Kto ma dziecko w wieku szkolnym, ten dobrze wie, że rodzinny kalendarz potrafi przyprawić o zawrót głowy. Zebrania, wywiadówki, wycieczki, a do tego dni, w których lekcji po prostu nie ma. I choć dzieci najchętniej zamieniłyby każdy poniedziałek w sobotę, rodzice nie mają takiej swobody. Praca przecież nie znika tylko dlatego, że szkoła akurat zrobiła sobie przerwę. W listopadzie 2026 roku ten problem wraca ze zdwojoną siłą.

WIDEO…

player placeholder

12 i 13 listopada uczniowie mogą mieć wolne. Wszystko przez decyzję dyrektora

W środę 11 listopada obchodzimy Narodowe Święto Niepodległości. To dzień ustawowo wolny od pracy i nauki. Jednak w części szkół uczniowie nie wrócą do ławek również w czwartek 12 i piątek 13 listopada. Dzięki temu mogą zyskać aż pięć dni odpoczynku, licząc z weekendem.

Nie oznacza to jednak, że Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło dodatkowe wolne dla wszystkich. 12 i 13 listopada są zwykłymi dniami nauki, chyba że dyrektor konkretnej placówki postanowił inaczej.

Zobacz także:

Pozwalają na to przepisy dotyczące organizacji roku szkolnego. Dyrektorzy mogą wyznaczać tak zwane dni dyrektorskie, czyli dodatkowe dni wolne od zajęć dydaktycznych. W szkołach podstawowych jest ich maksymalnie osiem w roku szkolnym, a w liceach i technikach dziesięć.

Takie dni można przeznaczyć między innymi na egzaminy, święta religijne czy inne terminy uzasadnione organizacją pracy szkoły lub potrzebami lokalnej społeczności. Przed podjęciem decyzji dyrektor musi również zasięgnąć opinii odpowiednich organów szkolnych. O ustalonych terminach powinien poinformować rodziców i uczniów do 30 września.

Dlatego w jednej szkole 12 i 13 listopada mogą odbywać się normalne lekcje, a w sąsiedniej uczniowie będą odpoczywać w domach. Najlepiej sprawdzić kalendarz placówki lub wiadomości w dzienniku elektronicznym.

Dopiero była listopadówka, a już szykuje się kolejne wolne. Rodzice mają prawo być zmęczeni

Dla wielu rodzin to kolejna przerwa w bardzo krótkim czasie. Przecież zaledwie 2 listopada, w Dzień Zaduszny, część uczniów również nie miała lekcji. Wszystko za sprawą dni dyrektorskich, które pozwoliły przedłużyć weekend po Wszystkich Świętych. O tej dodatkowej przerwie mówiło się nawet jako o „listopadówce”.

Trudno więc dziwić się rodzicom, którzy na wiadomość o kolejnym wolnym przewracają oczami. Bo co zrobić z ośmiolatkiem, kiedy oboje rodzice muszą stawić się w pracy? Poprosić babcię o pomoc? Wziąć urlop? A może po raz kolejny próbować dogadać się z szefem?

Nie każdy ma dziadków mieszkających za rogiem. Nie każdy może pracować zdalnie, a nawet jeśli może, opieka nad młodszym dzieckiem i wykonywanie obowiązków zawodowych jednocześnie bywają naprawdę trudne.

„Chyba myślą, że mam urlop z gumy”, można by podsumować frustrację niejednego rodzica. To nie jest przecież złość na własne dziecko ani niechęć do jego odpoczynku. Chodzi o zwykłą codzienność, w której trzeba pogodzić szkolny kalendarz z zawodowym.

Z drugiej strony warto pamiętać, że dni dyrektorskie nie są dodatkowym urlopem nauczycieli. Szkoła nadal funkcjonuje, a brak lekcji nie oznacza automatycznie zamknięcia placówki. I właśnie ta różnica ma dla rodziców ogromne znaczenie.

Szkoła nie prowadzi lekcji, ale musi zapewnić opiekę. Wielu rodziców o tym zapomina

Jest jedna ważna informacja, która może uspokoić rodziców młodszych uczniów. W dni dyrektorskie szkoła ma obowiązek zorganizować zajęcia opiekuńczo-wychowawcze. Wynika to wprost z rozporządzenia w sprawie organizacji roku szkolnego. Placówka powinna również poinformować rodziców o możliwości skorzystania z takiej opieki. 

Oznacza to, że dziecko nie musi automatycznie zostawać w domu tylko dlatego, że odwołano lekcje. Może przyjść do szkoły i uczestniczyć w zorganizowanych zajęciach. Warto jednak wcześniej zapytać o godziny ich prowadzenia i zasady zgłaszania obecności.

Trzeba też odróżnić dzień dyrektorski od święta ustawowo wolnego. 11 listopada szkoła nie ma obowiązku organizowania takiej opieki. Natomiast 12 i 13 listopada, jeśli zostały wyznaczone jako dni dyrektorskie, sytuacja wygląda inaczej.

Cała ta listopadowa historia pokazuje, jak bardzo szkolny kalendarz potrafi rozmijać się z życiem pracujących rodzin. Dzieci potrzebują odpoczynku, nauczyciele muszą realizować swoje obowiązki, a rodzice chcą po prostu wiedzieć, na czym stoją.

I może właśnie tego ostatniego najbardziej dziś potrzeba. Jasnej informacji, odpowiednio wcześnie przekazanej rodzicom, oraz świadomości, że za każdym dodatkowym dniem wolnym stoi ktoś, kto musi na nowo poukładać swój plan dnia.

Zobacz także: Nowa lista lektur w szkołach: wiadomo, co z „Lalką”. 1 września to „dzień żałoby dla polonistów”

Źródła: dziennik.pl, gazetaprawna.pl