Nie wszyscy przyzwyczaili się do nowych funkcji galerii handlowych. Jedna z użytkowniczek Threads opublikowała wpis, w którym zwróciła uwagę na dzieci uczestniczące w zajęciach w centrum handlowym. Dołączyła zdjęcie przedstawiające grupę najmłodszych podczas warsztatów lub innej zorganizowanej aktywności.
WIDEO…
Jej reakcję można odczytać jako zdziwienie, a nawet niedowierzanie. Wpis opatrzyła komentarzem: „Za moich czasów to było nie do pomyślenia”. Najwyraźniej widok dzieci spędzających czas w galerii w taki sposób wydał jej się czymś nietypowym.
Tyle że internauci nie podzielili jej zaskoczenia. Co więcej, w komentarzach przeważały głosy krytykujące nie dzieci uczestniczące w zajęciach, lecz samą autorkę zdjęcia.
„Galerie dawno przestały być miejscem tylko na handel”
Część komentujących nie rozumiała, co właściwie jest w tej sytuacji zaskakującego. Zwracali uwagę, że centra handlowe oferują dziś znacznie więcej niż sklepy, a organizowanie w nich warsztatów czy wydarzeń dla lokalnej społeczności jest zupełnie naturalne.
„Ja czegoś tutaj nie rozumiem. Centra handlowo-usługowe zajmują dużo przestrzeni, ale też oferują znaczną liczbę usług. Warsztaty artystyczne czy rzemieślnicze również mogą się tutaj odbywać i nie widzę w tym nic zaskakującego” – napisała jedna z osób.
Inny komentujący przypomniał, że galerie handlowe coraz częściej pełnią funkcję miejsc spotkań i aktywności dla mieszkańców okolicy.
„Czemu? Galerie handlowe dawno przestały być miejscami tylko na handel. Odbywają się w nich różne wydarzenia, warsztaty i zajęcia dla ludzi z okolicy. W mojej galerii jest spory, darmowy plac zabaw, co jest świetnym rozwiązaniem, gdy na przykład leje deszcz, jest mróz lub przeciwnie – upał. Klimatyzowana galeria bardzo ratowała mi sytuację latem. Przez cztery–pięć godzin siedziałem tam z córką podczas największych upałów. Miejsce jak każde inne” – wyjaśnił.
„Narzekacie, że dzieci nigdzie nie wychodzą”
Wśród komentarzy pojawił się też argument, który szczególnie dobrze podsumowuje absurd niektórych dyskusji o współczesnym dzieciństwie. Rodzice często słyszą, że dzieci za dużo czasu spędzają w domu, przed ekranami i nie mają okazji do kontaktów z rówieśnikami. Kiedy jednak uczestniczą w zorganizowanych zajęciach poza domem, również potrafi to wzbudzić zdziwienie.
„No i? Narzekacie, że dzieci nigdzie nie wychodzą i że to źle. W końcu dzieci gdzieś wyszły z domu, a nadal niedobrze. Lepiej iść na warsztaty do galerii niż siedzieć bezczynnie” – skomentował jeden z internautów.
Trudno nie zauważyć, że w tej sytuacji dzieci po prostu uczestniczyły w aktywności przygotowanej z myślą o nich. Nie biegały po sklepach, nie przeszkadzały klientom ani nie urządzały hałasu na środku pasażu. Brały udział w zajęciach, które ktoś zorganizował właśnie po to, by mogły ciekawie spędzić czas.
Wycieczki do galerii to przesada?
Dyskusja pokazuje, jak różnie postrzegamy rolę centrów handlowych. Dla jednych to przede wszystkim przestrzeń zakupowa, w której obecność dzieci powinna być ograniczona do niezbędnego minimum. Dla innych galeria jest po prostu jednym z wielu miejsc, w których można spędzić czas z rodziną – szczególnie jeśli oferuje bezpłatne atrakcje, warsztaty i przestrzeń do zabawy.
Warto też zadać pytanie, czy naprawdę warto krytykować dzieci za to, że korzystają z możliwości, które przygotowują dla nich organizatorzy. Jeśli galeria udostępnia przestrzeń na warsztaty, a rodzice przyprowadzają tam swoje pociechy, trudno uznać sam ten fakt za coś niestosownego.
Być może problemem nie jest więc to, że dzieci pojawiają się w centrach handlowych, ale nasze oczekiwania wobec tego, jak powinny spędzać wolny czas.
Zobacz także: Wysłała 10-latka po zakupy do osiedlowego sklepu. Wrócił z płaczem przez 1 rzecz. „Rośnie nam pokolenie niebieskich ptaków”