GRY
 
 

Zgotowali koszmar temu dziecku! Przerażoną 4-latkę zabrała z przedszkola policja

Kiedy słyszę takie historie, boli mnie brzuch. Czuję wściekłość i smutek. Czy można mi się dziwić? Same oceńcie!

Kurator i policja zabrali dziecko z przedszkola
fot. Fotolia
4-latka idzie do przedszkola. Przed końcem zajęć pojawia się tam kurator w asyście policji i zabierają zdezorientowane dziecko. Dziewczynka jest przerażona, nie rozumie, dlaczego musi wyjść z obcymi ludźmi. Wszystkiemu przyglądają się jej rówieśnicy. I babcia.

Tak bardzo kocham dziecko, że zafunduję mu traumę!

Jest to kolejna historia o dorosłych, którzy nie chcieli być już ze sobą, ale nie potrafili wznieść się ponad wzajemną niechęć, by nie skrzywdzić dziecka. 1,5 roku temu dziewczynka zamieszkała z tatą w gminie Laskowa (Limanowa). Jej mama mieszka za granicą. Jak twierdzi ojciec dziewczynki, przez 1,5 roku matka nie wykazywała żadnego zainteresowania córką, jednak w czerwcu br. zwróciła się do sądu, który nakazał ojcu wydanie jej córki. Ojciec nie posłuchał. Matka wystąpiła o przymusowe wydanie jej dziecka, a sąd przychylił się do jej prośby.
Redakcja poleca: Dzieci też borykają się z depresją - film
Kiedy dziecko dojrzewa, pogorszenia nastroju wydają się normalne. Może być smutne z powodu słabszej oceny w szkole lub przeżywać pierwszy zawód miłosny. Jednak gdy stan zniechęcenia utrzymuje się dłużej lub się nasila, warto udać się do specjalisty, bo to może być depresja.

Jak postanowili, tak zrobili

4-latka ma teraz mieszkać z mamą za granicą. Nie pozwolono jej nawet pożegnać się z ojcem i zabrać swoich rzeczy. Dyrektorka przedszkola mówi, że dziewczynka bała się i nie chciała wyjść z policją. Wyobrażacie to sobie? Ukochany miś, czekający na nią w łóżeczku, piżamka pod poduszką, lalka oczekująca popołudniowej zabawy? To wszystko zostaje u taty, a dziewczynka bez żadnego przygotowania zostanie oddana mamie.

"Wiedzieli, że chce przyjechać z pracy, ale nie zaczekali, żebym mógł uświadomić córce, co się teraz z nią stanie oraz aby mógł się z nią pożegnać" – opowiadał portalowi limanowa.in ojciec dziewczynki. - "Nie ma swoich ubrań, zabawek, niczego nie ma".

Dziecko ma tyle praw, co walizka?

Sąd nie ustalił jeszcze, kto ma sprawować opiekę nad dziewczynką, mogli jednak nakazać zwrócenie jej matce, ponieważ konwencja haska mówi, że dziecko musi wrócić w miejsce poprzedniego stałego pobytu. Dlaczego jednak nie pozwolono dziewczynce pożegnać się z tatą? Dlaczego nie przygotowali je na to, co ma nastąpić? Dlaczego nie zabrano jej z domu, tylko zrobiono to na oczach innych dzieci?

Tych pytań można postawić więcej: dlaczego ojciec nie zastosował się do wydanego w czerwcu wyroku sądu? Mógłby oszczędzić dziecku traumy. Czy matka miała prawo domagać się zabrania dziewczynki z domu? Nie znamy całej historii, ale jedno jest oczywiste, nawet bez wszystkich danych: to, co przeżyło to dziecko, jest złe. A kiedy się rozstajemy, na pierwszym miejscu powinniśmy stawiać dobro dziecka. Niestety mądrych rodziców, którzy to rozumieją, jest wciąż niewielu. W ten sposób kolejne dziecko cierpi, a świat patrzy na przepychanki dorosłych, których podstawowym obowiązkiem wobec dziecka, które wydali na świat, jest zapewnienie mu poczucia bezpieczeństwa.

Rodzice muszą być dla dziecka opoką, bez względu na to, czy mieszkają razem, czy dzieli ich pół Europy. W kwestii dziecka porozumienie musi przebiegać ponad podziałami – i tu naprawdę nie ma wyjątków, nawet jeśli tata i mama tak bardzo się nienawidzą, że już nigdy nie chcieliby oddychać tym samym powietrzem. Złe wieści: macie dziecko, będziecie ze sobą związani na zawsze. I lepiej weźcie się w garść, wznieście ponad wzajemne animozje czy zranione ego i przestańcie niszczyć synów i córki! Co oni wam zawinili? Właśnie dlatego czuję złość i smutek. A Wy?

Zobacz też:
Doładuj
Przeładuj