Droższe obiady w szkołach to już fakt, a rodzice płaczą. Podwyżki nawet do 20 zł dziennie za dietę planetarną
Nowy rok szkolny, nowe zasady żywienia i nowe stawki w stołówkach. Rodzice zauważają, że obiad dziecka kosztuje więcej niż rok temu, a część placówek łączy podwyżki z reformą talerza. Sprawdzamy, ile faktycznie trzeba zapłacić i czy za wyższe ceny naprawdę odpowiada rozporządzenie Ministerstwa Zdrowia.

Nowy rok szkolny przyniósł rodzicom nie tylko listę zakupów wyprawkowych, ale i pytania o wyżywienie. W wielu placówkach obiad ze szkolnej stołówki kosztuje więcej niż jeszcze rok temu, a część rodziców i dyrektorów łączy te podwyżki z rządowymi zmianami w zasadach żywienia dzieci, które weszły w życie 1 września 2026 roku. Jak podaje RMF24, temat cen posiłków wraca co roku, ale tym razem splata się z reformą tego, co ląduje na dziecięcych talerzach.
Nowe normy żywieniowe podnoszą koszt wsadu do kotła
Od 1 września 2026 roku obowiązuje nowe rozporządzenie Ministra Zdrowia w sprawie żywienia dzieci i młodzieży w szkołach i przedszkolach. Wśród najważniejszych zmian znalazły się między innymi: obowiązkowy posiłek roślinny raz w tygodniu na bazie roślin strączkowych, zupy na wywarach warzywnych co najmniej dwa razy w tygodniu oraz większy udział warzyw, owoców i produktów pełnoziarnistych. Przepisy ograniczają też cukier w napojach i produktach oferowanych w placówkach, a jako podstawowy napój wskazują wodę.
Zmienia się także logika komponowania posiłków. Jeśli w obiedzie pojawia się mięso lub ryba, szkoła ma obowiązek zapewnić alternatywę wegetariańską, a w każdym daniu ma być więcej warzyw i owoców, z przewagą warzyw. Obiad jednodaniowy powinien pokrywać około 20 procent dziennego zapotrzebowania energetycznego dziecka, a dwudaniowy około 30 procent.
To właśnie te wymagania szkoły i firmy cateringowe wskazują jako jeden z powodów wzrostu cen. Większy udział świeżych warzyw, ryb i produktów pełnoziarnistych oraz bardziej wymagające bilansowanie jadłospisów podnoszą koszt tak zwanego wsadu do kotła, czyli samego jedzenia.
Ministerstwo Zdrowia studzi emocje: rozporządzenie nie ustala ceny obiadu
Warto jednak oddzielić dwie rzeczy. Resort zdrowia zwraca uwagę, że same przepisy nie ustalają wysokości opłat i nie muszą automatycznie oznaczać droższych obiadów. Stawkę nadal ustala dyrektor szkoły wspólnie z organem prowadzącym, a do opłaty pobieranej od rodziców nie wolno wliczać wynagrodzeń pracowników kuchni ani kosztów utrzymania stołówki. Rodzice płacą wyłącznie za produkty użyte do przygotowania posiłku.
W praktyce oznacza to, że rozporządzenie nie dyktuje ceny, ale może zwiększać koszt przygotowania jedzenia zgodnego z nowymi normami. Do tego dochodzą czynniki niezależne od reformy, czyli przede wszystkim ogólny wzrost cen żywności, który windował stawki także w poprzednich latach.
Ceny obiadów sięgają nawet 25 zł, a rodzice czują różnicę
Rozpiętość stawek w całym kraju jest duża. Najczęściej podawana średnia to od 7 do 10 zł za obiad dziennie, ale w części placówek, zwłaszcza korzystających z cateringu, cena przekracza 20 zł, a w skrajnych przypadkach sięga 25 zł za posiłek. W skali miesiąca dla jednego dziecka oznacza to wydatek rzędu kilkuset złotych.
Media opisują też lokalne przykłady podwyżek wiązanych z nowymi wymaganiami, na przykład wzrost z 6 do 10 zł za posiłek dwudaniowy w jednej z gmin. To jednak przykłady jednostkowe, a nie ogólnopolska stawka. Dla rodzica planującego domowy budżet najważniejszy pozostaje jeden wniosek: warto sprawdzić aktualny cennik w konkretnej szkole, bo różnice między placówkami bywają naprawdę odczuwalne, a od tego roku na koszt posiłku wpływa też to, co realnie trafia na talerz dziecka.
Źródło: RMF24