ZUS przeleje ojcom nawet 14 tys. zł na każde dziecko. Wielu mężczyzn wciąż myśli, że to plotka
Wielu ojców jest przekonanych, że to kolejny skomplikowany program, z którego i tak nikt nie skorzysta. Rzeczywistość okazuje się jednak zupełnie inna, a na konta młodych ojców prowadzących własny biznes mogą wpłynąć tysiące złotych, o które wystarczy tylko odpowiednio zawnioskować.

Wokół tematu urlopów i zasiłków dla ojców narosło tyle mitów, że sami zainteresowani wolą machnąć ręką, zamiast wgłębiać się w przepisy. Tymczasem rzeczywistość jest niezwykle łaskawa dla zapracowanych tatusiów. Kwota, o której mowa, to nie są żadne grosze na waciki. W tym roku to około 13 000 złotych, a już w przyszłym roku, z racji wzrostu stawek, kwota ta podskoczy do blisko 14 000 złotych. Wszystko to za sprawą dziewięciu tygodni, które unijne przepisy i polskie prawo zarezerwowały wyłącznie dla mężczyzn.
Dlaczego młodzi ojcowie masowo tracą gigantyczne pieniądze od państwa?
Największym błędem, jaki popełniają ojcowie na własnej działalności, jest myślenie kategoriami pracownika etatowego. Wydaje im się, że skoro nie mają nad sobą szefa, przepisy ich nie dotyczą. To prawda, że formalnie przedsiębiorca nie idzie na klasyczny kodeksowy urlop, ale ma pełne prawo do świadczeń pieniężnych z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Te legendarne dziewięć tygodni to tak zwana nieprzenoszalna część urlopu rodzicielskiego. Jeśli tata z niej nie skorzysta, te dni i te pieniądze bezpowrotnie przepadają. Nie można ich przepisać na mamę dziecka.
Żeby jednak państwo spojrzało na przedsiębiorcę przychylnym okiem, trzeba spełnić listę bardzo konkretnych wymagań. Oto wszystkie warunki, które decydują o przyznaniu pieniędzy:
- Data urodzenia dziecka. Maluch musi być urodzony po 2 sierpnia 2022 roku (lub mama musiała posiadać prawo do zasiłku macierzyńskiego na dzień 26 kwietnia 2023 roku). Podawana czasem w mediach data − sierpień 2021 roku − dotyczy wyłącznie dawnych spraw wyrównawczych, a nie pełnych 9 tygodni w nowym systemie.
- Wiek dziecka. Ojciec musi wykorzystać przysługujący mu czas najpóźniej do końca roku kalendarzowego, w którym dziecko kończy 6. rok życia.
- Dobrowolne ubezpieczenie chorobowe. Przedsiębiorca musi być zgłoszony do ubezpieczenia chorobowego w ZUS i opłacać składki terminowo. Ubezpieczenie to musi być aktywne w pierwszym dniu wnioskowanego okresu.
- Brak etatu (UoP) generującego zbieg tytułów. Jeśli tata dodatkowo pracuje na etacie i zarabia tam minimum krajowe, traci prawo do chorobowego z tytułu firmy i może wnioskować o zasiłek wyłącznie jako pracownik etatowy, a nie przedsiębiorca.
- Uprawnienia matki. Matka dziecka musi posiadać prawo do zasiłku macierzyńskiego (z jakiegokolwiek tytułu, np. pracy, zlecenia czy własnej firmy). Jeśli mama nigdy nie była ubezpieczona, tata z prawa do tych 9 tygodni nie skorzysta.
- Prawidłowy podział czasu. Świadczenie można podzielić maksymalnie na 5 części, przy czym każda z nich musi wynosić wielokrotność pełnego tygodnia.
Haczyk, o którym nikt nie mówi, czyli co ze zbiegiem tytułów
Diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach, a w polskich przepisach te szczegóły potrafią mocno namieszać. Największą pułapką dla przedsiębiorców jest wspomniany zbieg tytułów do ubezpieczeń. Jeśli młody tata oprócz prowadzenia swojej firmy pracuje gdzieś na etacie i z tej umowy o pracę zarabia przynajmniej minimalną krajową, sytuacja mocno się zmienia. Z racji etatu jego firma jest zwolniona z obowiązkowych składek społecznych, a to oznacza, że nie może on opłacać dobrowolnego chorobowego z tytułu działalności gospodarczej.
W praktyce oznacza to, że taki tata nie dostanie zasiłku jako przedsiębiorca. Oczywiście nie traci praw całkowicie, bo może wnioskować o wolne jako pracownik ze swojego etatu, ale kwoty będą wtedy wyliczane z pensji na umowie, a nie z parametrów działalności. Jeśli więc jedynym lub głównym źródłem utrzymania mężczyzny jest jednoosobowa firma i uczciwie odprowadza on składki do ZUS, jest na idealnej pozycji startowej.
Warto też pamiętać o roli mamy dziecka. Te dziewięć tygodni dla ojca nie wisi w próżni. Aby mężczyzna mógł z nich skorzystać, matka malucha musi mieć wypracowane prawo do zasiłku macierzyńskiego. Jeśli mama nigdy nie pracowała i nie miała firmy, ojciec, mimo szczerych chęci i opłacania własnych składek, nie otrzyma z ZUS-u ani złotówki.
Legalny biznes podczas opieki nad dzieckiem bez straty ani jednej złotówki
Przejdźmy do kwestii, która najbardziej elektryzuje każdego ojca prowadzącego biznes. Czy idąc na dziewięć tygodni wolnego, musi zamknąć firmę, zawiesić działalność i przestać zarabiać? Otóż nie. I to jest chyba najlepsza wiadomość w całym tym zamieszaniu. Przepisy nie zabraniają przedsiębiorcy prowadzenia działalności w trakcie pobierania zasiłku macierzyńskiego. Tata może w tym okresie legalnie wystawiać faktury, doglądać kontraktów czy zarządzać procesami w firmie. ZUS płaci za to, że ojciec sprawuje opiekę, a nie za to, że zamyka laptopa na kłódkę.
Co więcej, w okresie pobierania tego zasiłku przedsiębiorca zyskuje dodatkową ulgę finansową. Jest wtedy zwolniony z opłacania składek na ubezpieczenia społeczne z własnej kieszeni, ponieważ są one proporcjonalnie pomniejszane za każdy dzień na zasiłku. Jedyne, co trzeba wtedy zapłacić do urzędu, to składka zdrowotna.
Cały ten proces nie ma też nic wspólnego z innymi benefitami dla rodziców. Niezależnie od tego, czy na konto wpływa 800 plus, czy rodzina korzysta z nowego programu Aktywny Rodzic, te kilkanaście tysięcy złotych z zasiłku macierzyńskiego dla ojca to zupełnie osobna pula pieniędzy. Aby je zdobyć, wystarczy złożyć wniosek ZUR oraz dokument ZUS Z-3b. Wszystko można załatwić bez wychodzenia z domu przez internetową platformę PUE ZUS i odebrać to, co się ojcu po prostu należy.
Źródło: ZUS, Poradnik Przedsiębiorcy