"Moja żona też zmarła. Kazali jej rodzić martwe dziecko"
fot. Adobe Stock

W Świdnicy zmarła kobieta w ciąży: „Kazali jej rodzić martwe dziecko”

W szpitalu w Świdnicy również doszło do tragedii. Kobiecie w 5. miesiącu ciąży kazano rodzić martwe dziecko. Ciężarna dostała jednak sepsy i także zmarła. Aktualnie sprawę bada prokuratura.
Joanna  Biegaj
"Moja żona też zmarła. Kazali jej rodzić martwe dziecko"
fot. Adobe Stock
Po nagłośnieniu historii 30-latki z Pszczyny, która zmarła w 22. tygodniu ciąży, do mediów dotarła także informacja o tragedii, do której doszło w szpitalu w Świdnicy. Ciężarnej kobiecie kazano rodzić martwe dziecko. Doszło jednak do wstrząsu septycznego, w którego efekcie pani Anna zmarła. 

Śmierć ciężarnej pacjentki w szpitalu

13 i 14 czerwca 2021 r. w szpitalu „Latawiec” w Świdnicy w woj. dolnośląskim zmarła ciężarna kobieta. W niedzielę wieczorem Pani Anna dostała lekkiej gorączki. Czuła się coraz gorzej. Razem z mężem przyjechała do szpitala.

„Ok. godziny 23 byliśmy już na oddziale ginekologicznym. Podczas przyjęcia, po badaniach, lekarz stwierdził, że dziecko nie żyje” - powiedział w rozmowie z Onetem mąż pani Anny. Małżeństwo było zaszokowane, ponieważ cztery dni wcześniej byli na prywatnej wizycie u ginekologa prowadzącego ciążę, który nie zauważył żadnych nieprawidłowości. Wyniki USG były dobre, a serce maluszka nadal biło.

„W szpitalu stan Ani pogarszał się, miała 40 stopni gorączki. Było jasne, że wiąże się to z sepsą. Personel szpitala wiedział o tym, mimo wszystko kazali jej rodzić martwe dziecko. Podali leki na wywołanie porodu” – relacjonuje pan Łukasz, mąż zmarłej kobiety.

Z wypowiedzi męża kobiety wynika, że pani Anna była wszystkiego świadoma – wymieniała z nim wiadomości, rozmawiała także ze swoją siostrą. Ból jednak nie ustępował, a niedługo stan kobiety stał się jeszcze gorszy. Pacjentka zmarła tego samego dnia, kilkanaście godzin po przyjęciu do szpitala.

„Dlaczego nie robili cesarki, gdy życie mojej żony było zagrożone?”

W rozmowie z Onetem pan Łukasz zastanawia się, dlaczego lekarze nie zareagowali w innym sposób: ”Dlaczego nie robili cesarki, gdy życie mojej żony było zagrożone? Nawet na wypisie napisali, że przyjęto ją z podejrzeniem wstrząsu septycznego. Dlaczego kazali jej rodzić martwe dziecko?”.

„Jak próbowano pomóc żonie? Zastosowano tylko rutynowe leki. Ania z rozwijającą się sepsą leżała tracąc zdrowie. Chcieli ją przetrzymać do rana, bo wtedy przychodził z urlopu jej lekarz prowadzący. Ale niestety organizm nie wytrzymał. Straciłem żonę i córkę” - dodał mąż zmarłej kobiety.

Oświadczenie szpitala

Głos na temat śmierci pani Anny zabrał także szpital, w którym doszło do tragedii. Poinformował on, że „wdrożono szeroką diagnostykę i leczenie”, gdy pacjentka została przyjęta na oddział.

„Pomimo intensywnych działań nad ranem doszło do nagłego pogorszenia stanu pacjentki. Niestety działania podejmowane przez lekarzy i pielęgniarki nie przyniosły efektu i pacjentki nie udało się uratować” – brzmi treść oświadczenia.

„Pacjentka nie oczekiwała na udzielenie pomocy w SOR, ani w żadnym innym miejscu, a niezwłocznie po zgłoszeniu się pacjentki do szpitala przystąpiono do udzielania jej świadczeń, w zgodzie z obowiązującymi procedurami”- dodano.

Aktualnie sprawą zajmuje się prokuratura. Została zabezpieczona dokumentacja medyczna. Niemożliwe jednak okazało się dokonanie sekcji zwłok, ponieważ ciało pacjentki zostało skremowane.

Źródło: wiadomosci.onet.pl

Zobacz także
Redakcja poleca: Piniata – jak ją zrobić? Instrukcja krok po kroku (film)
Piniata to coraz popularniejszy element dziecięcych przyjęć. Przedstawiamy prosty sposób, jak samodzielnie zrobić efektowną piniatę. Choć nie jest to skomplikowane, warto zabrać się do pracy z odpowiednim wyprzedzeniem, aby piniata zdążyła wyschnąć.
Oceń artykuł

Ocena 5 na 1 głos

Zobacz także

Popularne tematy