Mieszkanie z teściami: list do redakcji
fot. Adobe Stock

„Musieliśmy zamieszkać z dzieckiem u teściów. Zrobili z mojego życia PIEKŁO!” [LIST DO REDAKCJI]

Pandemia zmusiła Natalię i jej męża do zamieszkania z teściami. Młoda mama jest u kresu wytrzymałości, a w jej głowie kotłuje się tylko jedna myśl: „Niech ten koszmar się już skończy!”.
Mieszkanie z teściami: list do redakcji
fot. Adobe Stock

Napisała do nas czytelniczka, która po przeczytaniu tekstu o dziadkach uczących dzieci pacierza wbrew woli rodziców postanowiła podzielić się swoją historią. Jej stosunki z teściową są dość napięte, jednak jak sama zapewniła – nie potrzebuje rady. Chciałaby, żeby ktoś jej po prostu wysłuchał, poklepał po ramieniu (nawet wirtualnie!) i dał do zrozumienia, że nie jest sama.

Jeśli chcecie podzielić się z nami swoimi historiami (nie tylko tymi dotyczącymi teściów!), piszcie do nas na adres: redakcja@mamotoja.pl.

Ma dość mieszkania z teściami. „Czuję się jak intruz!”

„Mamy z mężem po 32 lata, przed pandemią żyliśmy jak wiele innych rodzin w Polsce – wynajmowaliśmy małe mieszanko i odkładaliśmy na wkład własny, by za kilka lat przenieść się na swoje. Nie zarabialiśmy kokosów, ale żyło nam się całkiem dobrze. A potem przyszedł lockdown. Mojemu mężowi obcięli pensję, ja musiałam zrezygnować z części godzin, żeby zajmować się córką, która przestała chodzić do przedszkola. Nasza sytuacja finansowa była na tyle trudna, że zdecydowaliśmy się, że na czas pandemii zamieszkamy z teściami – oni mają spory dom, zaproponowali, żebyśmy zajęli pokój z łazienką na piętrze. I wtedy zaczął się mój koszmar” – zaczyna swój list Natalia, mama 4-letniej Amelki.

„Wiem, że młode małżeństwa często decydują się na zamieszkanie z rodzicami, żeby uniknąć kosztów wynajmu i odkładać na własny dom czy mieszkanie. Dla mnie to nigdy nie było opcją – z domu rodzinnego wyprowadziłam się zaraz po maturze, chciałam niezależności. Wolałam płacić komuś za wynajem, niż zamieszkać z moimi rodzicami albo teściami. Czuć, że mogę robić, co chcę, że nikt nie patrzy mi na ręce. Mój mąż myślał tak samo. Teraz wiem, że mieliśmy rację!

Niedługo minie rok, odkąd mieszkamy z teściami. Powiem jedno: doprowadzają mnie do szału, zwłaszcza teściowa (teść zna jej humory i nie chce jej wchodzić w drogę). Przykłady? Ja nie daję mojej córce słodyczy ze sklepu, raz w tygodniu wspólnie pieczemy babeczki albo jakieś ciasto. Choć teściowa zna moje poglądy, niemal codziennie wciska mojej córce jakieś przetworzone świństwo. A to czekoladkę, a to żelki. Kiedy zwracam jej uwagę, mówi, że to przecież dla zdrowia – bo w telewizji mówili, że w czekoladzie jest wapń, a w żelkach witaminki! Ręce opadają. Ja wiem, że dziadkowie są od rozpieszczania, ale przecież to jest po prostu niezdrowe... Wolałabym, żeby kupiła młodej puzzle albo kolorowankę, niż truła takim czymś!

Czytaj też: „Teściowie nie chcą zajmować się wnukami, bo mówią, że jest pandemia. Dlaczego są takimi egoistami?" [LIST DO REDAKCJI]

To dopiero początek. Gdy proponuję, że coś ugotuję, teściowa odmawia – a potem słyszę, jak mówi teściowi, że całe dnie nic nie robię! Przed świętami postanowiłam, że zrobię coś miłego, zakasałam rękawy i zaczęłam sprzątać cały dom. Po godzinie miałam dość – nie dlatego, że byłam zmęczona, ale dlatego, że teściowa stała nade mną i krytykowała wszystko, co robię. Za dużo płynu do mycia podłóg, a ten pokój to ona najpierw sprząta, a tutaj krzywo postawiłam ramkę. Czara przelała się, gdy ostatnio przyłapałam ją, jak stoi w NASZYM pokoju i zagląda mi do szafy. Nie kryła się z tym – gdy weszłam, zaczęła wzdychać, że Amelka nigdy nie nauczy się sprzątać, jak widzi „coś takiego”. Nie mam ubrań ułożonych od linijki, ale nie jestem flejtuchą!

Żeby nie było – mieszkamy u teściów za darmo, bo kiedy zaproponowałam, że będziemy im się dokładać do rachunków, teściowa się obraziła, że coś takiego jej w ogóle proponuję. A jednak cały czas czuję się jak intruz! Może gdyby wzięła kasę, byłoby inaczej… Zaczęliśmy się z mężem odkuwać, nasza sytuacja jest już lepsza, mąż mnie wspiera i staje po mojej stronie. Dużo rozmawiamy i on zaczął przebąkiwać, że może pomieszkamy z jego mamusią jeszcze rok, dwa. Przekalkulował i widzi, że mieszkając z teściami, możemy więcej zaoszczędzić, chociaż ja powoli tracę już cierpliwość…

Nie potrzebuję rad, chciałam się tylko wyżalić. I może dowiedzieć się, że nie jestem sama w takiej sytuacji? Babeczki, trzymajcie się – i nie dajcie się!” – brzmi treść listu Natalii.


Zobacz także:
Redakcja poleca: Mama rekordzistka: Danuta Ulidowicz jest najdłużej pracującą mamą SOS Wiosek Dziecięcych [WIDEO]
W tej historii jest wszystko, co najpiękniejsze w macierzyństwie: miłość, cierpliwość, wyrozumiałość i oddanie. Pani Danuta przez 34 lata tworzyła dom dla 19 dzieci, nie posiadających rodziny. To o niej powstał film "Mistrzyni świata". Zobacz relację z jego prapremiery - to historia z wielokrotnym happy endem.
Oceń artykuł

Ocena 5 na 1 głos

Zobacz także

Popularne tematy