Reklama

800+ dla jednych jest częścią domowego budżetu, dla innych pieniędzmi, które od początku mają być przeznaczone wyłącznie dla dziecka. Jedni wydają je na bieżące potrzeby, inni odkładają albo inwestują z myślą o przyszłości. Na grupie Mamy Mamom jedna z kobiet postanowiła zapytać wprost, jak inne rodziny podchodzą do świadczenia i czy informują o nim starsze dzieci.

„Nie widzę sensu, żeby odkładać tę dokładną kwotę”

„Chciałabym zapytać o 800+, ale od drugiej strony. Na co przeznaczacie, na bieżące wydatki? Odkładacie dzieciom? Pewnie sporo zależy od danej sytuacji życiowej. Czy dzieci powyżej 10 lat informujecie o pobieraniu takiej kwoty na nie, czy raczej to ściśle tajne?” – napisała żartobliwie autorka posta.

Pod wpisem pojawiło się kilkaset komentarzy. Okazało się, że rodzice mają bardzo różne podejście do pieniędzy wypłacanych w ramach świadczenia.

Najpopularniejszy komentarz należał do mamy, która nie traktuje 800+ jako pieniędzy „dziecka”, tylko jako część wszystkich środków, którymi dysponuje rodzina.

„Pieniądze na dzieci traktuję jako normalną część budżetu domowego i tyle, bez żadnego wyszczególniania. Nie widzę też sensu, żeby odkładać tę dokładną kwotę na konto, bo i po co? Ma tam leżeć i tracić na wartości? Żyjemy sprytnie, mamy na uwadze, żeby budować kapitał i nie zostawić dzieci po 18. roku życia z »gołym tyłkiem« i codziennie działamy w tym kierunku, korzystając z całej sumy, którą mamy do dyspozycji” – wyjaśniła.

Kobieta dodała, że jej 9-letni syn niedawno zapytał, czy rodzice również odkładają mu pieniądze, ponieważ koledzy z klasy chwalili się, że po 18. urodzinach będą mogli przeznaczyć swoje oszczędności na studia albo samochód.

„Wytłumaczyłam mu, że nie ma takiej potrzeby, a samochód czy studia dostanie od ręki” – napisała.

800+ na bieżące potrzeby albo na przyszłość

W komentarzach pojawiły się też zupełnie inne strategie. Część rodziców odkłada świadczenie na kontach dzieci, żeby w przyszłości mogły wykorzystać zgromadzone pieniądze na własne potrzeby.

Jedna z mam napisała, że jej 5-letni syn tylko raz skorzystał z odkładanych pieniędzy, kiedy miał etap fascynacji klockami LEGO.

„Póki co ma 5 lat i nie korzystał z nich, raz jak miał fazę na LEGO i układał po 2–3 zestawy tygodniowo. Coś koło 2 tysięcy wydał. Ale odkładam je z myślą, że jak będzie trochę starszy, to może wykorzysta je na jakieś swoje zainteresowania, pasje. Może będzie coś chciał trenować, może coś zbierać, a może będzie mu się marzył rower za 10 tysięcy. Te pieniądze dadzą mu większe możliwości” – wyjaśniła.

Inni rodzice wymieniali obligacje, inwestowanie, wakacje, zajęcia dodatkowe czy prywatne przedszkole. Dla części rodzin 800+ po prostu zasila bieżący budżet i pomaga pokrywać codzienne koszty związane z wychowaniem dzieci.

„Teraz dzieci są rozpieszczane”

Nie zabrakło też głosów osób, które uważają, że rodzice nie powinni przyzwyczajać dzieci do tego, że mogą mieć wszystko.

„Młodzi rodzice narzekają, że 800+ to żadne pieniądze, a ja tych pieniędzy nie miałam i dzieci się wychowały, i dało się, a miałam 11. Trzeba żyć oszczędnie. Teraz dzieci są rozpieszczane, dziecko nawet nie marzy o czymś, bo zaraz rodzic spełni. Nie umieją się niczym cieszyć, bo wszystko mają” – stwierdziła jedna z komentujących.

Dyskusja pokazała więc, że nie ma jednego modelu korzystania z 800+. Dla jednej rodziny będzie ono częścią wspólnego budżetu, dla innej – zabezpieczeniem przyszłości dziecka. Jedni powiedzą o świadczeniu dzieciom, inni uznają, że szczegółowe informacje o finansach rodziny nie są im potrzebne.

I być może właśnie to jest w tej dyskusji najciekawsze. Nie tyle pytanie, co robimy z 800+, ile jak w ogóle rozumiemy pieniądze przeznaczone na wychowanie dzieci.

Zobacz także:

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...