Frytki i hamburger, śmieciowe jedzenie, fast food
fot. Fotolia

Zestawów z McDonalda nie ma w szpitalnym menu i nie będzie!

Niektórzy rodzice karmią swoje chore dzieci fast foodami, co wpływa na pogorszenie ich stanu zdrowia. Szpital dziecięcy w Poznaniu wydał zakaz dożywiania dzieci w ten sposób na oddziale. Czy inne szpitale pójdą ich przykładem?
Monika Karbarczyk
Frytki i hamburger, śmieciowe jedzenie, fast food
fot. Fotolia
Szpital dziecięcy przy ulicy Krysiewicza w Poznaniu. Oddział dzieci starszych. Leżą tam osoby, które mają alergie, choroby przewodu pokarmowego i oddechowego. Teoretycznie każda z nich jest na specjalnej diecie dostosowanej do ich choroby (to część leczenia). W praktyce jednak wszystkie żywią się tak samo – jedzeniem z McDonalda, który powstał tuż przy szpitalu. 

Rodzice dostawcy

O stałe, świeże dostawy hamburgerów, frytek czy kurczaków z zestawów Happy Meal dbają rodzice chorych dzieci. Według personelu szpitalnego, zdarzało się, że co trzecie dziecko na oddziale wcinało fast foody, ignorując posiłki szpitalne. Niektórzy rodzice wychodzili nawet w nocy po frytki dla swoich milusińskich. To się jednak skończyło. 

Zobacz także: Alergii i astmie sprzyjają fast foody: najnowsze doniesienia!
Redakcja poleca: Dieta rocznego dziecka - film
Kiedy wprowadzać nowe pokarmy do diety niemowlaka? Czy to prawda, że roczne dziecko może jeść niemal wszystko? Posłuchaj porad pediatry.

Wojna na oddziale

Wojnę śmieciowemu jedzeniu wypowiedziała ordynator oddziału, dr Grażyna Sierakowska-Urbańska. Poparł ją cały personel szpitala. Na drzwiach oddziału wywieszono kartkę: "Prosimy o nieprzynoszenie jedzenia z McDonalda!". To jednak nie wszystko. Rodzice przyłapani na dokarmianiu w ten sposób dzieci będą musieli wyrzucić jedzenie do kosza lub zjeść posiłek osobiście. 
Lekarze i pielęgniarki próbują rozmawiać z rodzicami o skutkach ich nieodpowiedzialnego zachowania. Tłumaczą, że dzieci dostają silne antybiotyki i inne leki, które zaburzają florę bakteryjną. Potrawy smażone, wysokoprzetworzone nie służą dzieciom, a nawet pogarszają ich stan. Bywa, że z powodu złej diety dzieci muszą być dłużej hospitalizowane.   

Jestem na tak, ale...

Większość rodziców rozumie argumenty lekarzy i stara się stosować do ich zaleceń. Przyznają, że nie wiedzieli wcześniej, że przyczyniają się do pogorszenia stanu zdrowia swoich dzieci. Zdarzają się jednak i tacy, dla których dobre samopoczucie ich podopiecznych jest ważniejsze... niż zdrowie. 
Lekarze podkreślają, że nie wypowiadają wojny McDonaldowi w ogóle, tylko na swoim oddziale.
– Wszystko jest dla ludzi, jeśli ktoś chce zjeść obiad w restauracji, może to zrobić. Sama czasem wstępuję tam na kawę, ale moim obowiązkiem, jako lekarza, jest chronić dzieci na oddziale – tłumaczy ordynator Grażyna Sierakowska-Urbańska. 

Polecamy: Dałam życie, umrę z głodu
Oceń artykuł

Ocena 6 na 1 głos

Zobacz także

Popularne tematy