Reklama

Zdjęcie z dworca w Starogardzie Gdańskim wywołało dyskusję w mediach społecznościowych. Natalia Kołc, działaczka partii Nowa Nadzieja, opublikowała fotografię przedstawiającą młodzież siedzącą na samej krawędzi peronu. Jak opisała, niektórzy mieli słuchawki na uszach.

„Dziś na dworcu w Starogardzie Gdańskim widzieliśmy dzieci siedzące na samej krawędzi peronu. Niektóre miały słuchawki na uszach. Widać było, że nie jest to dla nich pierwszy raz” – napisała.

Jej zdaniem takie zachowanie zdecydowanie nie powinno być bagatelizowane. „To nie jest niewinna zabawa. To realne zagrożenie życia. Wystarczy sekunda nieuwagi, potknięcie, żeby doszło do tragedii” – ostrzegła.

Autorka zwróciła się też bezpośrednio do rodziców. „Jeśli twoje dziecko korzysta z tego dworca, porozmawiaj z nim natychmiast. Nie czekajmy, aż wydarzy się tragedia, żeby zrozumieć, jak niebezpieczne jest to zachowanie” – zaapelowała.

Chociaż światopoglądowo i politycznie jestem na przeciwległym biegunie, zgadzam się z apelem Kołc: rodzice, rozmawiajcie z dziećmi. Zainteresujcie się tym, co robią, i uświadamiajcie im ryzyko tego typu zachowań.

„Gdzie ta ochrona?”

Część komentujących, podobnie jak ja, zgodziła się z autorką. „Dziwne, jak zapalisz papierosa, lecą zaraz do ciebie jak ze sraczką, a tu dzieci na krawędzi i gdzie ta ochrona?” – napisała ironicznie jedna z osób.

Inna przyznała, że trudno jej uwierzyć w to, co zobaczyła na fotografii. „Pomyślałabym, że zdjęcie jest nieprawdziwe, wygenerowane, bo jak żyję, nie widziałam takiej głupoty ludzkiej” – czytamy w komentarzu.

Nie wszyscy uznali jednak, że sytuacja wymaga aż takiej reakcji. Pojawiły się głosy, że młodzi ludzie nie potrzebują ciągłego kontrolowania przez dorosłych.

„I co ci w tym przeszkadza? To są twoje dzieci? Skąd ta tendencja do nadopiekuńczości u millenialsów? W dzieciństwie jeździłem wagonami z węglem i jakoś przeżyłem. Nic im się nie stanie. Nie są tak głupi, jak ci się wydaje” – napisał jeden z internautów.

Kolejny komentujący przypomniał, że podobne zachowania młodzieży nie są nowym zjawiskiem. „Jakby pociąg jeździł przez Starogard częściej, to faktycznie można mówić o zagrożeniu. 20 lat temu, jak jeszcze chodziłem do liceum, to zjawisko »czekania« było widoczne, tym bardziej że ławek jak na lekarstwo. Z tego, co widać, nic się nie zmieniło w kursowaniu pociągów i ławkach. W mojej ocenie troszkę nadopiekuńczość. No, a jak już ktoś widział i uznał to za zagrożenie, to czemu nie zwrócił uwagi nastolatkom?” – zastanawiał się.

Brawura czy brak wyobraźni?

Trudno ocenić, co dokładnie kierowało młodymi ludźmi widocznymi na zdjęciu. Prawdopodobnie w oczekiwaniu na pociąg wychodzą z założenia, że zdążą, bo nie mają świadomości, jak cienka jest granica między pozornie niewinnym zachowaniem a realnym zagrożeniem.

Peron nie jest miejscem, w którym warto sprawdzać, jak dużo ryzyka można podjąć bez konsekwencji. PKP regularnie przypominają, żeby nie zbliżać się do krawędzi peronu i zachowywać szczególną uwagę podczas przejazdu pociągu. Kolejarze zwracają również uwagę na słuchawki – mogą ograniczać możliwość usłyszenia komunikatów i sygnałów ostrzegawczych.

To właśnie dlatego takie zachowania należy piętnować, zamiast tłumaczyć je młodzieńczą brawurą. Nastolatkowie mają prawo do samodzielności, ale samodzielność nie oznacza, że dorośli mają przestać reagować, kiedy widzą coś naprawdę niebezpiecznego.

Może więc, zamiast zastanawiać się, czy ktoś jest „nadopiekuńczy”, warto czasem po prostu powiedzieć: zejdź z krawędzi, zdejmij słuchawki i odsuń się od torów. Taka uwaga może być irytująca, jednak foch nastolatka to niższa cena niż utrata życia lub zdrowia.

Zobacz także:

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...