Tegoroczni ósmoklasiści mogą rozpocząć naukę w szkole średniej na nowych zasadach. Eksperci Instytutu Badań Edukacyjnych kończą prace nad propozycjami, które w ramach reformy „Kompas Jutra” mają trafić do Ministerstwa Edukacji Narodowej. Ich sercem jest tzw. rok bazowy, czyli wspólny program nauczania w pierwszych klasach wszystkich typów szkół średnich. Zmiany dla szkół ponadpodstawowych mają wejść w życie od 1 września 2027 roku.

WIDEO…

player placeholder

IBE proponuje rok bazowy w pierwszej klasie szkół średnich

Zgodnie z propozycjami przygotowanymi przez ekspertów IBE, nauka w pierwszej klasie liceów, techników i szkół branżowych ma wyglądać tak samo, niezależnie od typu placówki. Ten wspólny rok, nazywany bazowym, ma wyrównać różnice w wiedzy uczniów po szkole podstawowej i dać wszystkim dodatkowy rok nauki powszechnej, zanim zapadną decyzje o dalszej specjalizacji.

W praktyce oznaczałoby to przesunięcie o rok momentu wyboru profilu klasy oraz przedmiotów rozszerzonych. Dziś taką decyzję podejmuje w gruncie rzeczy czternastolatek, biorący udział w rekrutacji do klasy o konkretnym profilu ze z góry ustalonymi rozszerzeniami. Według propozycji IBE wybór rozszerzeń miałby następować dopiero po roku wspólnej nauki, w klasie drugiej lub trzeciej.

Zobacz także:

Pojawiają się też inne pomysły. W klasie pierwszej miałoby być więcej matematyki, z postulatem zwiększenia jej wymiaru z trzech do czterech godzin tygodniowo. W technikach od drugiej klasy uczniowie kontynuowaliby tylko dwa z czterech przedmiotów przyrodniczych, co ma ich odciążyć. Rozważane jest również wprowadzenie nowych przedmiotów do dyspozycji dyrektora, takich jak rozumowanie matematyczne, analiza i modelowanie danych, astronomia, filozofia czy wiedza o mediach.

Karol Dudek-Różycki ostrzega, że wynik zależy od wykonania

Dr Karol Dudek-Różycki, nauczyciel chemii i członek rady do spraw reformy imienia Komisji Edukacji Narodowej, ocenia w rozmowie z Gazetą Wyborczą, że kierunek zmian jest dobry, ale kluczowe będzie ich wdrożenie. Jak podkreśla, rok, który dałby uczniowi szansę na rozeznanie się we własnych predyspozycjach i dokonanie sensownego wyboru profilu w klasie drugiej lub trzeciej, to dobry pomysł. Zastrzega jednak, że aby to się sprawdziło, ministerstwo musi wprost powiedzieć dyrektorom szkół, że nie ma rekrutacji do klas profilowanych.

Ekspert zwraca uwagę na szerszy kontekst. Jego zdaniem od czasu wprowadzenia sześciolatków do szkół, aż po działania z okresu, gdy resortem kierowała Anna Zalewska, stopniowo obniżano wiek, w którym uczniowie musieli decydować o swojej przyszłości. To niedobra tendencja, bo część uczniów nawet dzień przed maturą wciąż nie wie, co chce robić dalej.

Reforma ma też neutralizować negatywne skutki likwidacji gimnazjów, które przez lata pełniły rolę etapu pozwalającego uczniom dojrzeć do wyboru dalszej ścieżki. Ostateczny kształt zmian będzie zależał od rozporządzeń i siatek godzin, które przyjmie ministerstwo, dlatego rodzice tegorocznych ósmoklasistów powinni śledzić kolejne decyzje resortu.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Zobacz też: Gdy nauczycielka w szkolnej toalecie odkryła, co robią uczniowie, odebrało jej mowę. „Wszystko jest w sieci”