Zanim dziewczynka stanie się dorosłą kobietą, usłyszy setki razy, że złość piękności szkodzi, a ustępowanie innym to cnota. Kiedy jednak przekroczy próg sali treningowej UKS Ruchy Warszawa, te wszystkie kulturowe „nie wypada” zostają za drzwiami. Tu nikt nie oczekuje od niej, że będzie uśmiechnięta i potulna. Ma być skupiona, silna i świadoma swojej wartości.

WIDEO…

player placeholder

To właśnie z myślą o młodych, poszukujących siebie dziewczynach od 10. roku życia powstały „Łobuziary” – pierwsza i jedyna w Polsce sekcja boksu olimpijskiego stworzona wyłącznie dla nich. Za tym niezwykłym projektem stoi Michał Łagunionok, prezes klubu i trener, który postanowił udowodnić, że sporty walki to doskonała przestrzeń do rozwoju kobiecej siły, nie tylko tej fizycznej.

Bunt przeciwko „grzecznej dziewczynce”

Sama nazwa sekcji brzmi przekornie i zadziornie. I taki właśnie był cel. – Nazwa ma zwrócić uwagę na to, jak dużą odwagą muszą wykazywać się dziewczyny, które kulturowo mają być przede wszystkim „grzeczne” – wyjaśnia Michał Łagunionok. Jak zauważa trener, pod tym z pozoru niewinnym słowem często kryje się po prostu oczekiwanie ślepego posłuszeństwa wobec autorytetu, na co na jego sali nie ma miejsca. – Jako trener jestem po to, żeby pomóc komuś coś zauważyć, wskazać drogę, dodać odwagi czy motywacji. Nie jestem od rozkazów.

Zobacz także:
Lobuziary4
Magda Mościpan

Na treningach Łobuziar szacunek jest bazą, na którą nikt nie musi zapracowywać – należy się on każdemu z góry, niezależnie od płci czy wieku. Trener od pierwszych zajęć stawia sprawę jasno, ucząc nie tylko tego, jak reagować na ciosy, ale też jak reagować na seksistowskie teksty, na które w klubie panuje zerowa tolerancja.

Dlaczego jednak dziewczyny potrzebują własnej, zamkniętej przestrzeni, bez obecności chłopców? Odpowiedź tkwi w biologii i statystyce. W okresie dojrzewania chłopcy stają się fizycznie silniejsi, co w sportach walki tworzy naturalną barierę. – Osobna sekcja daje im możliwość budowania własnej społeczności. Nie chodzi o izolowanie dziewczyn od chłopców, ale o stworzenie dodatkowej możliwości, której dotąd brakowało – tłumaczy ekspert. – Chciałbym, żeby dziewczyna przychodząca na salę nie musiała zastanawiać się, czy zostanie potraktowana poważnie i czy ma prawo być ambitna. Ma przyjść, trenować, popełniać błędy i rozwijać się we własnym tempie.

Więcej niż sport, czyli jak oswoić złość

Choć boks kojarzy się z walką, dla dorastających dziewczynek staje się często fascynującą lekcją radzenia sobie z własnymi emocjami, które w okresie dojrzewania przypominają istny rollercoaster.

– Powiem trochę przewrotnie: boks na początku potrafi wrzucić na głowę mnóstwo stresu – otwarcie przyznaje trener. – Szczególnie dziewczynom, które bardzo chcą wygrać, zależy im na wyniku i przeżywają każdą pomyłkę.
Szybko jednak następuje przełom. Gdy zawodniczki wkładają kaski i rękawice, uczą się zostawiać chaos za linami ringu. Pojawia się skupienie i kontrola nad emocjami. – Nie chodzi o to, żeby wyładowywać złość na drugiej osobie. Chodzi o to, żeby nauczyć się ją rozpoznawać, zaakceptować jej obecność i decydować, co z nią zrobić – podkreśla Michał Łagunionok. To bezcenna umiejętność, która procentuje później w szkole i w trudnych relacjach rówieśniczych. Emocje stają się informacją, którą młoda kobieta potrafi w kontrolowany sposób przetworzyć.

Lobuziary3

Boks daje dziewczynom jeszcze jedno niezwykle ważne narzędzie: świadomość, że mogą podjąć konfrontację i nie muszą za wszelką cenę unikać konfliktów.
– W ringu można się skonfrontować, rywalizować i chcieć być lepszą od przeciwniczki. Ale po walce trzeba umieć podać sobie rękę i okazać szacunek – mówi twórca Łobuziar. To piękna metafora życiowych dyskusji. Boks uczy, że można powiedzieć stanowcze „nie” i postawić granicę, nie odbierając przy tym godności drugiej osobie. – Nie chcę, żeby dziewczyny wychodziły z treningu przekonane, że zawsze muszą ustępować, żeby wszyscy byli zadowoleni. Chcę, żeby wiedziały, że mogą stanąć po swojej stronie bez strachu, że zostaną uznane za chamki – dodaje.

Mamo, tato, to tylko sport (olimpijski)

Decyzja o zapisaniu córki na sztuki walki wciąż budzi w rodzicach niepokój. Przed oczami stają im brutalne obrazy z zawodowych gal bokserskich. Twórca sekcji szybko jednak rozwiewa te obawy, tłumacząc różnicę między boksem zawodowym a olimpijskim, który stawia na rygorystyczne bezpieczeństwo. Dziewczynki trenują w pełnym rynsztunku: w ochraniaczach na głowę, zęby, krocze, a w przypadku starszych zawodniczek – także na piersi.
– Nie każda dziewczyna musi od razu sparować, a tym bardziej startować w zawodach. Najpierw trzeba opanować podstawy, nauczyć się obrony, poruszania i kontrolowania własnych działań – uspokaja trener.

Mimo to, wciąż zdarzają się krzywdzące komentarze z zewnątrz. – Słyszymy je szczególnie ze strony starszych pokoleń. To kwestia innego sposobu myślenia o tym, co dziewczyna powinna robić – przyznaje ze smutkiem Łagunionok. Na szczęście, świadomość rośnie, a odpowiedź na pytanie „po co dziewczynce boks?” znajduje się w samych zawodniczkach. Jak zauważa szkoleniowiec, komentarze o tym, „co kobiecie wypada”, świadczą wyłącznie o wygłaszającym je człowieku, a nie o pasji młodej dziewczyny.

Dziewczyny przynoszą punkty

Dowodem na to, jak bardzo boks potrafi odmienić młodego człowieka, są historie podopiecznych klubu Ruchy Warszawa. Trener wspomina Ninę, która po czterech latach spędzonych na sali niesamowicie otworzyła się na ludzi i nowe wyzwania. Albo piętnastoletnią Dominikę Trelińską, brązową medalistkę mistrzostw Polski. – Pamiętam ją jako bardzo nieśmiałą dziewczynę. Dziś widzę zawodniczkę, która jest pewniejsza siebie, ma luz, potrafi żartować w narożniku. To coś, co wypracowała sama – opowiada z dumą trener. Jest też Emilia Borkowska, która po zdobyciu mistrzostwa Polski seniorek, od dwóch lat sama prowadzi sekcję kobiecą w klubie.

Lobuziary1
Magda Mościpan

Co ciekawe, to właśnie dziewczyny zaczynają deklasować w statystykach. Choć w boksie wciąż trenuje ich znacznie mniej niż chłopców (podczas ostatnich mistrzostw Europy Polki zdobyły 4 medale, podczas gdy Polacy żadnego), ich determinacja jest ogromna. W ubiegłym roku to właśnie wyniki piętnastoletnich Łobuziar dały klubowi wysokie, siódme miejsce w klasyfikacji na Mazowszu – chłopcy w tej grupie wiekowej nie zdobyli punktów.

Bagaż na dorosłe życie

Czy każda z nich musi zostać mistrzynią? Absolutnie nie. Sama technika jest łatwa do opanowania, ale prawdziwym wyzwaniem jest nauka konsekwencji, odpowiedzialności i radzenia sobie z porażką. Właśnie z takim „bagażem” młode Łobuziary (których poczynania można śledzić na stronie ruchywarszawa.pl) mają wchodzić w dorosłość.

– Jeżeli za kilkanaście lat nasze zawodniczki nie będą już trenować, chciałbym, żeby pamiętały, że potrafią podejmować trudne wyzwania, że porażka nie przekreśla ich wartości i że mogą stawiać granice bez poczucia winy – podsumowuje swoje marzenia Michał Łagunionok. – Chciałbym, żeby Łobuziary były kojarzone z miejscem, w którym dziewczyny mogły odkryć własną siłę i przekonać się, że nie muszą być mniejsze, cichsze ani bardziej posłuszne tylko dlatego, że ktoś tego od nich oczekuje.


Więcej o Łobuziarach:

UKS Ruchy Warszawa
WWW: https://ruchywarszawa.pl/boks-dla-dziewczynek/
IG: https://www.instagram.com/ruchywarszawa/
FB: https://www.facebook.com/Ruchywarszawa