Vivomixx kolka
fot. Adobe Stock

Kolka niemowlęca okiem eksperta – co warto o niej wiedzieć? [WYWIAD]

Bolący malucha brzuszek to czas próby dla cierpliwości rodziców. Niezwykle ważne w tym czasie jest jednak nie tylko zachowanie spokoju, ale przede wszystkim znalezienie sposobów na ulżenie dziecku w trudnych momentach. Nie istnieje jedno uniwersalne i zawsze skuteczne rozwiązanie, ale nie jesteście wobec kolki bez szans!
Vivomixx kolka
fot. Adobe Stock
Na kolkę niemowlęcą cierpi nawet co drugie niemowlę do 3. miesiąca życia. Jej objawy są charakterystyczne – to nagły i przeraźliwy płacz, trwający nawet do 3 godzin, twardy i napięty brzuszek, intensywnie podkurczane nóżki i zaczerwieniona buzia. Choć nie do końca wiadomo, co ją wywołuje, to dolegliwość, która mija samoistnie i nie pozostawia po sobie śladów. O tym, jak się uporać z emocjami i ulżyć maluchowi podczas fizycznego dyskomfortu mówi Joanna Mróz, fizjoterapeutka  uroginekologiczna, wieloletnia wykładowczyni Szkoły Rodzenia, doula, a także ratownik medyczny.
 
Redakcja: Nie każdy płacz oznacza kolkę niemowlęcą. Proszę powiedzieć, jak ją rozpoznać?
Joanna Mróz: Na początku swojej drogi rodzicielskiej większość świadomych rodziców bardzo czujnie obserwuje dziecko. Uczy się jego reakcji, sygnałów, dźwięków, ruchów – każde z tych zachowań jest drogą, poprzez którą dziecko komunikuje się ze światem. Do takich komunikatów należy również płacz dziecka. W ten sposób wyraża ono swoje potrzeby takie jak  głód, potrzeba bliskości, ciepła i przytulenia, czy najprostsze, fizjologiczne: żeby zmienić mu pieluszkę. Rodzice po pewnym czasie są w stanie samodzielnie odróżnić, co oznacza dany gest i rozszyfrowują kod komunikacyjny dziecka. To, na co powinni zwrócić szczególną uwagę, to długi, uciążliwy płacz przed ukończeniem 3–4. miesiąca życia, który bardzo trudno ukoić. Dziecko płacze intensywnie, na twarzy robi się czerwone, brzuszek jest twardy i napięty. Maluch często przyciąga nóżki do brzuszka. Płacz zwykle zaczyna się bez konkretnej przyczyny, często o tej samej porze w ciągu dnia. Zazwyczaj w godzinach późno popołudniowych. Warto też zwrócić uwagę, że przy rozpoznaniu kolki dziecko prawidłowo przybiera i rozwija się. Ostateczną diagnozę stawia jednak lekarz pediatra lub położna.


Redakcja: Jakie są przyczyny kolki? I co sprawia, że tylko część maluchów nie doświadcza tego typu „brzuszkowych” problemów?
Joanna Mróz: Mnie osobiście bardzo bliska jest teoria amerykańskiego pediatry Harveya Karpa, która mówi o podłożu kolki na tle emocjonalnym. Kolka to też oczywiście niedojrzałość układu pokarmowego. Dziś wiemy również o bardzo ubogiej mikrobiocie jelit ludzi, w tym także u noworodków, która również może być przyczyną kolki. Uważam, że niektóre dzieci nie doświadczają kolki jelitowej ze względu na optymalne warunki psychologiczno-środowiskowe i dobrą umiejętność radzenia sobie z czynnikami zewnętrznymi. Mówię tutaj o sytuacji w rodzinie i stanie psychicznym matki. Nie bez przyczyny dzieci matek o wysokim napięciu emocjonalnym płaczą częściej i częściej doświadczają kolek.

Redakcja: Rodzice czasem obwiniają się, że przyczyniają się do powstawania objawów, np. nieprawidłowo karmiąc lub w przypadku mam, nie dbając o dietę. Czy to ma znaczenie?
Joanna Mróz: To prawda, że rodzice się obwiniają, bo każdy chce jak najlepiej dla swojego dziecka. Warto popracować nad techniką karmienia. Mówię tutaj głównie o zbyt płytkim dostawieniu dziecka do piersi – wtedy łapie ono zbyt dużo powietrza, które dostaje się do układu pokarmowego i może powodować ból u tak małego człowieka. W przypadku karmienia butelką nieprawidłowe dobranie smoczka lub niekorzystanie z butelek antykolkowych może działać niekorzystnie. Warto pamiętać o odbiciu dziecka, zwłaszcza po karmieniu butelką, i częstym układaniu dziecka na brzuszku. Samo to powoduje naturalne pozbywanie się przez dziecko gazów i dużą ulgę dla maluszka. Natomiast dieta matki karmiącej nie istnieje. Czasami w  przypadku łagodzenia dolegliwości kolkowych lekarz pediatra może zalecić odstawienie produktów z dużą zawartością laktozy.

Jedną ze skutecznych metod w walce z kolką niemowlęcą jest masaż. O czym pamiętać, wykonując go?
Joanna Mróz: Przede wszystkim o tym, że matka jest najważniejsza – parents first. Jeśli mama jest spokojna i jej potrzeby są zaspokojone, to będzie łagodniej i spokojniej wykonywała masaż i podchodziła do dziecka. Dziecko natychmiast wyczuwa napięcie emocjonalne u matki i nawet masaż wykonywany z największą dbałością, ale w napięciu, może nie przynieść zamierzonego skutku. Ważne jest też przećwiczenie masażu wcześniej w szkole rodzenia, np. na lalce. Zapewnienie bardzo ciepłego pomieszczenia, jeśli masaż ma być wykonywany bezpośrednio na skórę. Dzień przed masażem warto nanieść na ciało dziecka kroplę oleju, którym mamy zamiar masować i upewnić się, że dziecko nie ma na niego uczulenia. Dziecko nie powinno być głodne, nie powinno gorączkować. Nie wykonujemy też masażu podczas już trwającego napadu kolki.

Czy inne naturalne metody mogą być skuteczne? Istnieją jakieś uniwersalne rozwiązania?
Joanna Mróz: Skuteczne jest wzbogacenie mikrobioty jelit poprzez podawanie przebadanych preparatów probiotycznych np. takich jak Vivomixx. Warto pamiętać o zasadzie: karmienie tylko z jednej piersi na jedno karmienie. Nieprzekładanie dziecka od piersi do piersi. Mleko, które wypływa na samym początku karmienia ma dużą zawartość laktozy. Podając dziecko raz jedną pierś, a raz drugą w krótkich odstępach powodujemy, że dziecko ma dużą zawartość laktozy w jelitach – u dzieci z problemami trawiennymi tylko pogarszamy sytuację.

Jak jeszcze można ulżyć maluchom zmagającym się z kolką niemowlęcą?
Joanna Mróz: Ważne jest również zadbanie o wzbogacenie mikrobioty jelit matki, wprowadzenie rytuałów pielęgnacyjnych u dziecka, aby zbudować w nim cykliczność i rytm dnia. Ciepłe kąpiele z zasłonięciem przez wodę całego brzuszka, ciepłe okłady na brzuszek, otulanie, słuchanie białego szumu. Ale najważniejsze jest zadbanie o dobre relacje w domu.

My, jako rodzice, musimy też pamiętać w tym czasie o sobie. Zadbać o odpoczynek i regenerację. Co jest tu najważniejsze?
Joanna Mróz: To, żeby naprawdę o tym pamiętać. Każdy z nas żyje, pracuje w innym rytmie, każdy ma inne zasoby finansowe i środowiskowe. Podstawą jest rozmowa i wygospodarowanie czasu na regenerację dla matki i ojca. Dzielenie się obowiązkami domowymi po równo. Dla jednych to będzie dieta pudełkowa minimalizująca czas spędzany w kuchni, a dla innych spacer po lesie. Ważne, żeby znaleźć rozwiązanie, które satysfakcjonuje obie strony.



Materiał powstał przy udziale firmy Pharmabest
 
Oceń artykuł

Ocena 6 na 2 głosy

Zobacz także

Popularne tematy