Reklama

To nic zaskakującego, że dziewczynki (a w dzisiejszych czasach również chłopcy) interesują się kosmetykami. Chociaż w samym zainteresowaniu pielęgnacją skóry nie ma nic złego, niepokojące jest to, że coraz młodsze dzieciaki zaczynają bać się czegoś, co powinno być dla nich zupełnie abstrakcyjne: starzenia.

Pokolenie Sephora boi się zmarszczek

Trend Sephora Kids narodził się w mediach społecznościowych, głównie na TikToku. Dzieci i przednastolatki oglądają filmiki influencerek pokazujących codzienne rytuały pielęgnacyjne, testują luksusowe kosmetyki i tworzą wieloetapowe rutyny, które często bardziej przypominają pielęgnację trzydziestolatki niż dziecka.

Dermatolodzy zwracają uwagę, że wiele produktów promowanych przez influencerów zawiera składniki przeznaczone dla skóry dojrzałej, takie jak retinol czy silne kwasy. Dziecięca skóra ich nie potrzebuje, a nieumiejętne stosowanie może prowadzić do podrażnień i uszkodzenia bariery hydrolipidowej skóry. Rodziców martwi jednak nie tylko skład kosmetyków. Coraz częściej słyszą pytania o zmarszczki, starzenie czy utratę jędrności skóry.

„Powiedziała, że nie chce się zestarzeć”

– Moja córka ma dziewięć lat. Kilka tygodni temu poprosiła mnie o krem anti-aging. Myślałam, że źle usłyszałam. Zapytałam, po co jej taki kosmetyk. Odpowiedziała, że wszystkie koleżanki już mają i że nie chce mieć zmarszczek, a już marszczy jej się czoło, kiedy się dziwi – opowiada pani Marta.

Przyznaje, że przez chwilę nie wiedziała, czy się śmiać, czy płakać.

– Dziewięciolatka nie powinna myśleć o starzeniu. Powinna martwić się tym, czy zdąży na rower z koleżankami, a nie tym, jak będzie wyglądała za czterdzieści lat.

Mama postanowiła wykorzystać sytuację do rozmowy.

– Pokazałam jej swoje zdjęcia sprzed dwudziestu lat i powiedziałam, że zmarszczki są naturalną częścią życia. Nie chcę wychować córki w przekonaniu, że starzenie to coś, czego trzeba się bać.

„Nie demonizowałabym kosmetyków”

Nie wszyscy rodzice patrzą na ten trend równie krytycznie.

– Mam jedenastoletnią córkę i nie widzę problemu w tym, że interesuje się pielęgnacją. Sama kupuję jej delikatne kosmetyki, krem z filtrem czy lekki krem nawilżający. To lepsze niż makijaż. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy dzieci sięgają po produkty dla dorosłych – uważa Joanna.

Jej zdaniem nie warto zakazywać wszystkiego.

– Jeśli będziemy robić z kosmetyków temat tabu, zainteresowanie będzie jeszcze większe. Wolę rozmawiać z córką i tłumaczyć jej, dlaczego niektóre produkty nie są dla niej.

„TikTok zabrał dzieciom dzieciństwo”

Znacznie ostrzej ocenia sytuację pani Agnieszka, mama dziesięciolatka.

– Mam wrażenie, że TikTok odebrał dzieciom prawo do bycia dziećmi. Dziewczynki, a z moich obserwacji wynika, że też chłopcy, bo mam syna, nie bawią się już w dorosłych przez godzinę czy dwie. Oni próbują nimi być przez cały czas. Martwią się cerą, zmarszczkami, wagą i wyglądem, zanim zdążą skończyć szkołę podstawową.

Najbardziej niepokoi ją presja rówieśnicza.

– Mój syn dba o siebie, zwraca na takie rzeczy uwagę. Kiedyś rozmawiał o pielęgnacji z koleżankami i wrócił ze szkoły wściekły, bo w tym pokoleniu dzieci nie dziwi to, że chłopak dba o skórę, ale to, że używa zwykłego kremu nawilżającego. Wyobrażamy sobie? Dziesięciolatki oceniają się przez pryzmat kosmetyków przeciwzmarszczkowych.

Uczmy dzieci, że starzenie się to przywilej

Psychologowie od lat zwracają uwagę, że dzieci coraz wcześniej zaczynają porównywać swój wygląd z obrazami oglądanymi w mediach społecznościowych. Filtry, idealna cera i perfekcyjne rutyny pielęgnacyjne anti-aging sprawiają, że nawet najmłodsi zaczynają wierzyć, iż wygląd wymaga nieustannego poprawiania.

Rodzice mają różne sposoby reagowania. Jedni kupują dzieciom podstawowe kosmetyki i tłumaczą, czym różni się pielęgnacja od walki ze starzeniem. Inni stanowczo odmawiają zakupu produktów anti-aging. Są też tacy, którzy uważają, że moda minie tak samo szybko, jak się pojawiła.

Jedno wydaje się jednak niepokojące. Jeśli dziewięcioletnie dziecko zaczyna bać się zmarszczek, problemem nie jest już sam krem przeciwstarzeniowy. Problemem jest świat, który przekonał je, że starość to coś, przed czym trzeba zacząć uciekać, zanim jeszcze skończy się dzieciństwo. A przecież starzenie się to ogromny przywilej i tego powinniśmy uczyć nasze dzieci.

Zobacz także: Trend „Sephora kids” drenuje portfele rodziców. „Z niepokojem odkryłam, co córka robi w łazience”

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...