znęcały się nad dziećmi i pracownikami
fot. Adobe Stock

KOSZMAR w domu dziecka! Znęcały się nad dziećmi, zamiast się nimi opiekować

W marcu urzędnicy magistratu w Mysłowicach otrzymali informację o tym, że w lokalnym domu dziecka od lat dochodzi do nieprawidłowości. Ofiarami pracujących tam dyrektorki i psycholożki miały być dzieci i pracownicy. Niestety doniesienia te się potwierdziły.
Ewa Janczak-Cwil
znęcały się nad dziećmi i pracownikami
fot. Adobe Stock
Miesiąc temu prezydent Mysłowic zlecił kontrolę w Domu Dziecka im. Ojca Pio przy ul. Żeromskiego. Wyniki są zatrważające: potwierdziło się, że pracująca w ośrodku od 21 lat na stanowisku dyrektora kobieta oraz zatrudniona tam psycholożka znęcały się nad wychowankami i dręczyły pracowników. To prawdziwy skandal!

Latami pastwiły się nad dziećmi i dorosłymi

Kontrola trwała kilka tygodni i obejmowała m.in. rozmowy z przebywającymi w domu dziećmi oraz z jego pracownikami. Przeprowadzili ją specjaliści z poradni psychologiczno-pedagogicznej z Ośrodka Interwencji Kryzysowej i MOPS-u. Magistrat potwierdził, że wcześniejsze doniesienia nie były bezpodstawne.

„Otrzymywaliśmy wcześniej sygnały, że coś dzieje się tam niepokojącego, ale nikt nie chciał zeznawać w tej sprawie. Mogliśmy się odnosić jedynie do tego, co pisały mamy. Z drugiej strony to były kobiety, którym dzieci zostały zabrane. Ciężko było więc odnieść się do tych zarzutów”, mówił w marcu Dariusz Wójtowicz, prezydent Mysłowic. Sprawie nadano bieg, gdy do magistratu trafił list jednej z nauczycielek, która później naciskała na to, aby sprawą się zająć. Jak się okazało, słusznie. W wyniku jej działań w marcu dyrektorka ośrodka i psycholożka zostały zawieszone.

Raport podstawą dyscyplinarnych zwolnień

Wyniki kontroli są jednoznaczne: obie panie miały od dawna psychicznie znęcać się nad dziećmi i pracownikami. W związku z tym zostaną natychmiast zwolnione z pracy, a prezydent Mysłowic już złożył doniesienie do prokuratury o wykrytych nieprawidłowościach. Jeszcze w marcu dyrektorka placówki twierdziła, że najpierw ją zawieszono, nie stawiając zarzutów, a później „rozpoczęto szukanie na nią kwitów”. Niestety odkryto nie tyle kwity, ile obciążające ją i psycholożkę fakty.

Nawet do 12 lat więzienia!

W sprawie toczy się już śledztwo, choć zarzutów jeszcze nikomu nie postawiono. Jednak wiele mówią artykuły kodeksu karnego, z których śledztwo rozpoczęto: chodzi o „znęcanie się psychiczne lub fizyczne nad osobą nieporadną ze względu na wiek, stan psychiczny lub fizyczny” oraz „obcowanie płciowe z małoletnim poniżej 15 lat, dopuszczanie się wobec takiej osoby innej czynności seksualnej lub doprowadzenie jej do poddania się takim czynnościom albo do ich wykonania”. Jeśli dojdzie do oskarżenia, a dowody potwierdzą oba podejrzenia, w związku z podniesieniem kar za znęcanie się nad dziećmi oskarżonym grozić będzie do 12 lat więzienia. Trwa ustalanie kręgu osób poszkodowanych, a przesłuchania świadków są w toku. Ze względu na dobro pokrzywdzonych żadne szczegóły nie są upubliczniane.

Źródło: wiadomości.gazeta.pl, interia.pl

Sprawdź też:
Redakcja poleca: Jak się bawić z niemowlakiem - film
Jakie zabawki będą odpowiednie dla niemowlaka i czego nie można robić, opiekując się dzieckiem?
Oceń artykuł

Ocena 5 na 1 głos

Zobacz także

Popularne tematy