Reklama

„Dziewczyny, chyba sama nie wiem, czy dobrze zrobiłam” – zaczyna swój wpis na naszym facebookowym profilu Mamy siebie mama 3-letniej dziewczynki. Wraz z mężem dostali zaproszenie na wesele, na którym wyraźnie zaznaczono, by nie przychodzić z dziećmi. Nie zamierzali się o to wykłócać. Znaleźli córce opiekę i uznali, że to dzień pary młodej.

Problem pojawił się później. Kobieta dowiedziała się, że na weselu będą jednak dzieci innych gości. Wśród nich dzieci siostry pana młodego i jeszcze dwójka dzieci znajomych. Jej córka jest w podobnym wieku.

„Trochę mnie to zabolało”

„Mamy 3-letnią córkę i oczywiście znaleźliśmy opiekę, bo przecież to dzień pary młodej i nie będziemy się wykłócać” – pisze kobieta. Jak podkreśla, początkowo nie miała problemu z tym, że na przyjęciu ma obowiązywać zasada bez dzieci. Kiedy jednak dowiedziała się o wyjątkach, zaczęła patrzeć na sprawę inaczej.

„Tylko teraz wyszło, że na weselu będą dzieci innych gości – między innymi dzieci siostry pana młodego i jeszcze dwójka dzieci znajomych. Moja córka jest z nimi w podobnym wieku, więc trochę mnie to zabolało” – wyznaje.

Kobieta zastanawia się, czy napisać do państwa młodych i zapytać, dlaczego jej córka nie może pojawić się na weselu, skoro inne dzieci będą obecne. Nie wiemy jednak, co łączy ją z parą młodą: jest rodziną? Przyjaciółką, znajomą?

Jej mąż uważa, że nie ma sensu tego robić. „To nie nasza impreza i państwo młodzi mogą zaprosić, kogo chcą” – przekonuje. Ona sama ma jednak wątpliwości. „Czy nie wyjdę wtedy na roszczeniową matkę?” – pyta internautki.

„Jak bez dzieci, to bez dzieci”

Pod wpisem pojawiło się kilkaset komentarzy. Większość osób radziła kobiecie, żeby zaakceptowała decyzję pary młodej i po prostu poszła na wesele bez córki.

„Nie pytaj, idź bez dziecka, unikniesz stresu, spokojnie się pobawisz, a dla 3-latki wesele to nie impreza” – napisała jedna z komentujących.

Ktoś inny zwrócił uwagę, że dzieci najbliższej rodziny mogą być traktowane inaczej niż dzieci znajomych. „Dzieci siostry pana młodego to trochę mają »inne zasady«. Dzieci kuzynostwa lub znajomych – na innych. Tak jak mąż mówi, to dzień pary młodej. Zaprosili cię bez dziecka, to albo tak idziesz, albo odmawiasz, a nie będziesz robić dramatu” – czytamy.

„Mąż ma rację, to dzień pary młodej i to ona decyduje, kogo zaprasza, a kogo nie. Po prostu idźcie i bawcie się dobrze na tym weselu” – doradzała kolejna osoba.

Nie wszyscy byli jednak tak wyrozumiali. „Jak bez dzieci, to bez dzieci, a nie że niektórzy mogą. Czyli wychodzi, że są równi i równiejsi” – zauważyła jedna z komentujących.

Czy państwo młodzi muszą zapraszać wszystkie dzieci?

Sytuacja, w której na weselu pojawiają się tylko wybrane dzieci, nie jest niczym niezwykłym. Pary młode czasem zapraszają np. dzieci rodzeństwa albo najbliższej rodziny, a pozostałych gości proszą o przyjście bez pociech.

Dla rodziców może to jednak wyglądać jak niesprawiedliwe traktowanie, szczególnie gdy ich dziecko jest w podobnym wieku do tych, które zostały zaproszone.

W tej historii matka nie ma pretensji o samą zasadę. Znalazła opiekę i była gotowa się do niej dostosować. Zaczęło ją boleć dopiero to, że „bez dzieci” nie oznaczało w rzeczywistości „bez żadnych dzieci”.

Jak myślicie: warto dopytać o powód, czy lepiej uznać, że lista gości jest wyłączną decyzją pary młodej i po prostu dobrze się bawić?

Zobacz także:

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...