dziecko, chłopiec, nastolatek, szkoła
fot. fotolia

"Patrzą prosto, nie wydają dźwięków i nie wykonują ruchów" - kontrowersyjny regulamin w legnickiej podstawówce.

Kontrowersyjny regulamin, wiszący na drzwiach klas w Szkole Podstawowej nr 2 w Legnicy, reguluje w najdrobniejszych szczegółach sposób wchodzenia do klasy, nawet to, gdzie dziecko ma patrzeć. Komentarze w sieci: "To chore."
Beata Turska
dziecko, chłopiec, nastolatek, szkoła
fot. fotolia

"Uczniowie stoją, nie stykają się, mają plecaki położone na ziemi tuż przy prawej nodze, ręce ułożone są wzdłuż tułowia, patrzą prosto, nie wydają dźwięków i nie wykonują ruchów" –  mówi punkt 3 regulaminu wchodzenia do klasy, obowiązującego w Szkole Podstawowej nr 2 w Legnicy.

Jak wygląda regulamin w legnickiej podstawówce?

Regulamin liczy 10 punków.  Dalej jest w nim mowa o tym, że  "od momentu ustawienia, czyli od stanu możliwego do zaakceptowania (patrz pkt 3.) nauczyciel odlicza minutę. Jeżeli uczniowie w ustawieniu wytrzymają minutę, nauczyciel zaczyna wpuszczać kolejne osoby do klasy. Wpuszcza pierwszą osobę. Pierwsza osoba wchodzi, zajmuje miejsce i siada. Następnie wchodzi kolejna osoba etc. "

Nauczyciel wpuszcza do klasy tylko te osoby, które zachowują się zgodnie z regulaminem. Pozostałe mają czekać. Nauczyciel wyznacza im kolejną minutę.  Ostatecznie wpuszcza je jednak do klasy.

"Jeżeli podczas procesu wchodzenia, któryś z uczniów odezwie się, uczeń powraca na swoje miejsce i stoi zgodnie z pkt. 3"

Gdy uczniowie już siedzą w ławkach, nauczyciel odczytuje regułkę "Uczeń za swoje dobre zachowanie jest nagradzany. Opłaca się dobrze zachowywać" i rozdaje grzecznym dzieciom żetony, które później wymieniane są na nagrody, np. odroczenie zadania domowego.

Tak wygląda kontrowersyjny regulamin (fot. www.legnica.naszemiasto.pl)


Redakcja poleca: Czy to prawda, że wnuki kocha się bardziej niż własne dzieci?
Często słyszy się, że dziadkowie bardziej kochają wnuki niż własne dzieci. To zastanawiające, że dziadkowie, którzy w młodości byli surowi dla swoich dzieci, dla wnuków są pobłażliwi i rozpieszczają je do granic możliwości. Z czego może wynikać tak inne podejście do pociech?

Co internauci sądzą o regulaminie?

"To chore!", "Jak w kolonii karnej", "Jak w wojsku", "To jak tresura psów. Posłuszny, dostaje nagrodę"  "[Ten regulamin - przyp. red.] utrwala przekonanie, że dobre zachowanie nie jest naszym obowiązkiem, tylko sposobem na zdobycie nagrody"  –  komentują ludzie, których ten regulamin oburza. Zrobiło się o nim głośno poza szkołą, także w mediach (jako pierwszy napisał o tym portal legnica.naszemiasto.pl) i na Facebooku, gdzie regulamin jest udostępniany na potęgę.

Niektórym osobom sytuacja w legnickiej podstawówce skojarzyła się to tak:

Sztywno, równo i posłusznie
A do tego bez wahania
Dyscyplina, dyscyplina
To podstawa wychowania


Polecamy także: Co to znaczy "grzeczne dziecko"? Wywiad z supernianią

Dlaczego wprowadzono taki regulamin? Co na to kurator oświaty, fundacja "Dzieci Niczyje" i psycholog? Czytaj na kolejnej stronie.

Dlaczego stworzono taki regulamin?

– Ten regulamin stworzyliśmy po to, by dzieci spokojnie wchodziły do klasy, skupiły się, wyciszyły, mogły uczyć – mówi Magdalena Sługocka-Sulewska, dyrektorka szkoły Szkoły Podstawowej nr 2 w Legnicy.
Tłumaczy, że w szkole są klasy terapeutyczne, a w nich uczniowie nadpobudliwi, z deficytami uwagi i innymi problemami, często z tzw. trudnych środowisk (klas terapeutycznych jest 5, a wszystkich 15 – przyp. red.).  Według niej, tacy uczniowie potrzebują jasnych reguł, ram. A że nie mogą być traktowani inaczej niż reszta uczniów w szkole,  regulamin obowiązuje wszystkie  klasy 4-6 (wg rodziców regulamin wisi też na drzwiach klas młodszych - przyp. red.)

Dlaczego dzieci mają patrzeć prosto (pkt. 3 regulaminu)? Dlaczego regulamin tak drobiazgowo reguluje ich zachowanie?  
- Dzieci z problemami potrzebują bardzo jasnych reguł, rozbitych na poszczególne elementy. Mają patrzeć prosto,  żeby się nie rozpraszać i słuchać nauczyciela. Jeśli spojrzą na kolegę, zaczną z nim rozmawiać. Uczniowie klas terapeutycznych mają problemy z koncentracją, z tego samego powodu  w naszej szkole  nie ma gazetek, ozdób i innych tego typu rzeczy – mówi dyrektorka. Przyznaje, że forma i ton regulaminu mogą budzić wątpliwości.  Podkreśla jednak dobre intencje szkoły i to, że dzieci traktują wytyczne  naturalnie.

– Chcemy wychować naszych uczniów na grzeczne dzieci, które zachowują się bezpiecznie. Krzykiem niczego z nimi nie osiągniemy, dlatego wprowadziliśmy system nagród, żetony, które wymienia się na nagrody – tłumaczy.  Zapewnia też, że system działa świetnie, dzieci przeważnie się podporządkowują, robią to automatycznie.

Obowiązujący od 2 lat regulamin powstał, jak zapewnia pani dyrektor,  przy współudziale grupy psychologów, behawiorystów i nauczycieli. Oprócz regulaminu wchodzenia do klasy jest także procedura wyjścia z niej.

Przeczytaj także: Nie ma wychowania bez dyscypliny

Co na to kurator oświaty?

– Każda szkoła ma obowiązek stworzenia własnego programu wychowawczego, własnego regulaminu,  jednak to nie powinno tak wyglądać – powiedziała nam Janina Jakubowska, z-ca dyrektora Wydziału Rozwoju Edukacji Kuratorium Oświaty we Wrocławiu.  – Nawet jeśli intencje twórców tego regulaminu były dobre, wyszło źle. Te zasady kojarzą mi się z musztrą, żeby nie powiedzieć tresurą. Nie umiem sobie  wyobrazić zmuszania ruchliwych z natury dzieci  do tego, by stały niemal na baczność (ręce wzdłuż tułowia), nie ruszały się. My, nauczyciele, mamy kształtować postawy uczniów, ich charakter.  Wychowywani w taki sposób będą być może posłuszni, ale też zastraszeni i niepewni siebie.   No i druga sprawa: kiedy w tej szkole  odbywają się lekcje? Nawet jeśli nauczyciel przychodzi równo z dzwonkiem, tak drobiazgowo zaplanowane wchodzenie do klasy trwa na pewno dość długo.
Pani Jakubowska jest zdziwiona, że nie wpłynęły do niej żadne skargi. Żaden z rodziców nie zareagował. Mimo to urzędnicy zajmą się tą sprawą.

Opinia Fundacji "Dzieci Niczyje" oraz psychologa

- Ten regulamin kojarzy się nam z instytucją totalitarną, która chce decydować o wszystkim, z kierunkiem spojrzenia włącznie  - mówi Marta Skierkowska z Fundacji "Dzieci Niczyje." – Uważamy, że tworzenie takiego regulaminu świadczy o braku zaufania do nauczycieli, do tego, że sobie poradzą z uczniami, oraz do samych uczniów, których nie traktuje się jak rozumne istoty.  To jasne, że dzieciom są potrzebne reguły, ale nie tak sztywne! Naszym zdaniem w ten sposób łamie się dzieci, buduje się posłuszeństwo na strachu. Top nie jest dobra droga. Takimi metodami nie wychowuje się odważnych, samodzielnych ludzi, lecz bezwolną masę, która ma słuchać rozkazów.

Psycholog Beata Chrzanowska-Pietraszuk z Uniwersytetu dla Rodziców ma podobne wrażenie.
– Sposób, w jaki sformułowano te zasady, kojarzy mi się z fabryką robotów. "Jeśli masz kłopoty z zachowaniem, to my tak uregulujemy twoje życie, że już nie będziesz musiał myśleć, co jest dobre, a co złe". Dyscyplina jest potrzebna dzieciom, ale w wychowaniu dążymy do tego,  by nasi podopieczni wykształcili w sobie dyscyplinę wewnętrzną, a nie uczyli się, że trzeba zachowywać się dobrze dla nagród czy ze strachu przed karą.

Tak rygorystyczna procedura jest zbędna i upokarza dziecko – mówi Rzecznik Praw Dziecka.

– System pracy z dzieckiem w szkole musi być przyjazny. Dziecko powinno czuć się w szkole przede wszystkim bezpiecznie, ale też mieć pewność, że otrzyma wsparcie od nauczyciela. Tak rygorystyczna procedura jest zbędna i upokarza dziecko – mówi Rzecznik Praw Dziecka, Marek Michalak. I dodaje, że po dzieciach wychowywanych w taki sposób, trudno spodziewać się empatii i zrozumienia dla innych.

– Zabrakło tu podmiotowego myślenia o dziecku i stawiania na pierwszym miejscu jego potrzeb – mówi Marek Michalak.  Równie negatywnie ocenia system żetonów. – Odpowiednie zachowanie powinno być wartością samą w sobie, wynikać z ukształtowania u młodego człowieka odpowiednich cech i wartości, nie zaś tylko środek do osiągnięcia innych korzyści.

– Pamiętajmy, że to nie uczeń jest dla szkoły, ale szkoła dla uczenia. Szkoła jest miejscem, gdzie każdy uczeń powinien osiągnąć pełnię swoich możliwości. Takie regulacje niweczą wszelkie efekty pracy z dzieckiem – mówi.  – Zabrakło tu niestety korczakowskiego podejścia do dziecka. Jeśli będziemy myśleli o nim podmiotowo i na pierwszym miejscu stawiali jego potrzeby,  takie procedury nikomu nie przyjdą do głowy.

Przeczytaj także: On kochał, rozumiał i szanował dzieci. Słowa Korczaka, które musisz znać.

Co sądzisz o tym regulaminie?
  • Czy dyscyplinę w szkole wolno wprowadzać takimi metodami, nawet jeśli  uczniowie są trudni?
  • Czy pozwoliłabyś/pozwoliłbyś na to, by ktokolwiek ustalał, w którą stronę ma patrzeć twoje dziecko?
  • Czy dobre intencje i skuteczność mogą usprawiedliwiać takie metody wychowawcze?
Napisz, co o tym sądzisz.

Polecamy także: Twoje dziecko nie jest niegrzeczne, gdy...
Oceń artykuł

Ocena 4 na 2 głosy

Zobacz także

Popularne tematy