Wychowywanie kilkorga dzieci to nieustanne balansowanie między ich potrzebami, emocjami i codziennymi obowiązkami. Choć bardzo się staramy, nie zawsze udaje się poświęcić każdemu tyle samo uwagi. Długo byłam przekonana, że skoro moja córka jest samodzielna, spokojna i nie sprawia problemów, to wszystko jest w porządku. Dopiero rozmowa z bardziej doświadczoną koleżanką uświadomiła mi, jak wiele mogłam przeoczyć. Podzieliła się ze mną pięcioma radami, które zupełnie zmieniły moje podejście i pozwoliły zadbać także o córkę.

WIDEO…

player placeholder

Czym jest syndrom szklanego dziecka?

„Szklane dziecko” to nieformalne określenie zdrowego rodzeństwa dziecka wymagającego stałej, intensywnej opieki. To nie jest diagnoza, lecz metafora sytuacji, w której potrzeby emocjonalne jednego z dzieci stają się niewidoczne na tle problemów brata lub siostry. Takie dziecko bywa „zbyt grzeczne”, nie sprawia kłopotów i samo usuwa się w cień, bo wyczuwa, że rodzice są już przeciążeni.

Samo określenie „glass child” spopularyzowała Alicia Maples, która sama dorastała u boku brata z niepełnosprawnością i w dorosłości opowiedziała, jak bardzo tęskniła za uwagą rodziców. Co ważne, nazwa nie odnosi się do kruchości dziecka, lecz do tego, że dorośli patrzą „przez nie”, skupiając wzrok na rodzeństwie.

Zobacz także:

Specjaliści podkreślają, że negatywne skutki u „szklanego dziecka” nie są przesądzone. Zdrowe rodzeństwo może rozwinąć empatię, dojrzałość i odporność, ale może też tłumić złość, smutek czy zazdrość, czuć się mniej ważne i zbyt wcześnie wchodzić w rolę „małego dorosłego”. 

5 rad, które wcieliłam w życie, by zadbać o córkę

Koleżanka, która wychowała dwoje dzieci w podobnej sytuacji, przekazała mi pięć konkretnych wskazówek. Pokrywają się one z tym, co radzą psychologowie dziecięcy i rodzinni.

1. Regularny czas tylko dla niej

Najważniejsza rada brzmiała: znajdź czas wyłącznie dla zdrowego dziecka i staraj się nie rezygnować z niego z powodu wizyt czy nagłych sytuacji. Nawet 15–20 minut dziennie bez telefonu, obowiązków i rozmów o drugim dziecku wzmacnia poczucie, że to drugie dziecko jest ważne. U nas było to wieczorne czytanie i spacer tylko we dwie. Warto, by ten czas był przewidywalny, a nie przypadkowy, i by to dziecko współdecydowało, co razem robimy, bo wtedy czuje, że jest to naprawdę jego chwila, a nie kolejny punkt w napiętym grafiku rodziców.

2. Pytanie wprost o emocje bez oceniania

Warto pytać o uczucia i słuchać bez komentarzy w stylu „nie przesadzaj” czy „musisz być dzielna”. Można za to powiedzieć: „Masz prawo być zła na tę sytuację” albo „Widzę, że jest ci trudno”. Psychologowie przypominają, że cisza i samodzielność nie są dowodem, że dziecko dobrze sobie radzi, dlatego warto zawczasu pytać, a nie dopiero wtedy, gdy coś się zepsuje. Pomagało też zwykłe, codzienne „jak minął ci dzień?” zadane przy okazji drobnej czynności, bo wiele dzieci łatwiej otwiera się mimochodem niż w czasie poważnej rozmowy twarzą w twarz.

3. Zgoda na trudne uczucia

Nauczyłam się nie wymagać od córki stałej wyrozumiałości. Może kochać rodzeństwo i jednocześnie odczuwać złość, zazdrość czy zmęczenie, a te emocje mogą współistnieć i wolno o nich mówić. To zdjęło z niej presję bycia zawsze pogodną i „bezproblemową”. Starałam się przy tym nazywać własne emocje na głos, bo dziecko, które widzi, że dorosły też bywa zmęczony czy przestraszony i mimo to sobie radzi, łatwiej przyznaje się do swoich uczuć.

4. Opieka tak, ale odpowiednia do wieku

Pomaganie bywa pozytywne, ale dziecko nie powinno stawać się zastępczym opiekunem, powiernikiem czy mediatorem. Odpowiedzialność za leczenie i bezpieczeństwo należy do dorosłych, a pomoc rodzeństwa ma być dobrowolna i ograniczona. Pilnowałam, by moja córka nie czuła, że los rodzeństwa spoczywa na jej barkach. Gdy już pomaga, dziękuję jej konkretnie i daję prawo odmowy, żeby wsparcie pozostało jej wyborem, a nie obowiązkiem wynikającym z poczucia winy.

5. Ochrona jej własnego, zwykłego dzieciństwa

Ostatnia rada dotyczyła pielęgnowania jej odrębnego życia: przyjaźni, hobby, szkoły, odpoczynku i sukcesów. Starałam się też nie etykietować jej jako „tej silnej” ani nie porównywać dzieci, bo taki „komplement” potrafi utrwalić przekonanie, że nie wolno jej potrzebować pomocy. Dbałam również o to, by jej ważne chwile, występ w szkole, mecz czy urodziny, nie schodziły stale na dalszy plan wobec terminów medycznych, a gdy naprawdę nie dało się czegoś pogodzić, uprzedzałam i tłumaczyłam, co się dzieje, zamiast stawiać ją przed faktem dokonanym.

Kiedy warto sięgnąć po pomoc specjalisty?

Dbanie o te zasady na co dzień to jedno, ale czasem potrzebne jest wsparcie z zewnątrz. Warto skonsultować się z psychologiem dziecięcym lub rodzinnym, jeśli u dziecka pojawiają się długotrwały smutek, lęk, wycofanie, zaburzenia snu lub jedzenia, spadek funkcjonowania w szkole, silna agresja czy objawy somatyczne. 

Pomocne bywają również grupy wsparcia. Dla mnie najważniejszy okazał się jednak prosty przekaz dla córki: twoje uczucia liczą się tak samo, masz prawo być dzieckiem, a opieka nad rodzeństwem nigdy nie jest tylko twoim obowiązkiem.

Źródła: health.clevelandclinic.org; simplypsychology.com; psychologytoday.com

Zobacz także: Przestań tłumaczyć dziecku wszystko po 100 razy. Prosty trik „trzech palców” uczy przedszkolaka słuchania