powiedzieć prawdę o tym zawodzie
Mam już dosyć czytania przesłodzonych artykułów o tym, jak pięknie spędzić Dzień Nauczyciela i jakie kwiaty kupić wychowawcy w prezencie. Chcę, żeby rodzice, którzy czytają Wasz portal, zobaczyli nas jako normalnych, skrajnie wycieńczonych ludzi, którzy każdego dnia są na granicy załamania nerwowego i pod ogromną presją systemu. Jeśli nie zmieni się mentalność społeczeństwa i nie wróci elementarny szacunek do tego zawodu, to niedługo w polskich szkołach nie będzie miał kto uczyć waszych dzieci, bo młodzi ludzie omijają te studia z daleka.
Ja w tym roku nie chcę żadnych kwiatów, czekoladek ani sztucznych uśmiechów na akademii, bo najbardziej marzę o tym, by ten czternasty października po prostu jak najszybciej minął. Chcę po cichu odsiedzieć swoje godziny w pokoju nauczycielskim, wrócić do domu, zamknąć drzwi i nie myśleć o tym, jak bardzo dałam się oszukać młodzieńczym ideałom o wielkiej misji edukacyjnej.
Pozdrawiam,
Zgorzkniała nauczycielka z centralnej Polski
Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl