wyprzedź meningokoki
fot. Adobe Stock

Zaszczep, nie zwlekaj! O nieuzasadnionych lękach dotyczących zbyt wczesnego podawania szczepionek

Niemowlęta przychodzą na świat z nie w pełni wykształconym układem odporności. Co prawda w pierwszych miesiącach życia mają dodatkową ochronę w postaci przeciwciał przekazywanych poprzez łożysko od matki – z czasem jednak ona słabnie. Samo karmienie piersią to również za mało, by zapobiec chorobom zakaźnym.
wyprzedź meningokoki
fot. Adobe Stock
Organizm niemowlęcia jest bezbronny wobec wielu drobnoustrojów, dlatego potrzebuje wsparcia w postaci szczepień ochronnych. Pierwsze profilaktyczne zastrzyki maluszki otrzymują jeszcze w szpitalu. Pozostałe szczepienia rozpoczynają się od około 2. miesiąca życia.

Nie za wcześnie?

Często rodzice zastanawiają się, czy nie jest to za wcześnie? Czy nie lepiej poczekać ze szczepieniami aż układ odporności nieco dojrzeje? Lekarze tłumaczą, że jest odwrotnie. To właśnie najmłodsze dzieci najbardziej wymagają ochrony w postaci szczepień. Ich przesuwanie na późniejszy wiek porównują do zapinania pasów w samochodzie wtedy, kiedy zjeżdża się z ruchliwej autostrady na spokojną ulicę. Największe ryzyko groźnych chorób zakaźnych czyha na malucha w pierwszych miesiącach i latach życia, dlatego ze szczepieniami lepiej nie zwlekać, tylko stosować je w zalecanym terminie.
Dzięki szczepieniom udało się istotnie zmniejszyć zapadalność na takie choroby zakaźne jak choćby odra, polio czy różyczka, które często dotykały dzieci. To także najskuteczniejsza ochrona przeciwko zakażeniom meningokokowym, których największe ryzyko jest u najmłodszych dzieci. Aż ¾ wszystkich chorych na inwazyjną chorobę meningokokową ma mniej niż 5 lat, przy czym najczęściej są to maluszki w pierwszym roku życia. Dlatego szczepienia przeciw meningokokom są zalecane już od ukończenia 2. miesiąca życia. W związku z tym, że najwięcej przypadków zakażeń w Polsce wywołują meningokoki typu B, to eksperci radzą, by w pierwszej kolejności szczepić przeciw temu typowi bakterii.

Nie za dużo?

Obawy rodziców budzi także zagadnienie, czy tych szczepień, zwłaszcza w pierwszym roku życia malca, nie jest za dużo i czy przypadkiem nadmiar – zamiast pomóc – nie zaszkodzi. Badania kliniczne potwierdzają, że nowoczesne szczepionki, dzięki zastosowaniu nowych technologii, są bezpieczne i skuteczne. Nawet te, które chronią przed kilkoma chorobami, zawierają mniej antygenów niż ich starsze odpowiedniki. W preparacie znajdują się bowiem nie całe wirusy i bakterie, a ich oczyszczone fragmenty. Wytworzenie odporności wobec nich nie stanowi dla organizmu zdrowego dziecka dużego obciążenia.
Jeśli nie ma więc medycznych przeciwwskazań, podczas jednej wizyty szczepiennej możliwe jest podanie różnych szczepionek. Proces ten nazywa się koadministracją i jednym z krajów, w którym jest ona powszechna, jest Wielka Brytania. Większość szczepień jest darmowa a w związku z tym, że publiczna opieka zdrowotna (NHS) oferuje przede wszystkim skojarzone szczepienia, powszechne jest podanie kilku zastrzyków. Oznacza to mniej ukłuć a jednocześnie zapewniona jest szersza ochrona. Potwierdzają to dane zebrane we wrześniu 2019 roku podsumowujące stan zaszczepienia szczepionką wysokoskojarzoną 5 w 1 (przeciw błonicy, tężcowi, krztuścowi, poliomyelitis, Hib), pneumokokom, rotawirusom, meningokokom grupy B, meningokokom grupy C oraz grypie.
O potrzebie koadministracji szczepień, zwłaszcza w dobie pandemii COVID-19, mówią też epidemiolodzy i lekarze w Polsce. Podanie kilku zastrzyków na jednej wizycie zwiększa bowiem szanse na terminową realizację kalendarza, a z drugiej strony zmniejsza liczbę wizyt w poradni, a więc ryzyko zakażenia koronowirusem. Pandemia sprawiła, że szczepienia zalecane stały się jeszcze bardziej potrzebne. Nie tylko przeciwko częstym chorobom, jak np. grypa, ale również rzadszym, jak inwazyjna choroba meningokokowa. Pierwsze jej objawy przypominają przeziębienie, a rozwija się błyskawicznie i w ciągu zaledwie 24 godzin może doprowadzić do stanu zagrażającego zdrowiu, a nawet życiu.

Po co szczepić i dlaczego jak najwcześniej?

Podając szczepienie zgodnie z wytycznymi, lub najwcześniej jak to możliwe (mogą nastąpić przesunięcia na skutek okoliczności zdrowotnych, np. silnej infekcji u maluszka lub transfuzji krwi po porodzie) zapewniamy małemu organizmowi ochronę. Bakterie czy wirusy mogą nas dopaść w każdym wieku. Tym bardziej w okresie niemowlęcym, kiedy nie potrafimy się bronić! A przejście choroby we wczesnym wieku wpływa na stan zdrowia przez całe życie. Przykładowo, poświnkowe zapalenie opon mózgowych może prowadzić do utraty słuchu. Przed wprowadzeniem powszechnych szczepień przeciwko śwince była to główna przyczyna nabytej głuchoty. Dziś na szczęście to się zmieniło, choć wciąż istnieją choroby zakaźne, które poważnie zagrażają najmłodszym.
Bardzo poważne są na przykład skutki inwazyjnej choroby meningokokowej. To powikłania dotyczące różnych narządów, jak choćby niewydolność nerek, ale również powikłania neurologiczne (głuchota, padaczka, niedowład) i psychiczne (trudności w nauce, zaburzenia koncentracji, opóźniony rozwój intelektualny).
Jak tłumaczy dr n. med. Alicja Karney z Fundacji Instytutu Matki i Dziecka (IMiD) w Warszawie:
Rodzice bardzo często nie zdają sobie sprawy z tego, jak groźne może być zakażenie meningokokami oraz że mogą zabezpieczyć swoje dzieci poprzez szczepienia.
Chcąc wykluczyć oraz zminimalizować ryzyko choroby i jej powikłań w tym także śmierci nie ma innej możliwości. Szczepienia są bowiem najbardziej optymalnym sposobem ochrony organizmu przed zakażeniami.

Dowiedz się więcej o meningokokach >>> Zaszczep Zdrowiem
 
Artykuł powstał w ramach współpracy przy kampanii „Wyprzedź meningokoki”
 
Oceń artykuł

Ocena 6 na 2 głosy

Zobacz także

Popularne tematy