Reklama

Droga Redakcjo! Czy to źle, że chciałam uciec od nudnych, powtarzalnych imion, jakie królują na każdym osiedlowym placu zabaw? Marzyłam o czymś dostojnym, co niesie ze sobą historię i będzie dla mojego dziecka piękną wizytówką na całe życie. Postanowiłam nazwać go po moim ukochanym dziadku, ulegając namowom starszego pokolenia i wierząc, że daję mu coś wyjątkowego. Dzisiaj już wiem, że zafundowałam mojemu dziecku koszmar, bo rówieśnicy robią sobie z niego pośmiewisko.

Rodzinna duma. Dostojne imię po przodku stało się powodem do kpin

Mój syn ma na imię Amand. W dawnych czasach, na początku ubiegłego wieku, nosił je mój pradziadek, który był człowiekiem niezwykle szanowanym, mądrym i odważnym. Słownikowo to imię ma przepiękne znaczenie, wywodzi się z łaciny i oznacza osobę godną miłości, co tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że to idealna opcja dla mojego synka. Byłam pewna, że mały Amand będzie wyróżniał się w tłumie z ogromną klasą i stylem.

Tylko że jest pewien problem. Dzieci w szkole nie mają zielonego pojęcia o łacińskich korzeniach, tradycji ani o tym, kim był mój szanowny dziadek. Dziwne, twarde i niespotykane imię błyskawicznie stało się dla nich idealnym obiektem docinków i żartów.

Koszmar na szkolnym korytarzu. Rówieśnicy wyśmiewają dziecko z powodu rzadkiego imienia

Dzisiejsza rozmowa z wychowawczynią podczas odbioru syna ze świetlicy całkowicie otworzyła mi oczy na skalę problemu, z jakim moje dziecko mierzy się od pierwszego dzwonka. Nauczycielka powiedziała mi wprost, że dzieci w klasie kompletnie nie potrafią zaakceptować tego imienia i ze względu na trudne i nietypowe brzmienie zaczęły je złośliwie przekręcać. Zamiast Amand, koledzy z ławki i starsi uczniowie na korytarzu wołają za nim Amoniak albo śmierdziel, śmiejąc się na cały regulator w szatni czy podczas lekcji WF-u.

Syn od kilku dni spędza czas w kompletnej izolacji, nikt nie chce siedzieć z nim w parze, a na placu zabaw dzieci omijają go szerokim łukiem, rzucając pod jego adresem te okropne, potoczne przezwiska. Chłopak boi się rano wejść do klasy, bo wie, że od progu zderzy się z falą drwin.

Czy warto urzędowo zmienić nietypowe imię dziecku?

Sama nie wiem, co teraz robić. Mąż nie ma zdania i nie widzi problemu, może dlatego, że sam nazywa się Gerard i dla niego rzadkie imię to normalna sprawa. Droga Redakcjo, szanowne Czytelniczki, może mi coś podpowiecie? Wiem, że żadne najpiękniejsze tradycje rodzinne i żadne pamiątki po pradziadkach nie są warte tego, by ośmiolatek musiał codziennie płakać w poduszkę i znosić potworne upokorzenia.

Z drugiej strony nie do końca chcę się poddawać, zmieniać synkowi imię i porzucać pamięć o dziadku z powodu braku empatii u innych ludzi. Może po prostu trzeba pogodzić się z tym, że oryginalność i wyjątkowość często idą w parze z niezrozumieniem?

Emilia


Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl

Zobacz też: To imię dla dziewczynki to chyba żart. Noszą je tylko 2 Polki i nic dziwnego − kojarzy się z jesienną słotą i błotem

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...