Reklama

Początek szkoły to dla wielu rodziców nie tylko emocje związane z nowym etapem w życiu dziecka, ale również konieczność ułożenia całej logistyki dnia. Szczególnie trudne może być to dla osób, które pracują do późnego popołudnia i nie mogą odebrać dziecka zaraz po zakończeniu lekcji.

Na naszą skrzynkę napisała mama pierwszoklasisty, która uważa, że szkoły powinny znacznie dłużej zapewniać dzieciom opiekę. Jej zdaniem problemem są przede wszystkim godziny pracy świetlic.

„Nie rozumiem, dlaczego świetlica tak szybko się zamyka”

Mam syna w pierwszej klasie i już widzę, że świetlica wcale nie jest takim wsparciem dla rodziców, jak się wszystkim wydaje. Koleżanki jeszcze przed rozpoczęciem roku mnie ostrzegały, że będę się z tym męczyć, ale myślałam, że przesadzają.

Ja pracuję długo. Mam normalną, poważną pracę i nie mogę sobie po prostu powiedzieć o 15, że wychodzę, bo trzeba odebrać dziecko. Czasami naprawdę nie wiem, co mam zrobić z synem po południu.

Nie rozumiem, dlaczego świetlice nie mogą być czynne dłużej. Przecież rodzice pracują do późna. Co mam zrobić, kiedy kończę pracę później? Brać urlop codziennie?

„Nauczycielki tylko narzekają”

Najbardziej denerwuje mnie to, że jak człowiek zaczyna pytać o świetlicę, to słyszy tylko o tym, ile nauczycielki mają pracy i jak bardzo są zmęczone. A co z rodzicami? My też pracujemy i też jesteśmy zmęczeni.

Moim zdaniem świetlica powinna być czynna przynajmniej do 20–21. Wtedy człowiek miałby pewność, że może spokojnie skończyć pracę, wrócić do domu i odebrać dziecko.

Nie rozumiem też tego ciągłego narzekania nauczycielek. Wybrały taką pracę, więc chyba wiedziały, że będą pracować z dziećmi. Naprawdę przydałoby się czasami wziąć do roboty, zamiast tylko mówić, jak ciężko jest w szkole.

„Przecież to powinno być wsparcie dla rodziców”

Koleżanki mówiły mi, że świetlica w praktyce niewiele wspiera rodziców i że to tylko ładne hasło. Teraz zaczynam rozumieć, o czym mówiły.

Ja nie oczekuję cudów. Chcę tylko móc pracować bez ciągłego patrzenia na zegarek i zastanawiania się, kto odbierze moje dziecko.

Szkoła powinna chyba brać pod uwagę, że czasy się zmieniły. Rodzice pracują, często długo i na pełen etat. Nie każdy ma babcię za rogiem albo możliwość wynajęcia niani.

Dlatego uważam, że świetlice powinny być czynne znacznie dłużej. Skoro szkoła ma pomagać rodzicom, to niech rzeczywiście pomaga, a nie tylko tak się mówi.

Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl


Komentarz redakcji: Rozumiemy, że dla pracujących rodziców godziny pracy świetlicy mogą być dużym wyzwaniem. Warto jednak pamiętać, że nauczycielki i nauczyciele również mają określony czas pracy, a świetlica nie może zastępować całodziennej opieki nad dzieckiem. Oczekiwanie, że będzie działała do 21, to rozwiązanie wymagające nie tylko dobrej woli szkoły, ale też dodatkowych pracowników, środków i odpowiedniej organizacji.

Zobacz także:

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...