Reklama

Codzienność z kilkulatkiem czy nastolatkiem pod jednym dachem bezlitośnie weryfikuje naszą psychiczną stabilność i zmusza do ciągłego mierzenia się z sytuacjami, w których cierpliwość dorosłych wystawiana jest na potężną próbę. W świecie nowoczesnej psychologii coraz głośniej i śmielej mówi się o tym, że bycie dobrym rodzicem nie polega wyłącznie na zapewnieniu pokoju, markowych ubrań i opłaceniu najlepszych zajęć dodatkowych.

Kluczem do wychowania silnego, odpornego psychicznie człowieka jest nasza własna dojrzałość emocjonalna, czyli umiejętność radzenia sobie z porażkami, kontrolowania wybuchów gniewu i dawania dziecku bezpiecznej przestrzeni na jego własne, często bardzo trudne uczucia.

Niestety, w wielu polskich domach wciąż powtarza się schemat, w którym dorosły zamiast przewodnikiem, staje się dla swojego dziecka największym emocjonalnym ciężarem. Psychologowie i terapeuci dziecięcy alarmują: istnieją cztery konkretne, z pozoru niewinne sygnały, które jednoznacznie świadczą o tym, że emocjonalna dojrzałość rodzica jest co najmniej dyskusyjna. Jeśli w porę nie zaczniemy pracować nad sobą, dziecko może w przyszłości nigdy nie stworzyć zdrowej, opartej na zaufaniu relacji partnerskiej.

1. Cisza zamiast rozmowy. Jak fochy dorosłego niszczą poczucie bezpieczeństwa dziecka

Pierwszą i niezwykle powszechną oznaką tego, że rodzic nie dorósł do swojej roli pod kątem psychicznym, jest stosowanie tak zwanych cichych dni i szantażu emocjonalnego w momentach kryzysowych. Wyobraźmy sobie sytuację, w której kilkulatek zmalował coś grubszego, pociął ulubioną firankę albo przyniósł gorszą ocenę ze szkoły podstawowej. Niedojrzały emocjonalnie rodzic, zamiast usiąść z dzieckiem, nazwać problem i wspólnie poszukać rozwiązania, natychmiast obraża się, przestaje odzywać do własnej pociechy i ostentacyjnie ignoruje jej obecność w domu.

Taki foch w wykonaniu dorosłego człowieka to dla małego dziecka potworna, paraliżująca kara, która uderza w jego fundamentalną potrzebę bezpieczeństwa i akceptacji. Maluch czuje wtedy przerażający lęk przed porzuceniem i podświadomie koduje w swojej głowie wniosek, że miłość mamy czy taty jest warunkowa − zależy wyłącznie od tego, czy jest potulny i idealnie spełnia oczekiwania dorosłych. W dorosłym życiu takie dzieci bardzo często wchodzą w toksyczne relacje, w których panicznie boją się wyrazić własne zdanie i wiecznie przepraszają za to, że żyją, byle tylko partner nie ukarał ich chłodem i milczeniem.

2. Przerzucanie odpowiedzialności. Kiedy to dziecko musi stać się opiekunem własnej mamy

Drugim, niezwykle uciążliwym i destrukcyjnym zachowaniem jest zjawisko tak zwanej parentyfikacji, czyli odwrócenia ról w rodzinie, gdzie to małe dziecko staje się powiernikiem i opiekunem emocjonalnym swojego rodzica. Niedojrzały dorosły nie potrafi samodzielnie przetworzyć swojego stresu związanego z pracą, finansami czy problemami w małżeństwie, więc zaczyna bez żenady wylewać wszystkie swoje żale bezpośrednio do ucha kilkulatka. Matka płacząca w ramionach siedmioletniej córki i opowiadająca jej o tym, jak bardzo ojciec ją rani albo jak ciężko jest jej utrzymać dom, to dramatyczny obrazek, który w ułamku sekundy niszczy dzieciństwo.

Dziecko zostaje obarczone potężnym ciężarem problemów dorosłego świata, z którymi jego niedojrzały układ nerwowy po prostu nie ma prawa sobie poradzić. Taki maluch natychmiast rezygnuje ze swojej beztroski, uczy się czytać z twarzy rodzica każdą najmniejszą zmianę nastroju i robi wszystko, żeby tylko mama była szczęśliwa. W dorosłości tacy ludzie stają się klasycznymi ratownikami, którzy całkowicie zapominają o własnych potrzebach, ślepo poświęcają się dla innych i dają bezlitośnie wykorzystywać w związkach, bo od dziecka byli uczeni, że ich wartość zależy od tego, ile cudzych problemów są w stanie udźwignąć na własnych barkach.

3. Brak zgody na trudne emocje. Dlaczego zamykanie ust dziecku uczy je fałszu

Trzecim sygnałem zdradzającym emocjonalną niedojrzałość jest całkowity brak tolerancji na naturalną złość, smutek, strach czy rozczarowanie u dziecka. Kiedy maluch wpada w złość na środku sklepu albo płacze z powodu zgubionej zabawki, niedojrzały rodzic czuje potężną frustrację i wstyd przed oceną otoczenia, ponieważ traktuje te emocje jako osobisty atak na swój autorytet. Zamiast pomóc dziecku oswoić ten stan, reaguje agresją, krzykiem albo rzuca powtarzane od pokoleń, toksyczne hasła w stylu: „Natychmiast przestań ryczeć, nie ma o co płakać, zobacz, jak brzydko wyglądasz, kiedy się złościsz”.

To brutalne zamykanie ust dziecku wysyła mu jasny komunikat, że jego prawdziwe uczucia są złe, niepożądane i grożą utratą miłości ze strony rodziców. Maluch uczy się wtedy nakładać maskę wiecznie zadowolonego, grzecznego człowieka, a złość i smutek spycha głęboko do podświadomości. W przyszłości taki dorosły nie będzie potrafił stworzyć zdrowej relacji partnerskiej, ponieważ nie będzie umiał otwarcie mówić o swoich potrzebach, postawić twardych granic, a każdy konflikt w związku potraktuje jako ostateczny koniec miłości i katastrofę.

4. Rywalizacja zamiast wsparcia. Jak chora zazdrość rodzica podcina dziecku skrzydła

Czwartą, bardzo bolesną i trudną do wychwycenia na pierwszy rzut oka oznaką niedojrzałości jest podświadoma rywalizacja rodzica z własnym dorastającym dzieckiem. Niedojrzały dorosły, który sam nie zrealizował swoich życiowych planów czy ambicji zawodowych, zaczyna z ukrytą zazdrością patrzeć na sukcesy, młodość, urodę czy talenty swojej pociechy. Zamiast autentycznej dumy i wsparcia pojawiają się kąśliwe uwagi, umniejszanie osiągnięć oraz ciągłe porównywanie do innych rówieśników, byle tylko maluch za bardzo nie obrósł w piórka.

Teksty w stylu: „No i co z tego, że dostałeś piątkę, skoro reszta klasy miała szóstki”, albo „Zobaczysz, jak dorosłe życie da ci w kość”, to klasyczne podcinanie skrzydeł stosowane przez dorosłych, którzy boją się, że dziecko osiągnie więcej niż oni sami. Dorastanie w atmosferze wiecznej rywalizacji z najbliższą osobą na świecie sprawia, że młody człowiek przez całe życie zmaga się z potężnym kompleksem bycia niewystarczającym. W dorosłych związkach tacy ludzie bez przerwy szukają potwierdzenia swojej wartości na zewnątrz, są chorobliwie zazdrośni o sukcesy partnera i nie potrafią cieszyć się z drobnych, codziennych radości, bo ich wewnętrzny krytyk, zaprogramowany przez niedojrzałego rodzica, nigdy nie pozwala im na pełen spokój.

Zobacz też: Gdy dziecko wybucha złością, stosuję metodę 3-3-3. Nie muszę nawet podnosić głosu

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...