Dobre pół roku oszczędzała na kolonie córki. „Po jednym telefonie od wychowawcy nie mogłam się pozbierać”
„Kiedy zobaczyłam numer kierownika kolonii na ekranie telefonu, od razu poczułam, że coś jest nie tak. Po tej rozmowie przez długi czas siedziałam w kuchni i patrzyłam w ścianę, zastanawiając się, czy nie popełniłam ogromnego błędu” – pisze nasza czytelniczka.

Pierwszy samodzielny wyjazd dziecka to dla wielu rodziców powód do dumy, ale też ogromnych emocji. Nasza czytelniczka przez kilka miesięcy odkładała pieniądze na wymarzone kolonie dla dziewięcioletniej córki. Nie przypuszczała, że już po kilku dniach będzie musiała podjąć jedną z trudniejszych decyzji jako mama.
„Telefon od wychowawcy zwalił mnie z nóg”
Moja córka Maja ma dziewięć lat, mam też niemowlaka na pokładzie. Od zimy odkładałam pieniądze na pierwsze kolonie młodej. Zrezygnowałam z nowych ubrań dla siebie, brałam dodatkowe zlecenia i naprawdę liczyłam każdą złotówkę.
Chciałam, żeby przeżyła coś wyjątkowego. Sama jako dziecko uwielbiałam wyjazdy i marzyłam, żeby ona też miała takie wspomnienia. Przed wyjazdem była podekscytowana. Pakowałyśmy walizkę, kupowałyśmy latarkę i pocztówki. Nie zauważyłam żadnych sygnałów, że może nie być gotowa.
Trzeciego dnia zadzwonił wychowawca. Powiedział, że Maja bardzo tęskni, dużo płacze, słabo je i prosi, żebym po nią przyjechała. Po skończonej rozmowie sama się rozpłakałam. Miałam wyrzuty sumienia, że może za wcześnie ją puściłam. Jednocześnie bałam się, że jeśli od razu pojadę, utwierdzę ją w przekonaniu, że z każdej trudnej sytuacji można uciec.
„To była dobra decyzja”
Po długiej rozmowie z wychowawcą ustaliliśmy, że damy Mai jeszcze dwa dni. Codziennie dostawałam krótkie wiadomości, że jest trochę lepiej. I rzeczywiście – przełom nastąpił. Pod koniec turnusu córka nie chciała wracać do domu. Przywiozła plecak pełen pamiątek i głowę pełną historii.
Dziś wiem, że ten jeden telefon był dla mnie znacznie trudniejszy niż dla niej samej. Czasem to rodzice muszą nauczyć się, że ich dziecko potrafi poradzić sobie z tęsknotą i zrobić pierwszy krok ku samodzielności.
Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl
Komentarz redakcji
Tęsknota za domem podczas pierwszych kolonii jest bardzo częsta, zwłaszcza u młodszych dzieci. Warto pozostawać w kontakcie z kadrą i wspólnie ocenić, czy dziecko potrzebuje wcześniejszego powrotu, czy wystarczy trochę czasu i wsparcia. Dla wielu dzieci pierwsza samodzielna podróż staje się ważnym krokiem w budowaniu pewności siebie.
Zobacz także:
- „Córka wróciła z półkolonii zmarnowana. Gdy usłyszałam, co kazali im robić, zbladłam: za to płacę prawie 1000 zł?!”
- „To miały być wymarzone kolonie mojej Tosi. 2 słowa przez telefon i już pędziłam po nią nad morze. Nie daruję wychowawcy”
- „Jaśminka wróciła z kolonii dziwnie odmieniona. Gdy w jej torbie znalazłam zdjęcie wychowawcy, zakręciło mi się w głowie”