Na wstępie zaznaczę: filolożka Agnieszka Cegłowska-Lepszy prowadząca w mediach społecznościowych profile Polski Rulez nie nazywa najmłodszego pokolenia analfabetami, ba, polonistka tego nawet nie sugeruje. Jednak to właśnie taka refleksja nasunęła mi się po przeczytaniu jej wpisu.
WIDEO…
Kropka i przecinek na początku zdania. Polonistka nie kryje zdziwienia
„Myślałam, że w pracach dzieci widziałam już naprawdę wiele. Z każdym rokiem okazuje się, że polonista może jednak zostać zaskoczony” – tymi słowami polonistka zaczyna swój wpis w mediach społecznościowych. Nie chodzi jej wyłącznie o literówki czy niepoprawną pisownię, bo jak tłumaczy, z błędami ortograficznymi, przecinkami postawionymi w środku zdania albo zdaniami kompletnie bez znaków interpunkcyjnych jest w stanie walczyć.
Tym, co ją w ostatnim czasie szczególnie zaskoczyło, jest... stawianie kropki albo przecinka na początku nowej linijki, mimo że w poprzedniej jest jeszcze wystarczająco dużo miejsca. Autorka wpisu zaznacza, że nie jest to pojedynczy przypadek, który można zrzucić na nieuwagę. Podobne zapisy pojawiają się w wielu pracach, a uczniowie często nie potrafią wyjaśnić, dlaczego postawili znak właśnie w tym miejscu.
„Próbuję zrozumieć, skąd bierze się ta praktyka. Czy uczniowie przenoszą do pisania na papierze jakieś przyzwyczajenia z komunikacji cyfrowej? Czy sposób, w jaki korzystają z tekstu na ekranie, wpływa na ich wyobrażenie o tym, jak powinien wyglądać zapis? Czy koniec wersu zaczyna być dla nich granicą, która ma znaczenie niezależnie od konstrukcji zdania? A może przyczyna jest znacznie prostsza i chodzi o automatyzm, naśladowanie zapamiętanego układu graficznego albo brak świadomości, że znak interpunkcyjny jest związany z konkretnym miejscem w wypowiedzi?” – zastanawia się nauczycielka i przyznaje, że nie zna odpowiedzi na postawione przez siebie pytania.
Na końcu polonistka zadała innym pedagogom pytanie, czy również zauważyli ten trend wśród dzieci.
„Przecinek na początku linijki staje się normą”
W komentarzach faktycznie uaktywnili się koledzy i koleżanki po fachu. Wielu z nich nie było zdziwionych, że uczniowie stawiają przecinek na końcu zdania, choć z tego typu zapisem kropki spotkali się po raz pierwszy.
„Kropki jeszcze nie widziałam, ale z przecinkami na początku linijki walczę od dawna. Kiedyś przeczytałam wyjaśnienie, że wynika to z uczenia dzieci, że przecinek stawia się PRZED »który«, »że« itd.” – napisała jedna z komentujących.
Inna osoba opisała własny sposób na pokazanie uczniom, jak powinien wyglądać poprawny zapis.
„Przecinek na początku linijki to już staje się normą. Uczniowie nie czytają tekstów poprawnie zredagowanych, w internecie panuje niechlujstwo. Ja otwieram przed nimi jakąkolwiek książkę i każę znaleźć przecinki na końcu linijki. Obiecuję też nagrodę, jeśli uczeń znajdzie chociaż jedno zdanie w książce, gdzie przecinek jest na początku. Niektórzy naprawdę kartkują i szukają” – opisała.
W dyskusji pojawił się również głos, który kieruje uwagę nie tylko na uczniów, ale przede wszystkim na dorosłych. Zdaniem tej internautki problemy z poprawnym pisaniem widać również w wypowiedziach publikowanych w mediach społecznościowych.
„Szczerze? Absolutnie mnie to nie dziwi. Wystarczy popatrzeć na wypowiedzi dorosłych osób w mediach społecznościowych. Statystyki niby są niskie, a ja mam wrażenie, że wielu z nich powinno być klasyfikowanych jako analfabeci, bo niektórych rzeczy naprawdę nie da się zrozumieć. Nie mówię, że ja piszę perfekcyjnie, ale wystarczy się rozejrzeć i zobaczyć, co się dzieje poza naszą bańką – jest o wiele gorzej. Ludzie nie potrafią pisać i to jest nagminne. Jeśli młodzi czytają takie rzeczy, mają takie wzorce, to każdemu może się pomieszać, co jest poprawne, a co nie jest” – zauważyła.
Rośnie pokolenie analfabetów, a my ponosimy odpowiedzialność?
Nie wiem, czy można już mówić o kryzysie edukacji albo pokoleniu analfabetów (pewnie wiele osób odpowie, że tak). Warto jednak zastanowić się, jak dzieci uczą się poprawnego pisania (czy poprawności językowej w ogóle) i skąd czerpią wzorce. Szkoła ma tu ogromną rolę, ale nie jest jedynym miejscem, w którym młodzi ludzie obcują z językiem.
My, dorośli, chętnie narzekamy na błędy młodzieży. Zdarza się jednak, że sami piszemy w pośpiechu, publikujemy w internecie zdania bez znaków interpunkcyjnych i nie zwracamy uwagi na poprawność własnych wypowiedzi. Coraz częściej wolimy krótki filmik od kilku stron książki, a telefon towarzyszy nam nawet wtedy, gdy moglibyśmy poświęcić chwilę na rozmowę albo wspólne czytanie.
Zapominamy, że dzieci uczą się również przez obserwację. Jeśli chcemy, by czytały, pisały poprawnie i dbały o język, sami musimy pokazać, że słowa mają znaczenie. Zamiast wyłącznie krytykować młodych, może warto zacząć od własnych nawyków: częściej sięgać po książkę, uważniej pisać i nie traktować poprawnej polszczyzny jak szkolnego obowiązku, który kończy się wraz z ostatnim dzwonkiem.
A na koniec zostawię pytanie. Chociaż jeden z internautów zażartował, że ta nieszczęsna kropka na początku linijki to po prostu kropka nienawiści już na początku zdania, zastanawiam się: czy rzeczywiście mamy powód do śmiechu?
Zobacz także: Nauczycielka pokazała swój pasek płacowy i porównała się do strażaków. „Nie róbcie sobie jaj”