Matka zostawiła dziecko na mrozie w samochodzie
fot. Adobe Stock

Matka na zakupach, a dziecko bez oznak życia w samochodzie. Na zewnątrz mróz, interweniowała policja

Na dworze był mróz, gdy matka zostawiła dziecko samo w aucie. Przypadkowa kobieta zauważyła całą sytuację, zawiadomiła policję. Początkowo policjanci mieli problemy, by nawiązać z wyziębniętym chłopcem jakikolwiek kontakt. Sprawa trafi do sądu.
Joanna  Biegaj
Matka zostawiła dziecko na mrozie w samochodzie
fot. Adobe Stock
W sobotę w Gorzowie Wielkopolskim mogło dojść do tragedii. Policjanci dostali zgłoszenie, że na parkingu pod sklepem w aucie siedzi dziecko, pozostawione bez żadnej opieki. Sytuacja była niebezpieczna, ponieważ na zewnątrz panował mróz. Matka chłopca poszła w tym czasie na zakupy. Funkcjonariusze wybili szybę i ogrzali dziecko. 

Przyjazd funkcjonariuszy

„Zgłaszająca kobieta przekazała, że od 20 minut obserwuje fiata. Czekała na opiekuna, ale nikt się nie pojawił, więc zdecydowała się poinformować o tym służby. Funkcjonariusze szybko przyjechali na miejsce i spróbowali nawiązać kontakt z chłopcem. Wielokrotnie pukali w szybę, bujali autem. Dziecko nie dawało jednak żadnych oznak życia. Funkcjonariusze stwierdzili, że nie można czekać dłużej, bo na dworze panował kilkustopniowy mróz, a każda chwila mogła decydować o życiu i zdrowiu. Policjanci wybili szybę i otworzyli samochód” - powiedział podkomisarz Grzegorz Jaroszewicz, rzecznik gorzowskiej policji.

Policjanci musieli wybić szybę

Policjanci zdecydowali, że muszą wybić szybę. Gdy otworzyli samochód, od razu sprawdzili czynności życiowe chłopca. Po chwili udało im się nawiązać z nim kontakt.

„10-latek był blady na twarzy, zmarznięty i trząsł się z zimna. Jeden z funkcjonariuszy przyniósł dziecku ciepłą herbatę, dopiero wtedy chłopiec zaczął rozmawiać” - powiedział funkcjonariusz policji.

Matka poszła do sklepu „tylko na chwilkę”

Chłopiec (gdy już był w stanie) powiedział policjantom, że przyjechał z mamą na zakupy. Po powrocie kobieta tłumaczyła, że zostawiła dziecko jedynie na moment, a jej nieobecność trwała tylko chwilę. Dodała także, że już od kilkunastu minut obserwowała auto.

„Kilkanaście minut to trwała co najmniej interwencja policji. Szacujemy, że dziecko pozostawało bez opieki co najmniej pół godziny” - zanegował słowa matki rzecznik.

Na miejsce przyjechało pogotowie. Cała sytuacja skończyła się szczęśliwie, a chłopczyk nie wymagał pobytu w szpitalu. Policjanci mają jednak w planach, by poinformować o wydarzeniu sąd: „To było zdarzenie, obok którego nie można przejść obojętnie. To, czy matka chłopca poniesie jakąś karę, pozostaje w gestii sądu” - dodał rzecznik policji.

Źródło: tvn24.pl

Zobacz także: 
Redakcja poleca: SIDS, czyli zespół nagłej śmierci łóżeczkowej u niemowląt: jak zapobiegać?
SIDS to zespół nagłej śmierci łóżeczkowej, który dotyka niemowląt. Dzieci są pozornie zdrowe, ale pewnego dnia nie budzą się już ze snu. Jednak rodzice nie są bez szans! Można zmniejszyć ryzyko SIDS i skutecznie zapobiegać nagłej śmierci łóżeczkowej niemowląt. Sprawdź, co to za choroba, i które dzieci są szczególnie zagrożone SIDS.
Oceń artykuł

Ocena 6 na 2 głosy

Zobacz także

Popularne tematy