Reklama

Wczesna adolescencja to czas, w którym młody człowiek intensywnie buduje tożsamość, jest bardziej skłonny do ryzyka i wyjątkowo wrażliwy na to, jak jest postrzegany przez innych. Badacze piszący o zjawisku manosfery opisują ten okres jako swego rodzaju „doskonałą burzę” – połączenie poszukiwania akceptacji, szacunku rówieśników i sprawdzania, gdzie jest jego miejsce w hierarchii.

Mózg nastolatka uczy się skojarzeń wyjątkowo szybko, więc gdy trafia na treść dającą proste wyjaśnienie trudnej sytuacji – odrzucenia, samotności, niepewności co do własnej wartości – łatwo je zapamiętuje i wraca po więcej.

Manosfera a nastolatki. Proste odpowiedzi na trudne pytania

Twórcy treści spod znaku manosfery oferują dokładnie to, czego szuka niepewny nastolatek: gotowy system tłumaczenia świata. Pseudonaukowe teorie w rodzaju „reguły 80/20” – jakoby tylko niewielki odsetek mężczyzn miał w ogóle szansę u kobiet – dają chłopcu wytłumaczenie, dlaczego coś mu nie wychodzi, bez konieczności patrzenia na siebie krytycznie.

Bardziej ekstremalne nurty idą dalej i proponują „looksmaxxing”, czyli radykalne zmiany wyglądu, jako sposób na poprawę statusu. To nie jest kwestia głupoty czy złej woli. To mechanizm psychologiczny: łatwiej przyjąć gotową narrację niż tolerować niepewność co do siebie.

Dlaczego feed prowadzi akurat tam, a nie gdzie indziej?

Druga część mechanizmu leży poza głową dziecka – w konstrukcji platform. Algorytmy mediów społecznościowych są zaprojektowane tak, by maksymalizować czas spędzony w aplikacji, a treści wywołujące silne emocje – gniew, poczucie krzywdy, upokorzenie – trzymają uwagę skuteczniej niż spokojne wyjaśnienia. System chętniej pokazuje więc kolejne, coraz bardziej radykalne nagranie, niezależnie od tego, czy jest to dobre dla widza.

Z analiz zjawiska wynika, że spora część chłopców trafia na takie treści przypadkiem, przez zupełnie niewinne wyszukiwanie – hasztagi w rodzaju porad treningowych prowadzą algorytmicznie do bardzo podobnych, ale coraz bardziej radykalnych miejsc. Z sondaży cytowanych w analizach zjawiska wynika, że około 80 procent nastolatków w wieku licealnym miało już kontakt z taką treścią, a prawie połowa oceniła ją pozytywnie.

Świat gry, w którym nikt nie kwestionuje stereotypu

Środowisko gier online dokłada trzeci element. Bohaterowie bywają tam często silni i agresywni, a postaci kobiece – głównie dekoracyjne albo pomocnicze. Dla chłopca, który spędza w takim świecie wiele godzin dziennie przy ograniczonym kontakcie z realnymi rówieśnikami, taki obraz męskości i kobiecości łatwo staje się punktem odniesienia – zwłaszcza że w grze rzadko ktoś go podważa.

To środowisko, w którym uprzedzenie nie napotyka oporu, bywa też formą ucieczki od trudnych emocji – łatwiej się w nim schować niż zmierzyć się z samotnością w realnym świecie.

Co realnie działa jak przeciwwaga?

Z brytyjskich badań nad zachowaniami dzieci w sieci wynika, że dzieci rodziców mniej zaangażowanych w to, co oglądają, częściej trafiają na szkodliwe treści. To nie znaczy, że chodzi o kontrolę w sensie zakazów – chodzi o obecność. Znam ojca, który zamiast wyłączać synowi telefon, zaczął pytać, co ogląda, i czasem oglądać to razem z nim. Nie po to, żeby oceniać, tylko żeby syn miał w domu żywy, konkretny wzór męskości – kogoś, kto nie musi wygrywać każdej dyskusji i potrafi przyznać się do błędu. Dla chłopca szukającego wzorca bywa to mocniejszy sygnał niż jakikolwiek zakaz – bo pokazuje inną, spokojniejszą wersję siły, niż ta oferowana przez ekran.

Źródła: The Conversation, „What parents need to know to talk to their children about the manosphere”; The Conversation, „How the 'manosphere' spreads through online gaming, influencers and algorithms”; Child and Adolescent Mental Health / PMC, „Narrative Matters: Adolescence in The Manosphere – A perfect storm?”

Zobacz też: Syn zaczął mówić o „alfach” i „dyscyplinie”? Sygnały zainteresowania manosferą, które łatwo przeoczyć

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...