Fotografka nazwała rodziców „idiotami”. Nie mogła uwierzyć, co przypadkiem uchwyciła na plaży w Gdańsku
Miała wrócić do domu z pięknymi kadrami o zachodzie słońca. Zamiast tego podczas obróbki zdjęć zobaczyła coś, co sprawiło, że postanowiła nagrać mocny apel do rodziców. Jej słowa wywołały gorącą dyskusję o bezpieczeństwie najmłodszych.

Czasem jedno nagranie potrafi zwrócić uwagę na problem, o którym mówi się zdecydowanie za rzadko. Fotografka z Trójmiasta opublikowała krótką rolkę po sesji zdjęciowej na plaży. Nie chodziło jednak o fotografie ani o zachód słońca, lecz o coś, co przypadkiem znalazło się w jej kadrach i skłoniło ją do bardzo mocnych słów.
„Dlaczego uważam, że niektórzy rodzice to idioci?”
Paulina Kumirska, fotografka z Trójmiasta, opublikowała na Instagramie rolkę, która – choć nie stała się viralem – porusza temat, o którym warto mówić znacznie głośniej. Nagranie zaczyna bardzo dosadnie.
– Dlaczego uważam, że niektórzy rodzice to idioci? – mówi na początku.
Chwilę później wyjaśnia, skąd wzięły się tak mocne emocje.
– Obrabiam właśnie zdjęcia z wczorajszej sesji na plaży w Gdańsku o zachodzie słońca. I wiecie, co mam w połowie kadrów? Dwójkę, 4-, 5-letnich n*gich chłopców – opowiada.
Fotografka zwraca się do rodziców i pyta, czy naprawdę nie zastanawiają się nad tym, kto może znajdować się wokół nich i oglądać takie sytuacje. To właśnie brak wyobraźni rodziców najbardziej ją zaniepokoił.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
„To wynika z małej świadomości zagrożenia”
Paulina Kumirska zapewniła, że dzieci oczywiście zostaną usunięte z fotografii, które odda swoim klientom. Problem, o którym mówi, jest jednak znacznie poważniejszy.
Jeden z internautów napisał:
„Kiedyś na jednym forum kobieta zamieściła zdjęcie swojej córeczki w wanience. Napisałem, żeby zastanowiła się, co robi. O dziwo inne mamy rzuciły się na mnie, twierdząc, że się czepiam”.
Pojawiły się również głosy, że o takich sytuacjach powinno mówić się zdecydowanie częściej:
- „Niektórzy nie mają wyobraźni. Trzeba to głośno nagłaśniać!”.
- „Dziwię się, ale to wynika z małej świadomości zagrożenia”.
- „Uważam, że to powinno być karalne w dzisiejszych czasach”.
Jednocześnie pod rolką nie zabrakło osób, które całkowicie odrzuciły argumenty fotografki. Można było przeczytać między innymi: „Rodzice są normalni, a ty masz skrzywione spojrzenie na życie”.
Nie. W świecie, w którym każdy może chwycić za telefon, zrobić dziecku zdjęcie i wykorzystać je w obrzydliwy sposób, normalne powinno być chronienie swoich dzieci i zmniejszanie zagrożenia, a nie posądzanie kogoś o „skrzywienie”.
Czasem wystarczy chwila
Rodzice często powtarzają dzieciom, by nie rozmawiały z obcymi, nie podawały swoich danych czy nie ufały nieznajomym w internecie. Coraz więcej mówi się również o publikowaniu wizerunku najmłodszych w mediach społecznościowych.
Tymczasem łatwo zapomnieć, że podobna ostrożność przydaje się także podczas zwykłego spaceru czy rodzinnego wypadu na plażę.
Nie dlatego, że wokół wszyscy mają złe intencje. Wręcz przeciwnie – zdecydowana większość ludzi ich nie ma. Problem polega na tym, że nigdy nie mamy pewności, kto akurat znajduje się obok nas i co zrobi z obrazem, który przypadkiem trafi przed jego obiektyw.
Zobacz także:
- Przykre sceny na plaży w Łebie: ludzie odwracali wzrok. „Chłopiec prosił mamę, żeby przestała. Aż zanosił się płaczem”
- Dantejskie sceny za parawanem w Kołobrzegu. „Po wszystkim matka wytarła ręce i udawała, że nic się nie stało”
- Zgroza na plaży w Ustroniu Morskim: ludzie krzyczeli, ale ojciec nie reagował. „Wakacje nie zwalniają z odpowiedzialności”