Z opowieści pasażerki wyłaniał się obrazek, który w okolicach Wszystkich Świętych można zobaczyć niemal przy każdym większym cmentarzu w kraju. Pod bramami nekropolii wyrastają dziesiątki stoisk oferujących nie tylko znicze i kwiaty, ale też watę cukrową, obwarzanki, popcorn oraz kolorowe zabawki i balony z helem. Młoda matka, chcąc zapewne uniknąć marudzenia i kupić sobie chwilę świętego spokoju podczas żmudnego mycia nagrobków, uległa prośbom córki i kupiła jej wielkiego gofra.
WIDEO…
Prawdziwy problem zaczął się jednak wtedy, gdy dziewczynka weszła z tym ociekającym słodyczą deserem prosto między groby.
Scena przy rodzinnym grobowcu wywołała konflikt pokoleń
Dla starszej pani ten widok był najwyraźniej dowodem na całkowity upadek dobrych obyczajów oraz brak szacunku dla miejsca spoczynku zmarłych. Starsza kobieta bez zastanowienia podeszła do wnuczki i zdecydowanym ruchem po prostu odebrała jej jedzenie, twierdząc, że Wszystkich Świętych to nie jest jarmark ani odpust.
W tym momencie na oczach innych ludzi sprzątających groby wybuchła klasyczna rodzinna kłótnia, w której synowa zarzuciła teściowej robienie niepotrzebnego dramatu i stresowanie dziecka. Matka dziewczynki uważała, że kilkulatek ma prawo być głodny i zmęczony, a zjedzenie słodkiej przekąski na świeżym powietrzu nie jest żadną profanacją ani obrazą pamięci przodków.
Gofry i wata cukrowa pod bramą jako nowa tradycja 1 listopada
Słuchając tej relacji, zaczęłam zastanawiać się, kto w tym sporze ma tak naprawdę rację i gdzie leży granica między zdrowym rozsądkiem a przesadną surowością. Z jednej strony rozumiem irytację starszego pokolenia, dla którego cmentarz to miejsce święte, wymagające ciszy, powagi i skupienia, a nie konsumpcji i zabawy. Przekąski kupowane pod bramą, lepkie palce wycierane o granitowe płyty i dzieci biegające z balonami między krzyżami mogą rzeczywiście razić i zakłócać spokój osób, które przychodzą tam w nastroju głębokiej zadumy. Cmentarz to nie deptak w kurorcie turystycznym i pewne zasady zachowania powinny być tam bezwzględnie przestrzegane, bez względu na to, jak bardzo nowoczesne metody wychowawcze wyznajemy na co dzień.
Z drugiej strony trudno nie zauważyć, że współczesny listopadowy grobing dla małego dziecka jest wyzwaniem niezwykle nudnym i wyczerpującym fizycznie. Godziny spędzone na staniu w tłumie, marznące stopy i monotonia sprawiają, że rodzice chwytają się wszelkich możliwych sposobów, aby przetrwać ten dzień bez spektakularnej histerii. Kupienie dziecku ciepłego obwarzanka czy gofra bywa często jedynym kołem ratunkowym dla zmęczonej mamy, która chce w spokoju zapalić znicz na grobie prababci. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy rodzice zapominają o postawieniu dziecku jasnych granic i pozwalają na jedzenie i bieganie z zabawkami bezpośrednio przy miejscach pochówku, zamiast zorganizować przerwę na posiłek przed cmentarną bramą.
Jak mądrze połączyć potrzeby dziecka z szacunkiem dla pamięci zmarłych
Ta zasłyszana w autobusie dyskusja dwóch starszych pań to doskonały punkt wyjścia do rozmowy o tym, jak uczyć młode pokolenie wrażliwości i kultury w miejscach pamięci. Wszystkich Świętych nie musi być dla malucha traumatycznym przeżyciem pełnym zakazów i nakazów, ale nie powinno też stać się kolejnym festynem i okazją do kupowania plastikowych gadżetów i jedzenia fast foodów.
Kluczem do sukcesu jest tutaj mądra postawa rodziców, którzy potrafią z wyprzedzeniem wytłumaczyć dziecku specyfikę tego dnia i ustalić jasne zasady jeszcze przed wyjściem z domu. Jeśli wiemy, że wizyta na cmentarzu potrwa dłużej, zamiast ulegać odpustowej ofercie pod bramą, warto zabrać ze sobą termos z ciepłą herbatą i pożywną kanapkę, którą można zjeść na ławce na zewnątrz lub w samochodzie podczas przerwy.
Warto pamiętać, że dzieci uczą się przede wszystkim przez obserwację naszych zachowań i tego, jak my sami podchodzimy do tradycji i szacunku dla innych ludzi. Wyrywanie dziecku jedzenia z rąk przez babcię na środku cmentarza to z pewnością zbyt radykalna i rodząca niepotrzebny bunt metoda, która na długo może zrazić malucha do tego święta. Jednak równie szkodliwa jest całkowita obojętność młodych rodziców, którzy pozwalają na totalną swobodę w miejscu, które wymaga od nas minimalnego wysiłku i dostosowania się do ogólnych norm społecznych.
Wszystkich Świętych to wyjątkowy czas w roku i warto zadbać o to, by nasze dzieci wyniosły z niego lekcję empatii i powagi, a nie tylko wspomnienie zjedzonego w pośpiechu gofra między grobami bliskich.
Zobacz też: Zobaczyła, co dzieci wyprawiają na cmentarzu i osłabła. Kto im na to pozwolił? „Pajace, a nie rodzice”