6-letnia Marysia jadła z nóżkami na stole. Obca kobieta zaczęła na nią krzyczeć, ale szybko pożałowała
Nie wszystko, co widzimy, jest tym, czym wydaje się na pierwszy rzut oka. 6-letnia Marysia jadła posiłek w restauracji, gdy obca kobieta zaczęła na nią krzyczeć, że nie powinna trzymać nóg na stole. Dziewczynka się rozpłakała.

Czasem rościmy sobie prawo do zwracania komuś uwagi czy upominania, nawet jeśli nie znamy jego historii. Tak było w przypadku 6-letniej Marysi, która podczas posiłku w restauracji miała nogi na stole.
Kobieta, która zaczęła na nią krzyczeć, nie wiedziała, że Marysia jest podopieczną Fundacji Avalon. Dziewczynka urodziła się bez rączek, a jej rodzice walczą o to, by była jak najbardziej samodzielna. Właśnie o samodzielności Marysi i pewnej przykrej sytuacji w restauracji opowiedzieli jej bliscy na facebookowym profilu „Mała Marysia – wielkie rzeczy”.
Obca kobieta zaczęła krzyczeć na dziewczynkę
Do sytuacji doszło w restauracji przy jednym z Domów Pielgrzyma. Marysia siedziała przy dużym stole i jadła posiłek – stópkami. Jak opisuje rodzina dziewczynki, w pewnym momencie do Marysi podeszła nieznajoma i zaczęła głośno, niemal krzycząc, zwracać jej uwagę.
„Nóg na stole się nie trzyma, bo przy stole się je” – miała powiedzieć kobieta. Marysia nie rozumiała, dlaczego obca osoba na nią krzyczy. Zapytała ją o to, a następnie się rozpłakała.
Na reakcję kobiety odpowiedziały osoby, które siedziały przy tym samym stole. Stoliki w restauracji są duże i mieszczą około dziesięciu osób, więc obecni tam ludzie mieli okazję wcześniej zobaczyć, jak Marysia radzi sobie podczas posiłku.
Próbowali spokojnie wyjaśnić kobiecie sytuację. Podobnie zareagowała większość osób stojących w kolejce.
„Ale jedna pani, która akurat stała obok niej i również była tam ze swoją rodziną oraz dziećmi trochę starszymi od Marysi, delikatna w słowach już nie była. Bardzo konkretnie i dość dosłownie wyjaśniła jej, dlaczego Marysia ma nogi na stole i dlaczego, zanim zacznie publicznie oceniać dziecko, czasami warto najpierw chwilę pomyśleć” – czytamy na profilu.
Najwyraźniej dopiero wtedy kobieta zrozumiała swój błąd, jednak nawet nie przeprosiła za swoje zachowanie. W dalszej części wpisu możemu przeczytać, że zbulwersowana kobieta później ani razu więcej nie spojrzała w stronę stolika, przy którym siedziała Marysia z bliskimi. Zabrała swoje zamówienie i poszła jeść na zewnątrz. Właśnie to, jak podkreślają jej bliscy, pozostawiło największy niesmak.
„Na publiczne zwrócenie uwagi dziecku odwagi wystarczyło. Na podejście do tego samego dziecka i zwyczajne «przepraszam» już nie” – czytamy.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Facebook i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Marysia uczy się samodzielności
Marysia urodziła się bez rąk, a jej rodzicom zależy na tym, żeby była jak najbardziej samodzielna i mogła wykonywać różne czynności bez czekania, aż zrobi to za nią ktoś dorosły.
„Bo kiedy nie ma krzesła barowego albo innego rozwiązania, które można dopasować do Marysi, to Marysia musi znaleźć sposób, żeby dopasować się do miejsca. Właśnie tak buduje swoją samodzielność. Tak może sama zjeść posiłek, zamiast czekać, aż ktoś ją nakarmi” – tłumaczą.
Bliscy Marysi zaznaczają przy tym, że nie oczekują od innych ludzi, że będą ignorować dziewczynkę. Doskonale wiedzą, że dzieci są ciekawe świata i mogą zwracać uwagę na to, co jest dla nich nowe. Czasami padają pytania, które dorosłych wprawiają w zakłopotanie.
„A dlaczego ta dziewczynka nie ma rączek?” – może zapytać dziecko.
Rodzina Marysi apeluje jednak, żeby nie stresować się takimi sytuacjami.
„Marysia nie żyje w jakiejś innej rzeczywistości. Po prostu żyje po swojemu. Dzieci są ciekawe, patrzą i zadają pytania, bo w ten sposób poznają świat” – czytamy w poście.
A jeśli chcecie wesprzeć Marysię, możecie to zrobić pod tym linkiem.
Zanim ocenimy, spróbujmy zobaczyć więcej
Historia Marysi jest przede wszystkim przypomnieniem, że nie zawsze znamy całą historię osoby, którą właśnie zobaczyliśmy. Zachowanie, które z naszej perspektywy wydaje się niewłaściwe, może mieć zupełnie inne wyjaśnienie.
Warto więc czasem zatrzymać się przed wydaniem osądu. Zamiast od razu zwracać komuś uwagę, można najpierw spróbować zrozumieć sytuację albo po prostu zapytać.
Szczególnie gdy chodzi o dziecko, którego historii nie znamy. Uważność na drugiego człowieka nie oznacza rezygnacji z własnych zasad. Oznacza świadomość, że nie wszystko widać na pierwszy rzut oka. Czasem wystarczy chwila, jedno pytanie i odrobina empatii, żeby uniknąć sytuacji, w której zamiast pomóc, sprawimy komuś przykrość.
Zobacz także: Grzecznie pouczyła obcą matkę w galerii. „Paskudnie mi się dostało. Nie mam dziecka, to nie mogę się wtrącać?”