Długo biłam się z myślami, czy nie wyjdę na dziwaczkę, ale ostatecznie podjęłam decyzję, która dla wielu moich znajomych jest niezrozumiała. Moja siedmioletnia córka nie weźmie udziału w halloweenowym zbieraniu cukierków ani w szkolnej dyskotece potworów. Zamiast tego wysłałam ją na bal Wszystkich Świętych, który organizuje nasza parafia. Zrobiłam to z pełną świadomością, żeby chronić jej małe serduszko i nie otwierać furtki złu, które pod pozorem niewinnej zabawy coraz mocniej wchodzi w życie naszych dzieci.
WIDEO…
Kiedy usiadłam z Lenką, żeby o tym porozmawiać, w jej oczach zobaczyłam wielkie łzy. Wszystkie dzieci z jej klasy miały przebrać się za duchy i zombie. Jak miałam wytłumaczyć siedmiolatce, że jej mama ma inne zdanie? Nie chciałam posługiwać się trudnymi definicjami z teologii, bo dla dziecka to abstrakcja. Powiedziałam jej po prostu, najprościej jak umiałam, że przez Halloween Bóg jest smutny. Wyjaśniłam jej, że Pan Bóg stworzył nas do radości, światła i piękna, a przebieranie się za postacie, które kojarzą się ze śmiercią i strachem, sprawia Mu przykrość.
Tłumaczyłam, że to tak, jakbyśmy zapraszali do naszego domu ciemność, zamiast cieszyć się blaskiem. Widziałam, że te słowa do niej trafiły. Przytuliła się do mnie i zapytała, czy w takim razie ona też może mieć ładną sukienkę, ale taką dla dobrej postaci. Wtedy poczułam ogromną ulgę, że nie uległam presji otoczenia.
Rodzice coraz częściej rezygnują z tradycyjnego Halloween?
Wielu moich znajomych puka się w głowę i mówi, że przesadzam. Słyszę, że to przecież tylko darmowe cukierki, zabawa, amerykańska moda i okazja, żeby dzieciaki z osiedla zintegrowały się ze sobą. Ale ja widzę w tym głębszy problem. Przecież my, dorośli, uczymy dzieci selekcji tego, co dobre i złe. Przez cały rok powtarzam córce, żeby nie oglądała strasznych bajek i szanowała innych. A potem przychodzi jeden dzień w roku, kiedy nagle gloryfikujemy brzydotę i potwory.
Moje dziecko jest niezwykle wrażliwe, po obejrzeniu odrobinę straszniejszej sceny w telewizji potrafi budzić się w nocy z płaczem. Po co mam jej fundować lęki w imię chwilowej mody? Bal Wszystkich Świętych okazał się idealną alternatywą. Moja córka mogła przebrać się za świętą Kingę, miała piękną, białą suknię, warkocz i koronę z koralików. Przygotowywałyśmy ten strój razem przez trzy wieczory i to był nasz wspaniały, rodzinny czas.
Co zamiast Halloween organizują teraz polskie szkoły i parafie?
Na balu u nas w parafii było mnóstwo dzieci. Wszystkie były uśmiechnięte, przebrane za anioły, królów i świętych. Nie było tam ponurej atmosfery, rzucania klątw za brak słodyczy ani sztucznej krwi. Była za to świetna muzyka, konkursy i całe góry ciast upieczonych przez mamy. Moja córka bawiła się wspaniale i ani razu nie wspomniała o tym, że omija ją zbieranie cukierków po domach. Zrozumiała, że można świętować ten czas w radości i świetle, a nie w ciemności i strachu.
Rozmawiałam z innymi matkami na tym balu i okazało się, że wiele z nich ma podobne odczucia. Mamy dosyć tego, że od małego programuje się nasze dzieci na estetykę horroru. Chcemy dla nich czegoś czystego, bezpiecznego i pełnego dobrych wartości.
Jak rozmawiać z dzieckiem o wierze i tradycji bez straszenia?
Wiem, że zaraz pojawią się głosy, że izoluję dziecko od rówieśników i robię jej krzywdę. Ale wychowanie to nie jest konkurs popularności. Moim zadaniem jako matki jest pokazanie córce, co jest w życiu naprawdę ważne. Chcę, żeby wiedziała, że początek listopada to czas pamięci o tych, którzy są już w niebie, czas zadumy, ale też nadziei, a nie komercyjnego cyrku z gumowymi pająkami w roli głównej.
Cieszę się, że miałam odwagę powiedzieć „nie” i polecam to każdemu rodzicowi, który w głębi duszy czuje niepokój na widok halloweenowych dekoracji. Nasze dzieci zasługują na piękno i spokój, a nie na oswajanie z makabrą od najmłodszych lat.
Pozdrawiam całą Redakcję i wszystkie czytelniczki,
Gabriela
Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl