Ola, użytkowniczka Threads @wieczna_rozkmina, opisała scenę, której była świadkiem w Biedronce. Drobna kobieta próbowała przełożyć osiem dużych zniczy, a potem ponownie włożyć je do koszyka, bo okazało się, że nie są w promocji. Obok stał jej około 10–12-letni syn, który cały czas grał na telefonie.

WIDEO…

player placeholder

Matka męczyła się z ciężkimi zniczami. Syn nie odrywał wzroku od telefonu

Jak relacjonowała autorka wpisu, kobieta wyraźnie się męczyła i była już spocona z wysiłku. Chłopiec w tym czasie nie przerywał gry na telefonie i nie próbował jej pomóc. Obserwatorka postanowiła zwrócić uwagę matce. „Łatwiej by było wam we dwójkę z tymi zniczami, a nie syn w telefonie” – powiedziała.

Kobieta odpowiedziała: „No widzi pani, tak to już teraz z tymi młodymi jest”.

Zobacz także:

Autorka nie kontynuowała rozmowy, ale sytuacja nie dawała jej spokoju. Jej zdaniem chłopiec w tym wieku powinien już rozumieć, że może odciążyć mamę, zwłaszcza gdy widzi, że ta ma problem z wykonaniem jakiejś czynności.

„Kurde, ludzie, to tak nie jest. Zabiera się ten telefon i ma ci pomagać z siatami, a nie wywalone ma w matkę i gra w grę, a ona się męczy” – napisała.

Dodała, że empatii i odpowiedzialności trzeba uczyć od najmłodszych lat, a ciągłe korzystanie z telefonu może odciągać dzieci od tego, co dzieje się wokół nich.

„Dzieciaki wiedzą, że mama potrzebuje pomocy i pomagają”

W komentarzach wiele osób zgodziło się, że dzieci powinny uczestniczyć w codziennych obowiązkach i uczyć się dostrzegać potrzeby innych. Jedna z osób opisała, jak wygląda to w jej rodzinie.

„To tak nie jest. I nie wiem, czy w takich sytuacjach interweniować, bo jeśli on ma te 12 lat, to znaczy, że tak został w domu wychowany. Moja historyczna żona dzwoni do dzieciaków, że przyjechała z zakupami, i one zbiegają, żeby pomóc wnieść je do domu. Nie ma innej opcji i nie jest to kwestia jakiejś dyscypliny. Po prostu wiedzą, że mama potrzebuje pomocy i pomagają”.

Inna komentująca zwróciła uwagę, że samodzielność można kształtować przez zwyczajne, codzienne zadania. Jej dziewięcioletnia córka potrafi już pójść do pobliskiego sklepu po potrzebne produkty.

„Ja tam nie mam oporów, żeby moją dziewięciolatkę wysłać do Lewiatana po ziemniaki albo do piekarni po chleb. Kiedy robimy zakupy razem, staram się zawsze dawać dzieciakom jakieś zadanie, chociażby chodziło o znalezienie galaretki czy niesienie sałaty – uczą się” – napisała.

Zauważyła przy tym, że rodzice bywają krytykowani również za to, że angażują dzieci w zakupy, na przykład pozwalając im skanować produkty przy kasie. Tymczasem takie drobne czynności mogą być okazją do nauki odpowiedzialności.

Nie wszyscy uznali jednak, że należy komentować zachowanie obcej rodziny. Jedna z internautek napisała:

„Szkoda, że kobieta nie uczy syna, aby pomagał, jak już tam stoi, ale nie nasza sprawa, jak go wychowuje! Jej dziecko, jej wychowanie, jej sprawa. Komentarze w takich sytuacjach zostawiam dla siebie!”.

Czy warto zwracać uwagę rodzicom w takich sytuacjach?

Scena z Biedronki skłania do pytania, czy dzisiejsze dzieci rzeczywiście mają mniej empatii, czy raczej dorośli zbyt rzadko wymagają od nich zaangażowania. Jedna sytuacja nie pozwala ocenić całego pokolenia. Nie wiemy też, jak wygląda codzienne życie chłopca i jego mamy ani czy podobne zachowania są u nich normą.

Nie zmienia to faktu, że dzieci uczą się odpowiedzialności przez praktykę, a angażowanie dzieci w codzienne obowiązki i pokazywanie im, jak mogą pomóc, wspiera rozwój zachowań prospołecznych. Nie chodzi przy tym o to, by dziecko dźwigało ciężkie zakupy ponad swoje możliwości, ale by potrafiło zauważyć, że rodzic potrzebuje wsparcia, i zrobiło to, co jest w stanie zrobić.

A co ze zwracaniem uwagi obcym rodzicom? W takich sytuacjach warto zachować wyczucie. Spokojne zdanie, takie jak to wypowiedziane przez autorkę wpisu, może skłonić kogoś do refleksji. Publiczne zawstydzanie czy osądzanie całej rodziny może natomiast przynieść odwrotny skutek. Nie zawsze znamy kontekst, dlatego lepiej mówić o konkretnym zachowaniu niż oceniać rodzica czy dziecko jako człowieka.

Empatii nie da się jednak nauczyć wyłącznie słowami. Dziecko powinno widzieć ją w codziennym życiu – w tym, jak dorośli odnoszą się do siebie, jak dzielą obowiązki i czy potrafią zauważyć cudzy wysiłek. Bo najważniejsze nie jest to, czy dziesięciolatek sam z siebie zawsze wpadnie na pomysł, by pomóc mamie. Ważne, by ktoś pokazał mu, że warto patrzeć dalej niż na ekran telefonu.

Zobacz także: