Nasza czytelniczka, mama ucznia drugiej klasy, nie kryje niepokoju po tym, jak jej syn poznał historię tytułowej bohaterki „Asiuni” Joanny Papuzińskiej. Choć niektórzy rodzice uważają, że rozmowa o wojnie jest potrzebna już w młodszym wieku, inni obawiają się, że takie historie mogą wywołać lęk i poczucie zagrożenia.
WIDEO…
„Syn zaczął się w nocy moczyć. Ta lektura powinna być wycofana”
Dzień dobry, jestem mamą drugoklasisty i naprawdę nie rozumiem, dlaczego tak małe dzieci muszą czytać o takich rzeczach. Mój syn jest bardzo wrażliwy, wszystko przeżywa, długo pamięta różne rzeczy. Kiedy omawiali „Asiunię” w szkole, zaczął dopytywać, czy to może przyjść też do nas i czy wtedy ktoś mógłby zabrać mnie albo tatę. Potem zaczął się budzić w nocy, zdarzyło mu się nawet zmoczyć łóżko, choć nigdy nie mieliśmy z tym problemu.
Najgorsze jest to, że jego najlepszy kolega jest z Ukrainy. Syn już wcześniej zadawał pytania, dlaczego ludzie muszą uciekać ze swoich domów. Po tej lekturze wszystko mu się połączyło. Zaczął się martwić, czy jego kolega też musiał się czegoś bać i czy jego rodzinie mogło stać się coś złego.
Nie twierdzę, że dzieci mają żyć pod kloszem i niczego nie wiedzieć. Rozumiem, że trzeba im tłumaczyć historię. Tylko czy naprawdę trzeba robić to w taki sposób, żeby potem płakały i bały się zasypiać? Przecież mój syn ma dopiero siedem lat!
„Nie każde dziecko udźwignie taką historię. To brak wyobraźni”
Wiem, że „Asiunia” jest mądrą książką i że pokazuje wojnę z perspektywy dziecka. Chciałabym, żeby szkoła brała pod uwagę, że dzieci są różne. Jedno przeczyta książkę i przejdzie nad nią do porządku dziennego, a drugie będzie o niej myślało przez kolejne dni. Mój syn należy do tej drugiej grupy.
Dlatego uważam, że „Asiunia” powinna zostać wycofana z lektur dla tak małych dzieci. Można przecież rozmawiać o historii, pokazywać dzieciom, że wojna była straszna i że nie wolno dopuścić do podobnych wydarzeń, ale chyba da się to zrobić bez fundowania im takich emocji. Nie chcę, żeby mój syn bał się wojny za każdym razem, gdy kładzie się spać.
Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl
Od redakcji. Czy „Asiunia” jest zbyt trudna dla dzieci?
„Asiunia” Joanny Papuzińskiej to oparta na doświadczeniach autorki opowieść o dziewczynce, której dzieciństwo zostaje przerwane przez II wojnę światową. Po piątych urodzinach Asiuni znika mama, a dziewczynka musi odnaleźć się w zupełnie nowej rzeczywistości, z dala od znanego domu i codziennego poczucia bezpieczeństwa. Książka została przygotowana z myślą o młodych czytelnikach i powstała we współpracy z Muzeum Powstania Warszawskiego.
Jej wartość polega między innymi na tym, że nie opowiada o wojnie wyłącznie przez daty, bitwy i historyczne fakty. Pokazuje, jak wielkie wydarzenia wpływają na życie zwykłych ludzi, szczególnie dzieci. Pomaga rozmawiać o stracie, tęsknocie, lęku i potrzebie bliskości. Jednocześnie nie można zakładać, że każde dziecko w młodszym wieku szkolnym będzie gotowe na taką historię w tym samym stopniu.
Czy zatem należy z niej zrezygnować? Nie ma potrzeby automatycznie usuwać wartościowej książki tylko dlatego, że porusza trudne tematy. Ważne jest jednak, by nauczyciel uwzględniał wiek uczniów, ich reakcje i gotowość do rozmowy. W przypadku młodszych dzieci pomocne może być wspólne czytanie, wyjaśnianie niezrozumiałych wydarzeń i przypominanie, że historia opisana w książce nie oznacza, że to samo musi wydarzyć się w ich życiu.
Warto też pamiętać, że „Asiunia” znajduje się w wykazie lektur uzupełniających dla klas I–III, a nie wśród lektur obowiązkowych. W dotychczasowej podstawie programowej nauczyciel wybiera co najmniej dwie pozycje z listy lektur uzupełniających na rok szkolny lub może zaproponować inne teksty.
Zobacz także: Ta lektura w klasach 1-3 to potężne nieporozumienie? „Wywołuje u małych uczniów ataki paniki”