Matka narobiła rabanu na środku poczty. Kiedy usłyszała „nie”, rozpętała się awantura
Czy rodzic z małym dzieckiem powinien mieć pierwszeństwo w każdej kolejce? Dla jednych odpowiedź jest oczywista – dziecko nie zawsze wytrzyma nawet kilka minut czekania. Dla innych to kwestia zwykłej kultury: można poprosić o przepuszczenie, ale nie można tego od innych wymagać.

Asia, która sama jest mamą, podczas wizyty na poczcie przekonała się, jak łatwo taka sytuacja może podzielić ludzi. Po pracy poszła odebrać przesyłkę. Przed nią stało około 20 osób. Każdy najpierw podchodził do automatu, brał numerek i szukał wolnego skrawka podłogi. Asia zrobiła dokładnie to samo. Spojrzała na wyświetlacz. Szacowała, że czas oczekiwania wynosi co najmniej pół godziny.
– No dobra, trudno. Poczekam – mruknęła pod nosem.
„Mogłaby mnie pani przepuścić?”
Po kilku minutach drzwi poczty otworzyły się i do środka weszła kobieta z kilkuletnim dzieckiem. Dziewczynka mogła mieć nie więcej niż 4 lata. Od razu zaczęła pytać, czy mogą już iść. Matka próbowała ją uciszyć, ale sama wyglądała na coraz bardziej zdenerwowaną.
Rozejrzała się po sali. Nawet nie podeszła do automatu z numerkami, zamiast tego zwróciła się do osoby stojącej najbliżej otwartego okienka.
– Przepraszam, mogłabym wejść przed panią? – zapytała. – Jestem z dzieckiem.
Kobieta spojrzała na dziewczynkę, a potem na swój numerek.
– Wie pani co... też czekam już jakiś czas.
– No ale ja mam dziecko – odpowiedziała matka, jakby właśnie padł argument, z którym trudno dyskutować.
– Rozumiem. Ale chyba wszyscy tutaj czekamy.
Matka zacisnęła usta.
– Naprawdę? Z dzieckiem mam stać pół godziny?
Kobieta nic już nie odpowiedziała.
„To chyba nie jest normalne, żeby matka z dzieckiem tyle czekała”
Matka zaczęła pytać kolejnych osób.
– Przepraszam, mogę przed państwem?
– Niestety, ja też czekam – odpowiedział starszy mężczyzna.
– Ale ja jestem z dzieckiem.
– Rozumiem, ale...
– No właśnie. To może mnie pan przepuści? Pan przecież siedzi, a ja z dzieckiem muszę stać.
Mężczyzna pokręcił głową. Matka odwróciła się zniecierpliwiona.
– Naprawdę nie rozumiem ludzi. Przecież to jest małe dziecko. Co ja mam z nim tutaj robić przez godzinę?
– Przecież nikt nie mówi, że przez godzinę – odezwała się stojąca obok kobieta. – Wszyscy czekamy i wszyscy mamy tylko jedną rzecz do załatwienia.
– No i co z tego? Pani nie ma dziecka ze sobą.
– Mam w domu.
– No właśnie. W domu. A ja mam tutaj.
W kolejce zrobiło się cicho. Kilka osób udawało, że nie słyszy. Ktoś westchnął, ktoś inny spojrzał na zegarek. Asia poczuła, że zaczyna ją to irytować.
Nie dlatego, że kobieta była z dzieckiem. Nie dlatego, że poprosiła o przepuszczenie. Najbardziej denerwowało ją to, że z prośby zrobiło się oczekiwanie. Jakby odmowa była czymś niegrzecznym.
W końcu jedna osoba ustąpiła.
– Dobrze, proszę iść – powiedziała kobieta stojąca przed nią. – Niech już pani idzie.
– Dziękuję – odpowiedziała matka i od razu przeszła do przodu.
Życzliwość czy obowiązek?
Po wyjściu z poczty Asia długo jeszcze myślała o tej sytuacji. Zastanawiała się, kiedy właściwie skończyła się zwykła prośba, a zaczęło oczekiwanie, że inni się dostosują.
Sama nieraz przepuszczała rodziców z małymi dziećmi. Wiedziała, że czasami pięć minut w kolejce może skończyć się płaczem, marudzeniem i nerwami. Kiedy jej własne dziecko było małe, też zdarzało jej się prosić kogoś o pomoc.
Nigdy jednak nie zakładała, że ktoś musi się zgodzić. Można przecież powiedzieć: „Przepraszam, mam małe dziecko, czy mogę podejść przed panią?”. Można liczyć na czyjąś empatię. Można też usłyszeć „nie” i po prostu to zaakceptować.
Dziecko nie powinno być przecież przepustką do wszystkiego.
A może Asia patrzyła na tę sytuację zbyt surowo? Może skoro sama jest mamą, powinna była po prostu ustąpić?
Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl
Zobacz także:
- 6-letnia Marysia jadła z nóżkami na stole. Obca kobieta zaczęła na nią krzyczeć, ale szybko pożałowała
- Matka rozkręciła aferę w pociągu. „Zapłaciłam za miejscówkę, a musiałam stać, żeby jej bąbelek siedział przy oknie”
- Polka w szoku, że pasażer nie ustąpił jej dziecku miejsca przy oknie. „Chyba pierwszy raz leciał samolotem”