Rezerwy szczepionek na gruźlicę są coraz mniejsze
fot. AdobeStock

Czy grozi nam powrót gruźlicy? Jeśli spełni się najczarniejszy scenariusz, może do tego dojść

Obecnie problem gruźlicy praktycznie nas nie dotyczy za sprawą obowiązkowych szczepień. Kłopot w tym, że zapasy szczepionek właśnie się kończą, a jedyny w Polsce producent wstrzymał produkcję następnych.
Milena Oszczepalińska
Rezerwy szczepionek na gruźlicę są coraz mniejsze
fot. AdobeStock
Szczepionki na gruźlicę dostarczane są w Polsce wyłącznie od jednego dostawcy. Niestety od pewnego czasu ma on kłopoty z produkcją. Dzieci szczepione są więc z dostępnych rezerw, które też już się kończą. Czy już wkrótce zabraknie szczepionek na gruźlicę? Istnieje uzasadniona obawa, że może tak się stać. Szczepionka skutecznie chroni przez groźną chorobą, jaką jest gruźlica. Jeśli jej zabraknie, dzieci nie będą miały odpowiedniej odporności.

Kłopoty z produkcją kolejnych partii szczepionek na gruźlicę

Jak podaje „Dziennik Gazeta Prawna”, Biomed, czyli jedyna w Polsce firma zajmująca się wytwarzaniem szczepionek na gruźlicę, ma obecnie spore problemy. Firma wystosowała nawet oficjalny komunikat w sprawie. Treść komunikatu brzmiała: „Z powodu przedłużających się badań kontrolnych produktu, wymaganych do zwolnienia serii, a w konsekwencji dopuszczenia produktu do obrotu, Spółka powiadomiła w dniu 18 stycznia 2019 r. Prezesa Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych o czasowym wstrzymaniu obrotu szczepionki przeciwgruźliczej BCG 10”.

Firma Biomed na jednej linii produkcyjnej wytwarza naprzemiennie lek na raka pęcherza moczowego Onko BCG oraz szczepionkę przeciwgruźliczą BCG 10. Gdy pojawił się problem z lekiem, przestawiła produkcję na szczepionkę. Okazało się jednak, że powstałe produkty mogą być wadliwe i muszą być poddane dodatkowym kontrolom. Firma informuje: „serie szczepionki wyprodukowane od tego czasu uzyskują wyniki jakościowe, które spowodowały konieczność przeprowadzenia powtórnych badań kontrolnych produktu przez niezależny instytut badawczy”. To skutkuje opóźnieniami w dostawach szczepionek do obrotu, a już teraz wykorzystywane są rezerwy.
Redakcja poleca: W Norwegii szczepi się dzieci, choć nie ma obowiązku. Jak to możliwe? [WIDEO]
Coraz więcej rodziców odmawia szczepienia dziecka w Niemczech, Francji, także w Polsce. Za to w Norwegii jest odwrotnie: tam rodzice chcą szczepić, choć nie jest to obowiązkowe. Jak to możliwe? I kto ma rację?

Trzeba zmaksymalizować wykorzystanie szczepionek

Zastępca głównego inspektora sanitarnego, Izabela Kucharska, poinformowała: „W normalnych warunkach szczepionka jest wykorzystywana w ok. 30-40 proc. Teraz chcemy zwiększyć dawkowanie do 100 proc.”. W związku z tym sanepid zalecił, by, zamiast szczepić jednostkowo noworodki jeszcze w szpitalu, „kohortować dzieci, by szczepić je w jednym czasie i miejscu, i wykorzystać w ten sposób całą ampułkę z dawkami dla kilkorga dzieci”. W jednym ze szpitali położniczych jest już to praktykowane. „Dziennik Gazeta Prawna” dowiedział się nieoficjalnie, że „kilkanaście pacjentek z tego szpitala zostało wypuszczonych bez szczepienia ze wskazaniem, żeby jak najszybciej udały się do najbliższego punktu szczepień”. W tym jednym szpitalu rocznie przychodzi na świat około 1000 dzieci.

Czy może dojść do zaprzestania szczepień przeciwko gruźlicy?

Najczarniejszy scenariusz przewiduje, że obecne rezerwy skończą się już w kwietniu. Jednak z drugiej strony firma Biomed prognozuje, że nowe partie szczepionki będą dostępne na rynku właśnie od kwietnia (w najlepszym razie). Ostatecznie Ministerstwo Zdrowia będzie musiało rozważyć zakup szczepionek od innego europejskiego dostawcy. Na razie jednak nie chce tego robić z uwagi na to, że według ekspertów preparaty te częściej wywołują niepożądane odczyny poszczepienne.

Źródło: tvp.info [content:8_1559,8_1564,0_26300,0_23494:CMNews]
Zobacz też:
Doładuj
Przeładuj