Rodzina ze smartfonami
fot. Adobe Stock

Wychowujemy dzieci jako „smombie”? Liczy się dla nas tylko telefon

Wstajemy rano i od razu łapiemy za telefon. Zasypiamy z telefonem w ręku. Przez cały dzień bezmyślnie scrollujemy media społecznościowe. Znasz to z własnego życia? Pamiętaj, że najbardziej cierpią przez to twoje dzieci.
Sylwia Arlak
Rodzina ze smartfonami
fot. Adobe Stock
W 2015 roku najpopularniejszym niemieckim słowem okazało się „smombie”: neologizm powstały ze słów „smartfon” i „zombie”. Jak łatwo się domyślić, oznacza ono kogoś, kto praktycznie nie rozstaje się ze swoim telefonem. Zasypia z nim i zaczyna dzień. Chodzi z nim nawet do łazienki. Na ulicy, zamiast patrzeć na drogę, patrzy w ekran. Zupełnie jak zombie. Jak wielu z nas. Robimy krzywdę samym sobie, a co gorsza – naszym dzieciom.

Rodzice nie przygotowują dzieci do prawdziwego życia

„Obserwuję ten trend od 1995 r. Rodzice są coraz mniej cierpliwi, coraz mniej chce im się radzić sobie z widzimisię swoich dzieci. Dlatego dają im to, czego te chcą, byle tylko były wreszcie cicho” – podkreśla Michael Winterhoff, psycholog dziecięcy cytowany przez Business Insider. To właśnie w 1995 roku rozpoczęła się rewolucja cyfrowa. 

Zdaniem psychologa rodzice nie przygotowują swoich dzieci do prawdziwego życia. Powinni pokazywać pociechom, że nie zawsze wszystko musi iść po ich myśli. Tymczasem oni – jak mówi ekspert – przestali działać, tylko reagują. „Reagują na swoich smartfonach, tabletach, na Facebooku, na zachowanie dzieci. I to reagują natychmiast” – dodaje Michael Winterhoff. 

Rodzice powinni odzyskać wewnętrzny spokój

Kiedy dziecko nie chce się uspokoić, rodzice sadzają je przed telewizorem. Dają mu do ręki tablet czy telefon, żeby zajęło się czymś na kilka godzin. Ekspert ostrzega, że to bardzo niebezpieczne. Podkreśla, że jeśli rodzice nie zaczną uczyć mniej więcej rocznego dziecka, że nie dostanie wszystkiego, czego chce, natychmiast, potem może być już za późno. Z konsekwencjami tego zaniedbania może borykać się ono nawet jeszcze w dorosłym życiu. 

Co powinni zatem zrobić rodzice? Jak tłumaczy psycholog, muszą osiągnąć wewnętrzny spokój. „Uczucie przytłoczenia zawsze bierze się ze środka, z nas samych. Dlatego tak ważne jest, żeby dorośli nauczyli się odpoczywać, dawali sobie czas na zajęcie się sobą, myślenie, regenerację. [...] Chodzi o to, by w tym czasie oderwać się od telefonów, laptopów i innych wynalazków technologicznych. Przynajmniej na kilka godzin w tygodniu” –  podkreśla Michael Winterhoff. Zdaniem psychologa rodzice powinni też organizować dzieciom jak najwięcej czasu bez kontaktu z technologią. 

Zgadzacie się z ekspertem? Myślicie, że jest z nami aż tak źle?

Źródło Business Insider

Zobaczcie też:
Redakcja poleca: Czy to prawda, że wnuki kocha się bardziej niż własne dzieci?
Często słyszy się, że dziadkowie bardziej kochają wnuki niż własne dzieci. To zastanawiające, że dziadkowie, którzy w młodości byli surowi dla swoich dzieci, dla wnuków są pobłażliwi i rozpieszczają je do granic możliwości. Z czego może wynikać tak inne podejście do pociech?
Oceń artykuł

Ocena 5 na 1 głos

Zobacz także

Popularne tematy